Apteki jak sklepy monopolowe: dostępność kreuje popyt

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-02-16 09:16:56 /

Pediatra i neurolog, dr Wojciech Kruk, w wywiadzie dla portalu sensilia.pl mówi o konieczności wprowadzenia kontroli nad treścią reklam produktów dostępnych w aptekach. Uważa też, że za nadmierne spożycie leków odpowiada zbyt łatwy dostęp do nich i zbyt duża liczba aptek.

Kruk uważa, że Polsce konieczne jest wprowadzenie instytucji nadzorczej, która kontrolowała by treści pojawiające się w reklamach farmaceutyków i w razie konieczności karała nieuczciwych reklamodawców.

- Jest system amerykański, gdzie instytucja prowadzi kontrolę reklamy leków - mówi Kruk. - Była sytuacja, gdzie firma Danone dostała 23 miliony dolarów kary za poświadczenie nieprawdy w reklamie. Mnie tego brakuje w Polsce. Brakuje nadzoru nad prawdą, która się pojawia w reklamie.

Lekarz zauważa, że reklama farmaceutyków, leków bez recepty wchodzi w miejsce, które powinno być wypełnione psychoedukacją od najmłodszych lat, uczącą by ludzie nie wybierali najprostszych sposobów na zmniejszenie bólu, poprawę nastroju czy zmniejszenie cierpienia. Jego zdaniem związek między intensywnością reklam i spożyciem leków OTC jest zauważalny szczególnie w pediatrii.

- Jest cała gama leków na odporność, które nie działają. Masa moich pacjentów to zażywa, bo mamy chcą działać. Cieszę się, jak to nie szkodzi. Widać to. Moi pacjenci w wieku 4 czy 5 lat wchodzą do gabinetu, ja mówię, co zapiszemy a on mi cytuje reklamy tych leków. Staram się być na bieżąco, żeby nie wyjść na niedouczonego.

- Jesteśmy rekordzistami w Europie w konsumpcji leków i suplementów - kontynuuje lekarz. - Często w reklamie się nadużywa słowa lek. Mówi się czasami, że to środek leczniczy, pomagający. To wygibasy językowe. Dlaczego jesteśmy takimi konsumentami? To bierze się stąd, że pacjenci w gabinecie lekarskim nie otrzymują tego, co jest dla nich istotne. Oni zaczynają pomagać sobie na własną rękę i liczą na to, że lek da im to, czego nie dał lekarz. Nie chcę wchodzić w sprawy systemowe, dlaczego służba zdrowia jest niedostępna.


Zdaniem Wojciecha Kruka mediatorem między nienasyconym rynkiem producentem i lobby powinien być farmaceuta.

- Jego wiedza nie jest spożytkowana. On powinien poradzić i tłumaczyć edukację farmakologiczną. Spotkałem się z taką sytuacją. Byłem w aptece, czułem się jakiś mało doenergetyzowany. Pomyślałem, że kupię magnez. Farmaceuta na mnie popatrzył. Ja byłem przekonany, że zaraz mi wystawi 6 specyfików. On mówi: „magnez? Niech pan da sobie spokój”. Byłem zdumiony. Mówię, że piję kawę, pewnie mam mało magnezu. On na to: „dobra, pije pan kawę, ale skąd pan wie, że ma pan mało magnezu?”. Tu mnie zagiął. On mówi, żebym sobie zmierzył ten poziom magnezu we krwi. Jak będzie niski, to będziemy się zastanawiać. Powiedział, żebym na razie nie kupował, ale zjadł dobry obiad. Przekonał mnie.

Lekarz przekonuje, że za nadkonsumpcję leków odpowiada też nadmiar aptek na rynku: -

- Tak jest ze sklepami monopolowymi. Dostępność generuje popyt – mówi Kruk i przytacza przykład Kopenhagi, gdzie są tylko trzy apteki.

- Tam leki od razu daje lekarz w czasie wizyty lekarskiej. Tam jest kontrola. Apteki są czynne tylko w dni powszednie. Jak ktoś ma wielki przymus to idzie, pokonuje 10 kilometrów i leki w aptece kupuje.

Całą rozmowę można przeczytać pod tym adresem

Źródło: sensilia.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj