REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 24 sierpnia 2018

Apteka z recepturą wykonywaną na oczach pacjentów? „Farmaceuta jak małpa w ZOO”…

Artykuł pochodzi z serwisu

Jedna z aptek sieciowych w Warszawie umożliwia swoim pacjentom obserwowanie procesu wykonywania leków recepturowych. Przez specjalną szybę mogą oni zobaczyć, jak farmaceuci przygotowują ich leki. A co o tym sądzą sami farmaceuci? W mediach branżowych toczy się na ten temat ciekawa dyskusja…

Farmaceuci porównują takie rozwiązanie do robienia cukierków na żywo na Krupówkach i zwracają uwagę, że taka presja może być przyczyną pomyłek. (fot. Shutterstock)

– Byłem ostatnio w innej aptece niż pracuję. Wiem, nie zdarza się to za często. Apteka sieciowa w stolicy. Jakie moje było zdziwienie gdy zobaczyłem że między regałami ekspedycyjnymi była szyba podpisana „a tak wykonujemy leki robione” i było widać recepturę – pisze farmaceuta Zbigniew Kabaciński, na portalu Farmacja.net. – Widzieliście takie apteki? Dla mnie to trochę dziwne. Zamiast się skupić na wykonywaniu leków to czułbym się jak małpa w ZOO, na którą wszyscy patrzą…

REKLAMA

Ta informacja wywołała ciekawą dyskusję wśród farmaceutów i techników farmaceutycznych, którzy w różny sposób zareagowali na takie rozwiązanie.

REKLAMA

– To na pewno, może to kwestia przyzwyczajenia, jeśli pacjent nie puka w szybę i nie macha to może ok – uważa Karolina Przybyszewska, techniczka farmaceutyczna.

Z kolei Anna Rakowska-Panek uważa, że rozwiązanie to jest mało komfortowe dla osoby wykonującej lek, chociaż dla pacjenta na pewno ciekawa sprawa.

– Będą pukać w szybkę i mówić „pani ja tylko z pytaniem czy jest ten lek, bo nie wiem czy warto stać w kolejce” – dodaje półżartem – U mnie w aptece takie kwiatki bardzo często.

– Jeszcze powinna być szyba z kartką „a tak jemy śniadanie, pijemy kawę i robimy… itp.”, „a tak pracuje kierownik” – komentuje farmaceutka Małgorzata Sobieraj w dyskusji na Farmacja.net. – Co jeszcze wymyślą marketingowcy?

Problemu za to w takim rozwiązaniu nie widzi Piotr Miszczuk, którego zdaniem „jak ktoś wie co robi, to nie powinien się stresować widownią”.

– Dla mnie też nie stanowiłoby to problemu – zapewnia Agata Godos. – Potrafię się wyłączyć i skupić tylko na jednym.

A takim podejściem nie zgadza się jednak Kamil Lewandowski, technik farmaceutyczny, który zarzeka się, że nie chciałby pracować w takich warunkach.

– No proszę Was… ja bym tam w życiu nie poszedł na recepturę. Przecież każdemu z nas na co dzień zdarzają się różne rzeczy. Nie wiem, rozleje się woda, upadnie tabletka, wystrzeli pudełko z unguatora (ja tak miałem kilka razy), cokolwiek – pisze Kamil. – Wiadomo że to nie problem, bo wodę się zetrze, tabletkę wyrzuci, a po pudełku posprząta, ale ten pacjent wszystko widzi. Potem gadanie: tak właśnie robią nam te leki, tabletka mu upadła, pewnie podmuchał i dodał do leku…

Ten głos nie jest odosobniony. Inni uczestnicy dyskusji porównują wręcz takie rozwiązanie do robienia cukierków na żywo na Krupówkach i zwracają uwagę, że taka presja może być przyczyną pomyłek.

– Uważam taki „ekshibicjonizm” za zbędny – pisze farmaceutka Marta Sprawa w dyskusji na Farmacja.net. – Myślę że osoba, która na to wpadła nie jest farmaceutą. Niepotrzebny stres dla osoby wykonującej lek.

Źródło: Farmacja.net

Tagi:
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych