Aptekarz z przypadku | farmacja.pl

Aptekarz z przypadku

Autor: Sylwia Płusa / Opublikowano: 2017-10-17 13:06:15 /

Geniusz komputerowy, międzynarodowy handlarz bronią, gangster, przemytnik oraz największy dostarczyciel środków przeciwbólowych w USA. Historia jego życia mogłaby stanowić scenariusz niejednego filmu.

Paul le Roux, bo o nim mowa, urodził się w Zimbabwe w roku 1972, dokładnie w Wigilię Bożego Narodzenia. Jego los zrobił pierwszy gwałtowny zakręt zaraz po narodzinach- został oddany do adopcji i wychowywał się w niewielkiej mieścinie Południowej Afryki – Mashavie, znanej tylko z istniejącej tam od wielu lat kopalni azbestu. Znajomi rodziny określają jego adopcyjnych rodziców jako „generalnie miłych ludzi”, szczególną miłością darzyła ponoć swojego adopcyjnego syna przybrana matka. Gdy decyzją Roberta Mugabe w 1980 roku, kopalnia została zamknięta, rodzina została zmuszona do przeprowadzki na południe, do Krugersdorp. Dzieci - Paul i jego przyrodnia młodsza siostra - musiały opuścić swoje dotychczasowe szkoły i poszukać szczęścia w nowych placówkach. Matka Paula była jednak zadowolona i pełna nadziei na przyszłość - adoptowany syn już wtedy wykazywał ponadprzeciętne zdolności, zwłaszcza w zakresie matematyki i geografii, a szkoła w Mashavie raczej go ograniczała niż pozwalała w pełni rozwinąć skrzydła.

Wkrótce po przeprowadzce ojciec rozpoczął ponownie pracę jako zarządzający jedną ze spółek pobliskiej kompanii, co sprawiło, że rodzina odzyskała dawny status społeczny. Paul miał wówczas komfortowe warunki do wchodzenia w okres nastoletniego buntu. Wysoki, przystojny chłopak jak on, mógł szybko stać się szkolną gwiazdą, gdyby tylko zajmował się życiem społecznym oraz sportem. Niestety Paul wykazywał zerowe zainteresowanie najbardziej popularnym szkolnym zajęciem – rugby - a od spotykania się ze znajomymi wolał godziny spędzone samotnie we własnym pokoju bądź przy telewizorze rodziców, grając tam w gry wideo. Jego zamiłowanie do Wing Commander i odgrywania wojen pilotowanych przez siebie statków kosmicznych, graniczyło wówczas z niebezpieczną obsesją.

Nic dziwnego więc, że w świecie, w którym dopiero miał rozpocząć się wirtualny boom, marzeniem Paula stało się posiadanie własnego komputera. Wkrótce marzenie stało się rzeczywistością, głównie dzięki pieniądzom zarobionym za regularne mycie samochodu rodziców. Od chwili, gdy Paul po raz pierwszy usiadł przed własnym monitorem - świat realny przestał mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. Niepowodzenia, które przydarzały mu się w życiu codziennym - w szkole, wśród rówieśników, wśród dziewczyn, które wzbudziły jego zainteresowanie - wszystko to znikało z pola widzenia, gdy osiągał kolejne stopnie wtajemniczenia, ucząc się samodzielnie programować w ciemnym, zamkniętym pokoju.

Do tego momentu historia Paula przypomina życiorys komputerowych geniuszów, jak Bill Gates czy Mark Zuckerberg, którzy przerodzili swoją aspołeczność w wielomiliardowe biznesy i nikt więcej nie pytał ich później, czemu nie grają w rugby. Tymczasem, gdy kończy 16 lat, do drzwi jego rodzinnego domu puka policja i aresztuje Paula za sprzedaż… pornografii. Zszokowanej rodzinie udaje się ukryć sprawę przed najbliższymi sąsiadami i krewnymi oraz wyciągnąć syna z celi. Pierwsza rysa na życiorysie Paula zostaje jednak pociągnięta.

Po tej historii komputerowy maniak staje się jeszcze bardziej zamknięty w sobie. Jego działania zaczyna cechować nie tylko introwertyzm, ale i skrajna nieufność wobec innych. Za wszelką cenę próbuje ukryć swoje posunięcia i niezwykle ceni sobie anonimowość. Pomimo, że nadal jest celującym uczniem, odmawia nauki języka nigero-kongijskiego, obowiązkowego w szkole, ponieważ uważa go za język martwy. Wkrótce potem, tuż po 16 urodzinach porzuca szkołę i udaje się na kurs dla programistów. Rodzinna historia głosi, że po zajęciach, na których musiał tłumaczyć niektóre techniczne zagadnienia swojemu wykładowcy, porzucił również tę formę edukacji, na zawsze już ufając tylko samokształceniu. Przerobił rok materiału z kursu w ciągu dwóch miesięcy i poleciał na rodzinną wycieczkę do Disneylandu. Podróż do Stanów Zjednoczonych musiała zrobić na nieobytym w świecie nastolatku piorunujące wrażenie, bo tuż po powrocie do rodzinnego miasteczka, oświadczył swoim adopcyjnym rodzicom, że opuszcza dom i rozpoczyna życie na własną rękę. Osiem miesięcy później spakował się i wyleciał do Wielkiej Brytanii. Jeśli wierzyć kolejnym opowieściom rodzinnym, pierwsze rozczarowanie spotkało go już na lotnisku. Jego walizki były zbyt ciężkie i przekraczały dopuszczalny limit bagażu. Paul miał wówczas pozbyć się wszystkich spakowanych pieczołowicie ubrań i pamiątek rodzinnych, a pozostawić sobie jedynie książki o programowaniu, które stanowiły dla niego bezcenną wartość.

Wielka Brytania nie okazała się jednak docelowym punktem jego podróży. Wkrótce potem natura wędrowca rzuciła go do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkiwał w Virginia Beach, a następnie do Australii, gdzie podążył za swoją przyszłą żoną Michelle. Australijskie czasy ubiegły mu pod znakiem niemal codziennego trollowania w raczkującym Internecie- wysyłał w świat setki postów, w których ubliżał głównie mieszkańcom Australii, obecnemu rządowi, czarnoskórym, żółtoskórym oraz każdemu, kto ośmielił się wchodzić z nim w polemikę. Nie wiadomo, czy posty te były prawdziwym wyrazem jego frustracji związanej z emigracją czy też miały za zadanie zwrócić uwagę i nadać mu popularności w sieci.

W przerwach od pisania rasistowskich komentarzy, w 1997 roku stworzył firmę E4M “Encyption for the Masses“, udostępniającą oprogramowanie pozwalające nie tylko na szyfrowanie dysku twardego, ale również ukrycie tego faktu (głównie przed organami ścigania). Po dwóch latach oprogramowanie zostało udostępnione za darmo, a kod upubliczniony. Jego manifest puszczony wówczas w eter światłowodu stał się do dziś aktualnym wyzwaniem rzuconym wszechobecnej kontroli ze strony rządu i nadmiernej inwigilacji życia obywateli.

Dwa lata pracy, które nie dały żadnych wymiernych efektów finansowych, praca dla idei oraz brak stałego zajęcia, odbiły się negatywnie na małżeństwie Paula. Z powodów, o których można tylko spekulować, małżonkowie rozstali się w burzliwej atmosferze w Brisbane w roku 1999, a Paul rozpoczął ponownie swoją wędrówkę, przez Hong Kong, Holandię do Danii, gdzie finalnie poślubił swoją drugą żonę i został po raz pierwszy w życiu ojcem. Z tego okresu pochodzi jego druga firma SW Professionals. Jej klientem stał się włoski inżynier telekomunikacji Wilfried Hafner, który chciał we współpracy z Paulem stworzyć komercyjne narzędzie do szyfrowania danych. W pewnym sensie mężczyźni zaprzyjaźnili się. Hafner, mieszkający w południowej Francji w luksusowym apartamencie, był dla Paula uosobieniem sukcesu. Jego ciasne mieszkanie na obrzeżach miasta, w którym podczas pracy bezustannie słyszał płacz dziecka oraz sfatygowany samochód były źródłem nieustającej frustracji i chęci zmiany. Hafner widział w Paulu wielki potencjał, doceniał jego błyskotliwość oraz kreatywność. Nie był jednak ślepy na niektóre cechy charakteru swojego współpracownika - wiedział, że Paul nie jest z nim do końca szczery. Intuicja nie zawiodła starszego pana. Podczas pracy z kilkoma innymi programistami przyłapał on de Roux na kradzieży części kodu do swojego własnego projektu związanego jeszcze z firmą E4M. Ten incydent zakończył współpracę obu mężczyzn.

Bezrobotny, niezwykle utalentowany programista (w tydzień uczy się kolejnego języka programowania, kiedy wpada na pomysł obsługi internetowej kasyn) szuka innego zajęcia. Mniej więcej w tym samym czasie, jak grom z jasnego nieba, spada na niego wiadomość, że jest adoptowany. O fakcie adopcji dobrze wiedzieli wszyscy, nawet dalsi, członkowie rodziny, wiadomość zdecydowano się jednak ukryć przed Paulem. Prawda wychodzi na jaw, kiedy w trakcie rejestracji kolejnej firmy mężczyzna trafił na swój akt urodzenia w Zimbabwe. Paul długo nie mógł pogodzić się z faktem adopcji i kłamstwa, w jakim był utrzymywany przez całą swoją młodość.

Czy to był punkt zwrotny, po którego przekroczeniu dotychczasowa, w miarę uczciwa praca, stała się niewystarczająca i nudna? Czy zimny, europejski klimat i oszczędne życie skłoniły go do przejścia na swoją ciemniejszą stronę? Dziś można tylko domniemywać. Faktem jest jednak, że około roku 2004 urywa się oficjalna, programistyczna działalność Paula w Internecie. Do sieci wypływa TrueCript - genialne narzędzie do szyfrowania dysków, jego twórcy są jednak anonimowi. Hafnerowi, którego straty z tego powodu są największe, nie udaje się udowodnić związku projektu z de Rouxem, choć jest pewny, że to właśnie on zagrał mu na nosie, wykorzystując część kradzionego kodu.

Paul de Roux tymczasem, za podszeptem adwokata z Costa Rica, zaczyna swój biznes na rynku farmaceutycznym. W 2005 roku tworzy Rx Limited- internetowe centrum łączące lekarzy, farmaceutów i będących w lekowej potrzebie konsumentów. Bazując po części na ludzkiej chciwości, rekrutuje w swoje szeregi wiele osób z branży medycznej. Zasada działania systemu jest niezwykle prosta: w USA rekrutowano lekarzy, którzy wypisywali recepty na podstawie kwestionariuszy osobowych wypełnianych przez internautów. Kwestionariusze zawierały głównie pytania o historię dotychczasowych chorób, przyjmowane leki oraz ewentualne uczulenia. Klient (bo nie można nazwać go pacjentem) sam wybierał, jakiego specyfiku potrzebuje. Recepty trafiały do call center w Izraelu, skąd firma przekazywała je współpracującym z Rx Limited aptekom ulokowanym w Ameryce. Aptekarze pakowali leki na podstawie recept i wysyłali je kurierem do pacjentów. Zarówno lekarze, aptekarze, jak i call center otrzymywało prowizję od każdej recepty (ok. 4 dolarów za sztukę).



Co najciekawsze, z całej opowieści, przez długi czas zarówno lekarze wypisujący recepty, jak i apteki rozsyłające leki do domów, byli przekonani, że działają zupełnie legalnie. Pracownicy call center z Izraela twierdzili nawet, że swoją działalnością uzupełniają luki w amerykańskim systemie zdrowotnym, bo skoro: „Pracujesz dla jakiejś firmy 40 lat, a później Cię zwalniają i nie możesz dostać recepty na swoje leki na serce, bo nie masz dostępu do lekarza, to my to zapewniamy”.

Aby wzmocnić przekonanie (zarówno wśród pracowników, jak i odbiorców), że firma odpowiada najwyższym standardom, w ich bazie danych gromadzono dokładne informacje, jakie ilości leku zamówił klient ostatnim razem i jeśli kolejne zamówienie przychodziło przed terminem zużycia poprzedniego opakowania, było anulowane. Sporadycznie anulowano też wysyłkę do niektórych stanów, w których użycie konkretnego leku było nielegalne.

Na początku swojej działalności, w 2005 roku przez izraelskie centrum obsługi przechodziło tygodniowo osiem tysięcy zamówień, realizowanych w ośmiu amerykańskich aptekach. Interes szedł jednak tak dobrze, że w ciągu kilku miesięcy, liczba ta uległa podwojeniu. Izraelscy rekruterzy zajmujący się poszukiwaniem nowych lekarzy i farmaceutów byli instruowani, by zmieniać swoje nazwiska na takie, które brzmią bardziej amerykańsko, na przykład Ron Martin.

Doskonałym przykładem, tego jak Rx Limited nawiązywało relację z farmaceutami, jest jeden z poszkodowanych - blisko 74-letni Charles Schultz z Wisconsin. Ten wiekowy farmaceuta rozpoczynał karierę w korpusie medycznym w czasie wojny z Koreą. Swoją pierwszą aptekę Schultz otworzył w Oshkosh w roku 1964, razem z żoną Jeanne. Po 15 latach jego interes osiągnął taką stabilizację, że Charles mógł sobie pozwolić na kupno drugiej apteki - w Monroe, około 100 mil na południe od Oshkosh. Następne dwie dekady upłynęły mu na ciężkiej pracy w dwóch odległych od siebie społecznościach. Był uznawany za dobrego, choć wymagającego szefa i cieszył się ogólnym szacunkiem.

Latem 2006 roku Schultz otrzymał faksem ofertę handlową od firmy, o której nigdy dotąd nie słyszał. List zawierał propozycję zawarcia umowy, zgodnie z którą, jego apteka miała zajmować się dystrybucją (wysyłaniem zamówionych leków FedExem) na podstawie przesłanych uprzednio recept lekarskich. Wejście do spółki nie wymagało żadnych nakładów finansowych z jego strony - wszystko co musiał zrobić, to zalogować się na stronie internetowej i rozpocząć realizację spływających zamówień.

Oferta nie mogła zastać go w gorszym okresie życia. Schultz i jego dwie małe apteki były coraz bardziej zdominowane przez ogromne apteki sieciowe, a dochody spadały niemal z każdym dniem. Co więcej, wzrosły też potrzeby finansowe rodziny - u jednego z jego synów zdiagnozowano stwardnienie rozsiane w zaawansowanym stadium, przez co wymagał niemal całodobowej opieki i kosztownej rehabilitacji. Sam Schultz leczył się z powodu choroby wieńcowej i przeszedł już kilka ataków choroby, wywołanych zapewne stresem, w jakim żył oraz przemęczeniem związanym z ciągłym kursowaniem pomiędzy dwoma oddalonymi od siebie aptekami.

Mimo wszystko jednak Schultz na początku odrzucił ofertę. Po kilku dniach jednak wrócił do niej i postanowił dowiedzieć się więcej, wertując fora internetowe. Jako, że nie znalazł niczego niepokojącego, ponownie nawiązał kontakt z firmą rekrutującą. Zastrzegł jednak, że ma pewne obawy etyczne związane z całym procederem. Dla sprytnego dyspozytora, który wiedział, jakich pytań się spodziewać, nie stanowiło to jednak problemu. Szybko przekonał Schultza, że firma nie prowadzi obrotu substancjami psychotropowymi i narkotycznymi. Skontaktował go także z byłym agentem DEA (amerykańska agencja zajmująca się walką z przestępstwami narkotykowymi), który na zlecenie RX Limited poświadczał, że całość procederu jest w pełni legalna i nie przysporzy farmaceucie żadnych problemów. Uspokojony Schultz podpisał umowę i dołączył w ten sposób do sieci de Rouxa. W trakcie późniejszej rozprawy, w której farmaceuta pełnił zarówno rolę świadka, jak i oskarżonego, Charles mówił „Chciałem im wierzyć”.

Rx Limited sprzedawało niemal każdy lek, którego zapragnął klient - od substancji polecanych, jako preparaty na łysienie np. Propecia (finasteryd) poprzez cały przekrój leków antykoncepcyjnych, hipotensyjnych, kardiologicznych, aż do generyków sildenafilu. Największą popularnością osiągały jednak trzy preparaty: Ultram (tramadol), Soma (carisoprodol) i Fioricet (butalbital z grupy barbituranów, paracetamol i kofeina). Soma cieszyła się powodzeniem jako miorelaksant - zawarty w niej carisoprodol (działający na te same receptory co barbiturany) sprawdzał się doskonale w bólach pleców, a Fioricet był niezastąpiony w napięciowych bólach głowy. Amerykanie widać w kwestii bólu nie uznają półśrodków.

Na samej sprzedaży leków Paul dorobił się setek milionów dolarów, które trzymał (być może z wrodzonej nieufności) w wiklinowych koszach we własnym biurze. Jego życie zmieniło się diametralnie - w niepamięć odeszło ciasne, ciemne mieszkanie, Paul przeprowadził się do drogiej rezydencji na Filipinach, gdzie mógł wreszcie pozwolić sobie na naprawdę wiele. Z nieśmiałego nerda stał się otyłym, szpakowatym panem, na którego należało uważać. Jego kontrahenci mówili, że miał „wielką głowę” i było to określenie równocześnie dosłowne, jak i metaforyczne.

Pieniądze uzyskane ze sprzedaży lekarstw Paul zainwestował w handel kokainą, bronią, a także złotem. Jego przestępcza kartoteka zawiera także siedem prawdopodobnych zleceń zabójstwa, niepoliczone przypadki wymuszeń, szantaży i zastraszeń (również przy pomocy groźby wrzucenia do zbiornika z rekinami), a także sprzedaż zakazanych technologii do Iranu. Całość z łatwością mogłaby obdzielić dwie kasowe produkcje z Jamesem Bondem.

Agenci antynarkotykowi na ślad Rx Limited wpadli przypadkiem. Podczas zupełnie innego śledztwa przejrzeli wpływy jednej z aptek w Chicago i odkryli, że firma wysyła sporo leków kurierem, korzystając z jednego i tego samego konta firmy Fedex. Kiedy zwrócili się do przewoźnika po szczegóły dotyczące tego konta, odkryli, że korzysta z niego jeszcze 100 innych aptek w kraju, a przeważająca większość przesyłek składa się głównie z Somy, Ultramu i Fioricetu. Zamówienia pochodziły z kilkunastu stron internetowych tego samego właściciela (m.in. Cheaprxmeds.com, Allpharmmeds.com, Buymedscheap.com, Your-pills.com, and Speedyrx.com). Agenci DEA zaczęli prowokację, zamawiając leki poprzez podany kanał dystrybucji. Charles Schultz zdecydował się na współpracę z pracownikami DEA i do końca utrzymywał tym razem już fikcyjne kontakty z Rx Limited.

Paul de Roux został aresztowany w brazylijskim supermarkecie w 2012 roku. Przez ponad 3 lata było o nim cicho, ale 2 marca 2016 po raz pierwszy od zatrzymania pojawił się publicznie. Został przesłuchany na sali sądowej, gdzie na pytanie o zawód odpowiedział: „Przez wiele lat pracowałem jako programista…”

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj