REKLAMA
Autor: Agata Zieba Opublikowano: 14 marca 2019

10 najgłupszych pomysłów „altmedu”, w które wierzą Wasi pacjenci…

Artykuł pochodzi z serwisu

Statystyki pokazują, że w dobie Internetu i Social media coraz więcej osób decyduje się szukać diagnozy online, zamiast udać się do specjalisty. Po samodzielnym rozpoznaniu przychodzi czas na leczenie – często przy użyciu substancji o niesprawdzonym lub niemożliwym do udowodnienia działaniu leczniczym. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że niektóre z polecanych w Internecie metod nie są akceptowane przez środowisko medyczne. Co więcej, w skrajnych przypadkach stanowią sprzeczność z medycyną opartą o badania naukowe.

Czym jest „altmed”?

Altmed stanowi skrót, którym określa się medycynę niekonwencjonalną. Termin ten obejmuje metody i praktyki, co do których twierdzi się, że mają działanie lecznicze lub diagnostyczne ale są obalone, niesprawdzone, niemożliwe do udowodnienia na podstawie badań naukowych. W tej grupie znajdują się również terapie których działanie szkodliwe na organizm człowieka przewyższa ewentualne korzyści.

Co ciekawe, z badań przeprowadzonych w Polsce wynika, że do korzystania z ofert medycyny alternatywnej najczęściej przyznają się obywatele z wyższym wykształceniem, zamieszkujący duże ośrodki miejskie. [1] Oto subiektywna lista najgłupszych pomysłów „altmedu”

REKLAMA

#1 – SREBRO KOLOIDALNE

Srebro koloidalne (w środowisku „altmedu” często nazywane naturalnym antybiotykiem) jest zawiesiną mikroskopijnych cząsteczek srebra w rozpuszczalniku – najczęściej wodzie. W konwencjonalnej medycynie wykorzystuje się je głównie ze względu na właściwości bakteriobójcze i bakteriostatyczne – podawane zewnętrznie m.in. jako składnik kremów na oparzenia i trudno gojące się rany, toników do przemywania skóry w AZS, egzemie czy trądziku.

REKLAMA

W ostatnim czasie coraz częściej natrafiamy na wpisy zachęcające do przyjmowania tego preparatu doustnie. Zainteresowanie nim rozpoczęło się już w latach 90. Wydaje się, że było to związane z szumem medialnym wokół pierwszych szczepów bakterii antybiotykoopornych. Pojawiające się w tym okresie artykuły naukowe spekulowały o nim jako o cudownym leku, który może stać się rozwiązaniem problemu oporności. [2]

Na forach internetowych poświęconych tematyce medycyny alternatywnej aż huczy od informacji na temat cudownego działania tego preparatu, który rzekomo ma poprawiać odporność, odrobaczać, działać wspomagająco w terapii grypy, zapalenia oskrzeli i anginy. Według „znachorów” doskonale sprawdza się również w terapii kaszlu, kataru i opryszczki.  W Internecie natrafić można również na wpisy informujące o domniemanej przydatności tej zawiesiny w terapii m.in. AIDS lub gruźlicy.

Mimo ogromnego szumu medialnego i wielu postów na altmedowych forach nie mamy dostępu do wiarygodnych badań naukowych potwierdzających skuteczność stosowania tego preparatu po podaniu doustnym. Wiadomo natomiast, że srebro – jak każdy z metali ciężkich, podlega kumulacji w organizmie. W związku z tym najczęściej występującym działaniem niepożądanym związanym ze stosowaniem tego preparatu jest srebrzyca (argyria). Jest to stan, który objawia się zmianą koloru skóry na szary lub sinoszary. Wyniki badań nad wpływem związków srebra na organizm człowieka zgromadzono na stronie Environmental Protection Agency – wg. dostępnych danych, poza argyrią nie odnotowano żadnych niekorzystnych skutków zdrowotnych, w szczególności nowotworów. [3]

#2 – SODA OCZYSZCZONA

Teoria związana z wykorzystaniem sody oczyszczonej do leczenia nowotworów, ma swój początek w obrazie tkanek objętych tym procesem – wg. doktora Tullio Simoncini i jego współpracowników białe zabarwienie komórek świadczy o tym, że nowotwory pochodzą od grzybów z rodzaju Candida. Jak wszyscy wiemy Candida spp. to organizm symbiotyczny, który w niewielkich ilościach występuje w ciele zdrowego człowieka. Jednak według włoskich naukowców nadmierny rozrost kolonii tego drożdżaka prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych (w tym do rozwoju raka).[4] W związku ze swoim „odkryciem” zalecają oni chorym na nowotwory terapię polegającą na wstrzykiwaniu dwuwęglanu sodu (głównego składnika m.in. sody oczyszczonej) bezpośrednio do guza.

Wystarczy przyjrzeć się obrazom tkanek objętych procesem nowotworowym dostępnym w sieci, by uzmysłowić sobie, że sama teoria pochodzenia zmian nowotworowych i odkrycia dokonane przez „naukowców” wcale nie są prawdą. Komórki zmienione onkologicznie nie zawsze mają kolor biały. Dodatkowo nie powstały badania, które dostarczałyby nam informacji o działaniu przeciwgrzybiczym dwuwęglanu sodu. Substancja była badana pod kątem potencjalnego zastosowania w terapii bólu nowotworowego, ale prowadzone obserwacje zostały zakończone bez potwierdzenia początkowych założeń.[5][6]

Szacuje się, że podawanie 12 g sody oczyszczonej dziennie (dawka określona dla dorosłego pacjenta o masie ciała 65kg) byłoby w stanie przeciwdziałać zakwaszeniu środowiska wywołanemu przez guz o powierzchni około 1 milimetra sześciennego. Jednak warto pamiętać, że dla tej substancji dawka około 30 g stanowi już ilość powodującą poważne działania niepożądane. Dlatego jej efektywność w terapii nowotworów wydaje się być nieuzasadniona z medycznego punktu widzenia.[6]

#3 – AMIGDALINA

Substancja znana również pod nazwami „witamina B17”, letril, laetrile to organiczny związek występujący w roślinach – szczególnie w nasionach roślin różowatych (m.in. pestkach moreli, wiśni, brzoskwini) czy migdałach.[7]

Zwolennicy terapii tą substancją przypisują jej właściwości tłumienia bólu i poprawiania samopoczucia u pacjentów onkologicznych. Ponadto amigdalina ma zwiększać apetyt i chęć do aktywności fizycznej, korzystnie wpływać na porost włosów po chemioterapii. Substancji przypisuje się również zdolność poprawy ogólnych wyników badań krwi i moczu. Jednak największą sławę temu związkowi chemicznemu przyniosła domniemana zdolność zmniejszania masy guzów i zmian przerzutowych.

Badania naukowe przeprowadzone z wykorzystaniem modeli zwierzęcych nie potwierdzają jej skuteczności w terapii nowotworów. W przypadku opisywanej substancji nie mamy również dostępu do badań klinicznych w stu procentach dowodzących zasadności jej zastosowania w terapii onkologicznej u ludzi(dotychczas powstało tylko jedno takie badanie, gdzie cechy remisji choroby zaobserwowano u jednego pacjenta na ponad 175 poddanych obserwacji). Dlatego ciężko mówić o korelacji między jej przyjmowaniem a zmniejszeniem się guza czy wydłużeniem czasu i komfortu życia u pacjentów.[8][9]

Ważnym aspektem związanym z przyjmowaniem letrilu jest fakt, że pod wpływem niektórych enzymów układu pokarmowego, odpowiedzialnych za jego rozkład, wydzielany jest kwas cyjanowodorowy, mogący stać się przyczyną poważnego zatrucia.[10]

Dodatkowo nie powinno się łączyć opisywanego związku z witaminą C – substancje podane razem mogą prowadzić do kwasicy oddechowej, drgawek, zatrzymania oddechu a nawet śmierci.[11][12]

#4 – DIMETYLOSULFOTLENEK (DMSO)

Dimetylosulfotlenek początkowo stosowany był w przemyśle jako tani i szeroko dostępny rozpuszczalnik. Jego zastosowanie w medycynie konwencjonalnej rozpoczęło się dopiero w latach 60. XX wieku.[13][14] Środek ten dobrze przenika przez skórę i jednocześnie ułatwia penetrowanie do głębszych jej warstw substancjom z nim podawanym. Zastosowanie DMSO w dermatologii ogranicza się do wykorzystania go jako nośnika substancji czynnej.[15] Food and Drug Administration(FDA) dodatkowo zaakceptowało ten preparat w terapii śródmiąższowego zapalenia pęcherza moczowego.

Mimo tak niewielkiego zastosowania w konwencjonalnej medycynie środowisko altmedu poleca go jako preparat pomocny w terapii infekcji grzybiczych, bakteryjnych oraz wirusowych. Przypisywane są mu właściwości przeciwzapalne, przeciwutleniające, blokujące ból. Ma zapobiegać uszkodzeniom po udarze, poprawiać stan skóry, regulować poziom cukru, poprawiać pracę serca, dbać o odpowiednią strukturę kości i sprawdzać się jako lek w uszkodzeniu mózgu, rdzenia kręgowego czy zespole Downa.[16][17]

Warto dodać, że DMSO jest często stosowany w leczeniu weterynaryjnym. Największym zagrożeniem wynikającym ze stosowania tego preparatu u zwierząt są zmiany pojawiające się w obrębie soczewki oka. Jednak nie posiadamy wystarczającej ilości informacji, żeby ocenić jego toksyczność w terapii u ludzi.[18]

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych