Apteki stają się sklepikami?

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-12-08 09:53:16 /

O opracowywanym przez parlamentarny zespół ds. regulacji rynku farmaceutycznego projekcie mającym zmienić zasady jego funkcjonowania dyskutowano podczas debaty "Polskie apteki na zakręcie"; spotkanie zorganizowała "Gazeta Polska".

Przewodniczący parlamentarnego zespołu Waldemar Buda (PiS) wskazywał, że kluczową zasadą planowanej regulacji jest możliwość prowadzenia aptek przez farmaceutów. - To jest klucz. Jeżeli ustawa miałaby mieć jeden artykuł, to powinna mieć taki, który mówiłby że tylko farmaceuta może aptekę prowadzić i uzyskiwać nowe zezwolenie - powiedział.

Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda przypomniał, że resort pracuje obecnie nad dużą nowelizacją prawa farmaceutycznego i ustawą o zawodzie farmaceuty. - Te dwa akty prawne są ze sobą kompatybilne; są kompatybilne z propozycją którą przygotowała grupa posłów – powiedział.

Łanda wskazał, że myśląc o zmianach regulacji na rynku aptek w Polsce, trzeba pamiętać, że dochodzi na nim do wielu nieprawidłowości, z którymi inspekcja farmaceutyczna sobie nie radzi. Dodał, że od lat widoczna jest tendencja, iż apteki coraz mniej przypominają placówki opieki zdrowotnej, a coraz bardziej zwykłe sklepiki. - Chcielibyśmy cofnąć pewne zmiany, które nastąpiły w tym zakresie w ostatnich latach – powiedział.

Wiceminister mówił, że jednym z celów zmian jest to, by pacjenci nie byli epatowani akcjami marketingowymi, które zawierają fałszywe, nieoparte na dowodach naukowych treści, mające skłonić ich do nabycia niepotrzebnych preparatów. Dodał, że przychód z asortymentu refundowanego w aptece to średnio 60 proc.; przy czym – jak zaznaczył - w różnych aptekach wygląda to różnie i odsetek wynosi w niektórych aptekach nawet 80 proc. Odnosząc się do głosów z sali, iż przychód z asortymentu refundowanego to ok. 35 proc., stwierdził, że takie dane oznaczałyby doprowadzenie apteki do stanu zbliżonego do bycia sklepikiem.

Wiceminister zaznaczył, że nieprawidłowości na rynku aptek nie odbywają się w zakresie asortymentu refundowanego, gdzie – jak mówił - marże są jasno ustalone a procedura jest przejrzysta i racjonalna. Podkreślił, że do nieprawidłowości dochodzi w segmencie asortymentu nierefundowanego. Wymienił w tym kontekście m.in. stosowanie cen dumpingowych i preferencyjnych oraz ogromne kampanie reklamowe.

- Będziemy postulować żeby powstała lista obrotu aptecznego nierefundowanego – powiedział Łanda. Jego zdaniem konsumenci potrzebują ochrony zarówno przed fałszywymi informacjami w reklamie, jak i stosowaniem nieracjonalnej gry rynkowej.

Łanda przekazał, iż podstawową kwestią dla której resort uważa, że nowo tworzone apteki powinny być spółkami osobowymi, a nie kapitałowymi jest to, że "inspektorat farmaceutyczny nie jest w stanie ścigać powstających jak grzyby po deszczu i szybko się zwijających spółek kapitałowych".


Wiceminister ocenił, że nieprawidłowością na rynku jest to, że jest ogromna koncentracja aptek w atrakcyjnie handlowo punktach i są miejsca, gdzie potrzeby pacjentów są niezaspokojone. - Kryteria demograficzno-geograficzne powinny rozłożyć apteki w sposób bardziej przyjazny dla pacjentów, lepiej odpowiadający na potrzeby zdrowotne – ocenił.

Marcin Nowacki ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wyraził przekonanie, że konkurencja na rynku aptek jest dobra dla pacjentów i konsumentów. - Farmaceuci mówią o asymetrii między aptekami indywidualnymi i aptekami sieciowymi w kontekście możliwości zakupu towaru i dostępu do dobrej oferty asortymentu. (…) To problem na wyższym poziomie niż rynek aptek - ocenił.

Odnosząc się do pomysłu "apteki dla aptekarza", Nowacki ocenił, że idąc tym tropem, przychodnie powinny być własnością lekarzy. "To są skrajne absurdy" – skomentował.

Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków przekonywał, że poselski projekt nie sprawi, wbrew obawom sygnalizowanym przez część aptekarzy, że liczba aptek spadnie, a ceny wzrosną. - Każda nowo powstała apteka powoduje zamknięcie istniejącej, to nie jest tak że ktoś się jeszcze wciśnie i to będzie normalnie funkcjonowało. Im więcej aptek, tym wcale nie jest lepiej dla pacjenta – przekonywał.

Prezes rodzinnej sieci aptek Ziko Jan Zając ocenił, że propozycje poselskiego projektu to "pobożne życzenia". - Nie mówmy, że rozwiązanie „apteka na aptekarza” spowoduje że rynek będzie sprawiedliwy i uczciwy – powiedział. Wskazywał, że spółki z o.o. nie są poza kontrolą, bo zarządy i właściciele odpowiadają za spółkę tak samo, jak firma indywidulana, jednoosobowa.

Odnosząc się do pomysłów kryteriów geograficzno-demograficznych, Zając mówił, że "Polska jest w fazie budowy i np. jeżeli powstaje w Warszawie metro, to ono wyznacza nowe szlaki komunikacyjne pieszych i nowe atrakcyjne miejsca". Podkreślał, że dla pacjenta ważna jest zarówno cena leków, jak ich dostępność. Jego zdaniem nie ma potrzeby ograniczania asortymentu w aptekach. Za właściwe uznał natomiast wzmacnianie pozycji farmaceuty.

Bożena Szymańska ze Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET wskazywała, że w myśl obecnych przepisów apteką zarządza kierownik, który musi być farmaceutą z pięcioletnim stażem i prawo wyraźnie określa jego obowiązki. Dodała, że poselskie propozycje wywołują niepokój w środowisku szczególnie młodych farmaceutów, którzy obawiają się o swoje miejsca pracy, o przyszłość, ścieżki kariery i możliwość rozwoju.

Źródło: Puls Biznesu

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj