REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 30 września 2019

Apteka bez barier

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

W ostatnich miesiącach świat farmacji zdominowały konsultacje i projekty zmian prawnych, niemałe poruszenie wywołują każdorazowe zmiany w systemie realizacji recept, sporo kontrowersji potrafią wywołać listy refundacyjne. Skupiamy się bardzo mocno na tym, co zapisane, często zapominając o prostych rzeczach, dzięki którym farmacja nawet i bez legislacyjnych nowości może być przyjazna. Apteki i farmaceuci muszą bardziej otwierać się na osoby, których życie naznaczone jest barierami.

Głuchy też pacjent

Każda okazja, by pochylić się nad sytuacją osób niepełnosprawnych w polskich realiach jest dobra – z racji przypadającego Międzynarodowego Dnia Głuchych warto przyjrzeć się temu, kim jest taka osoba i co możemy dla niej zrobić w codziennym kontakcie za pierwszym stołem. Międzynarodowy Dzień Głuchych lub to święto obchodzone corocznie w ostatnią niedzielę września ustanowione w 1958 roku przez Światową Federację Głuchych, wieńczące przedłużony później do pełnego tygodnia Międzynarodowy Tydzień Głuchych, upamiętniający powstanie organizacji we wrześniu 1951 roku. Celem tego święta jest zwrócenie uwagi polityków, władz, opinii publicznej i mediów na problemy osób niesłyszących na całym świecie, na ich prawa, osiągnięcia oraz ich obawy w codziennym życiu, m.in. przed dyskryminacją. W Polsce obchody organizuje Polski Związek Głuchych, największa w Polsce organizacja zrzeszająca osoby niesłyszące, słabosłyszące oraz głuche, obecnie z około 100 000 zarejestrowanymi członkami.

Liczba wydaje się imponująca, jednak gdy przyrównamy do tego statystyki, nie robi już takiego wrażenia. Niemal 900 tysięcy osób w naszym kraju ma poważny uszczerbek słuchu. W Polsce problem niedosłuchu dotyczy ponad 6 mln osób, z czego 80 % osób niedosłyszących nie nosi aparatów słuchowych – jedni źle się z nimi czują, innych na nie nie stać. W Europie problem niedosłuchu dotyczy ponad 80 mln osób. Według danych szacunkowych, niedosłuch ma ok. 10-15 % całej populacji świata, czyli ok. 500 mln osób, a w 2025 ma już ich być aż 900 mln.

REKLAMA

Głusi w Polsce

Środowisko osób głuchych i słabosłyszących jeszcze do niedawna było pozostawione poza nawiasem życia i dyskursu społecznego, a prawa przynależne jego członkom nie były w należyty sposób respektowane. Grunt pod zmianę tej sytuacji  został  przygotowany  przez  podpisanie  i  ratyfikację  przez  Polskę  Konwencji  ONZ  o  prawach  osób  niepełnosprawnych,  będącej  pierwszą  umową  międzynarodową,  która  w  sposób  kompleksowy  normuje  prawa  osób  z  niepełnosprawnościami  oraz  precyzuje  obowiązki  państw w  zakresie  ich  przestrzegania i ochrony. Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w dniu 13 grudnia 2006 r. w Nowym Jorku, na mocy rezolucji nr 61/106, a weszła w życie w dniu 3 maja 2008 r. Polska podpisała Konwencję w dniu 30 marca 2007 r., a ratyfikowała ją w dniu 6  września  2012  r.  – dokument ten jest wiążący  od  dnia  25 października 2012 r.

REKLAMA

Należy zwrócić uwagę, że w swoich przepisach Konwencja bezpośrednio odnosi się do realizacji praw osób głuchych. Znajdujemy w  niej  zapis  dotyczący  m.in.  uznania  ich  szczególnej  tożsamości  kulturowej  i językowej, w tym języków migowych i kultury osób niesłyszących, konwencja zobowiązuje też do zapewnienia osobom  z  niepełnosprawnością  słuchu  różnych  form  pomocy  i  pośrednictwa  ze  strony innych osób, w tym przewodników, lektorów i profesjonalnych tłumaczy języka migowego dla ułatwienia im dostępu do budynków i innych obiektów publicznych. Apteka nie jest jednostką urzędową, jednak z całą pewnością stanowi miejsce publiczne, w którym osoby głuche bądź niedosłyszące pojawiają się każdego dnia. Warto więc zdawać sobie sprawę z powinności, jakie w jakimś sensie ciążą nad apteką oraz próbować choć małymi krokami wcielać w życie te elementy, które uczynią nasze miejsce pracy przyjaźniejszym dla osób z wadami słuchu.

Głuchy za pierwszym stołem

Zdecydowanie należy wziąć pod uwagę fakt, że gdy już pacjent niesłyszący lub niedosłyszący dotrze do nas i stanie z nami twarzą w twarz, czasem to dopiero początek a nie koniec trudności. Trudności dla niego i trudności dla nas. Dlatego warto poświęcać systematycznie trochę czasu, aby zapoznać się z kulturą Głuchych i nie bać się spotkania z jej przedstawicielem.

Zacząć należy od wyjaśnienia, iż polski język migowy to zupełnie inny język niż polski mówiony, charakteryzuje się on zupełnie inną składnią. Czytanie z ruchu warg jest dla osób niesłyszących bardzo trudne, jeżeli ich pierwszym językiem jest język migowy, gdyż większość dźwięków powstaje wewnątrz jamy ustnej – trudno jest czytać z ruchu warg w drugim języku, a większość osób niemających problemów ze słuchem uważa, że to najprostszy sposób na przekazanie informacji niesłyszącemu, mówić wolno i wyraźnie, by ten odczytał nasze intencje z kształtu ust podczas wypowiadania kolejnych słów.

Jeżeli wymiana informacji ma być skomplikowana, najskuteczniejszym sposobem komunikowania się z osobą posługującą się językiem migowym jako pierwszym językiem jest pomoc wykwalifikowanego tłumacza tego języka – wydawać się to może utopią, jeśli sam pacjent nie przyjdzie z osobistym tłumaczem, lecz istnieją całe serwisy, które w ramach abonamentu oferują pomoc tłumacza on-line na żądanie. Warto pamiętać, że jeżeli podczas rozmowy obecny jest tłumacz języka migowego, patrzymy zawsze na osobę niesłyszącą i utrzymujemy z nią kontakt wzrokowy – zwracamy się bezpośrednio do niej, a nie do tłumacza.

Trzeba też wziąć sobie do serca, że nie musimy krzyczeć do osoby niesłyszącej lub niedosłyszącej – jeżeli osoba ta używa aparatu słuchowego, jest on na pewno dostosowany do normalnego poziomu głosu i nasz krzyk będzie przez to zniekształcony.

Lecz najprościej jest zrobić krok więcej. Wystarczy się przywitać w ich języku i już znika mur niepewności, obawy i poczucia obcości. Dlaczego nie nauczyć się paru wyrażeń w języku migowym? Na polskich uczelniach medycznych kursy języka migowego wśród studentów są coraz popularniejsze, nawet jednak, jeśli takich nowinek nie było w czasach naszych studiów, wystarczy kilkanaście minut z internetowym tutorialem by nauczyć się miganego „dzień dobry” czy „miłego dnia”. Pacjent zareaguje na to uśmiechem, zdając sobie sprawę, że z nami nie pomiga, ale zrobiliśmy ten pierwszy krok i teraz już powinno być łatwiej.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych