REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 12 lutego 2019

Armagedonu w aptekach nie ma. Tylko dzięki samowoli aptekarzy?

Artykuł pochodzi z serwisu

Miniona sobota miała być sądnym dniem dla farmaceutów i pacjentów. 9 lutego w aptekach ruszył system weryfikacji autentyczności leków, do którego duża część z nich nadal nie jest podłączona. Mimo to funkcjonują jak do tej pory, bo ustawodawca przespał termin na przyjęcie przepisów dotyczących m.in. kar za nie wypełnianie obowiązków związanych z weryfikacją autentyczności leków…

Jeszcze wczoraj do systemu weryfikacji autentyczności leków (PLMVS) nie było podłączonych około jednej trzeciej aptek. Do kilku tysięcy polskich aptek nie doszły bowiem kody autoryzacyjne umożliwiające dołączenie do systemu i skanowanie produktów. Apteki te nie powinny w ogóle wydawać leków (czytaj więcej: Tylko część aptek podłączona do PLMVS – to żaden problem!).

REKLAMA

– W poczuciu odpowiedzialności farmaceuci realizują swe zadania. Mamy świadomość, że celem nowych przepisów jest walka z fałszywymi lekami, ale nie może się to odbywać kosztem pacjentów. Leki są więc wydawane – wskazuje Marek Tomków w rozmowie z Gazetą Prawną.

REKLAMA

Z informacji Gazety Prawnej wynika, że w co najmniej kilkunastu przypadkach aptekarze odmówili sprzedaży medykamentów w obawie przed konsekwencjami. Właściciele aptek nie dostali ani od fundacji KOWAL, ani od służb państwowych oficjalnych wytycznych. Bazują na informacjach umieszczonych w internecie.

 – Przedsiębiorcy i farmaceuci wiarę w dobre chęci i łaskawość losu woleliby zastąpić terminowym wdrożeniem skomplikowanego systemu, procedurami, regulacją prawną i sprawną komunikacją – podkreśla Marcin Piskorski prezes ZPA PharmaNET.

Dwie strony formularza do wypełnienia

Problemem jest też tzw. alert fałszywie dodatni. Część opakowań leków wyprodukowanych przed 9 lutego 2019 r. ma kod umożliwiający skanowanie produktu. Jednak może być tak, że lek, choć jest oryginalny, po zeskanowaniu opakowania zaświeci na czerwono (czytaj więcej: Alert fałszywie dodatni? Szykuje się zamieszanie w aptekach po 9 lutego…).

Państwowe służby, w tym GIF, apelują do farmaceutów, by leki w takiej sytuacji wydawać i jedynie informować organ o sytuacji. Sęk w tym, że do każdego produktu, przy którym pojawił się taki alert, trzeba wydrukować, wypełnić i wysłać dwie strony formularza. Marcin Piskorski zaznacza, że nikt z właścicielami aptek nie uzgadniał nałożenia na nich takiego obowiązku. A skoro alert fałszywie dodatni może dotyczyć nawet 40 proc. leków na receptę, może to sparaliżować działanie aptek (czytaj więcej: WAŻNE: Główny Inspektor Farmaceutyczny wyjaśnia alerty z PLMVS).

– Niestety mamy do czynienia z sytuacją, gdy na farmaceutów przerzuca się odpowiedzialność za zamieszanie wywołane zaniechaniami innych – komentuje Marek Tomków.

Nieudolność polityków zapobiegła armagedonowi?

Pacjenci nadal otrzymują leki z aptek głównie dzięki… bierności ustawodawcy. Planowano bowiem, by wraz z wejściem w życie systemu, czyli 9 lutego 2019 r., obowiązywała nowelizacja prawa farmaceutycznego. Projekt powstał jednak zbyt późno i jest dopiero konsultowany. Kluczowy zaś przepis zawarty w noweli dotyczyć ma możliwości nakładania do 500 tys. zł kary na tych przedsiębiorców, którzy nie będą właściwie realizowali przepisów dyrektywy fałszywkowej i rozporządzenia delegowanego (czytaj więcej: Do 500 000 zł kary dla apteki, która nie będzie podłączona do PLMVS?).

– Gdyby nowelizacja już obowiązywała, należałoby ukarać większość farmaceutów w Polsce. To swoją drogą dobry czas, by się zastanowić, czy jest sens wpisywania do ustawy tak wysokich kar, które będą mogły być wymierzane także za drobne naruszenia – spostrzega Marek Tomków.

Łukasz Waligórski, redaktor naczelny branżowego portalu MGR.FARM, uważa, że aptekarze są najlepiej przygotowanym elementem całego systemu weryfikacji autentyczności leków. Problem w tym, że pozostałe podmioty, a więc organizacje i instytucje, zostawiły swoje zadania na ostatnią chwilę. I gdyby chcieć przestrzegać postanowień dyrektywy fałszywkowej co do joty, polscy pacjenci pozostaliby bez leków (czytaj więcej: DGP: dyrektywa fałszywkowa budzi skrajne emocje).

Źródło: ŁW/Gazeta Prawna

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych