REKLAMA
Autor: Łukasz Waligórski Opublikowano: 17 grudnia 2018

Adrenalina w kadrze

Artykuł pochodzi z serwisu

Jego zdjęcia okazują się w najbardziej prestiżowych magazynach na całym świecie. Zdobywa nagrody na największych konkursach fotograficznych. Na co dzień można go spotkać w rodzinnej aptece w Nowym Targu… No chyba, że akurat wisi nad przepaścią, gdzieś na końcu świata, robiąc kolejne genialne zdjęcia.

Pasja magistra farmacji Adama Kokota wymaga stalowych nerwów i żelaznej kondycji. Wbrew powszechnemu przekonaniu praca fotografa wcale do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych nie należy. Szczególnie, kiedy uprawia się fotografię ekstremalną. Specjalnością Adama jest wspinaczka i wszystko co z nią związane. Swoją przygodę z tą dyscypliną sportu rozpoczął w wieku trzynastu lat. Jak sam przyznaje – „Do tej pory chodzę raz albo dwa razy w tygodniu na sztuczną ścianę, aby się trochę poruszać”. W góry nie wybiera się jednak bez wielkiego plecaka. A  nim oprócz sprzętu do wspinaczki, obowiązkowo znajduje się kilka aparatów i obiektywów.

Połączenie dwóch pasji

Adam swój pierwszy aparat kupił w 2007 roku – „po prostu chciałem mieć w miarę dobry sprzęt, aby dokumentować swoje podróże”. To był Canon 400D z obiektywem Tamron. Podstaw jego obsługi nauczył się z załączonego do aparatu szybkiego samouczka. Zresztą do tej pory Adam nie ukrywa dumy z tego, że technik fotografii nauczył się zupełnie sam, metodą prób i błędów. „Fotografia to taka dziedzina, w której człowiek cały czas się uczy” – podkreśla. Dlaczego zdecydował się uwieczniać na zdjęciach przede wszystkim wspinaczkę? „Mam wielu znajomych, którzy bardzo dobrze się wspinają, więc gdy kupiłem aparat to sami poprosili mnie czy nie zrobiłbym im zdjęć, i tak to się zaczęło”.

REKLAMA

Swoje pierwsze zdjęcia wspinaczkowe opublikował w „Magazynie Górskim” oraz w „Górach”. W kolejnych latach brał udział w najróżniejszych konkursach fotograficznych nierzadko je wygrywając. Krokiem milowym w jego karierze okazał się konkurs RedBull Illume – uznawany za jeden z najbardziej prestiżowych na świecie. W 2010 roku Adam Kokot zdobył w nim pierwsze miejsce w kategorii Spirit, wygrywając rywalizację z ponad 120 000 uczestników. Obecnie może pochwalić się publikacją swoich zdjęć w takich magazynach jak „National Geographic Polska”, „Rangefinder”, „Better Photography”, „Foto”, „Polityka”, „Tygodnik Powszechny”, „Tygodnik Podhalański”, „Raus”, „Climb”, „Montana”, „Horolezec”, „Bieganie”, „Risk”, „Focus” czy „Redbulletin”. Jest też redaktorem działu foto w „Outdoor Magazyn” i „Triker Magazine”.

REKLAMA

W poszukiwaniu idealnych ujęć Adam pokonuje niejednokrotnie setki kilometrów. Hiszpania, Włochy, Filipiny, Turcja, Słowacja… Jednak jak sam przyznaje, najpewniej czuje się w Polskich górach, które zna lepiej niż własną kieszeń. To właśnie stąd pochodzą jego najbardziej udane zdjęcia. W każdą ze swoich wypraw zabiera plecak ważący średnio 20 kilogramów. Kilka aparatów, obiektywy, karty pamięci, sprzęt wspinaczkowy i… papier toaletowy – to obowiązkowe elementy wyposażenia w tej branży. Wisząc na linie nad przepaścią ma już przy sobie tylko najbardziej niezbędny sprzęt. Warunki pracy bywają różne – deszcz, upał, mróz, śnieg… Sprzęt, z którego korzysta musi być najlepszej klasy, by wytrzymał nieustanne obijanie się o skały i lód. Bezpieczeństwo? Ryzyko jest nieodłącznym elementem tej pracy, a przetarta lina już niejednokrotnie podnosiła Adamowi poziom adrenaliny.

Najważniejsze to czerpać przyjemność z pasji

By uniknąć monotonii zajmuje się również fotografowaniem innych dyscyplin sportu, głównie spod znaku extreme. Nieco wytchnienia dają również specjalne zlecenia od firm odzieżowych – „Jako fotograf sportowy jestem rozpoznawalny w Polsce i na świecie, więc co jakiś czas firmy związane ze sportem proszą mnie o wykonanie dla nich sesji zdjęciowych”. Jednak jak sam przyznaje, zarobione w ten sposób pieniądze z trudem wystarczają na zwrot kosztów jego wypraw, dlatego od dwóch lat zajmuje się również fotografią okolicznościową – „w tej branży są dużo większe możliwości zarobku”.

Fotografia to dla Adama Kokota przede wszystkim hobby. „Najważniejsze w fotografii to czerpać z niej przyjemność” – zdradza w jednym z wywiadów. Na co dzień pracuje w rodzinnej aptece w Nowym Targu. To ma swoje zalety – „W naszej aptece oprócz mnie pracuje moja siostra i moi rodzice. Jeżeli ktoś z nas potrzebuje dzień lub dwa wolnego to po prostu się dogadujemy między sobą i zastępujemy. Myślę, że głównie dzięki temu miałem możliwość poświęcenia się fotografii”. Praca farmaceuty nadal sprawia mu satysfakcję choć, jak przyznaje, nie jest to łatwy temat – „Z roku na rok wartość farmaceuty spada i niestety nie zapowiada się na to, że będzie lepiej”.

Czy jego pacjenci wiedzą o jego nietypowym hobby? „Tak wiedzą!” – przyznaje Adam – „Gdy wygrywam jakieś konkursy to pierwsze jak wchodzą do apteki to mi gratulują. To jest to bardzo miłe”. Mimo to farmaceuta z Nowego Targu nie ukrywa, że ma nadzieję iż to fotografia w końcu stanie się jego głównym zawodem.

Artykuł pochodzi z #1 numeru magazynu MGR.FARM.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych