Blagują nabożni farmaceuci | farmacja.pl

Blagują nabożni farmaceuci

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-10-26 08:30:00 /

Wyobraźmy sobie sytuację, w której w jednej aptece pracuje dwóch magistrów farmacji, w tym jeden „rydzykowy”. Jak pogodzić przy jednym okienku dwa różne sumienia? Czyje sumienie jest lepsze, czyje gorsze?

- Zastanawiam się, dlaczego ci święci już za życia farmaceuci tak się czają... - pyta Anna Szulc, dziennikarka Newsweeka w swoim najnowszym artykule. - Dlaczego po prostu nie powieszą na drzwiach informacji, że to „apteka katolicka”. Dlaczego wolą umoralniać, poniżać, czasem ośmieszać pacjenta, ale dopiero wtedy, gdy już znalazł się w środku, przy okienku. Może boją się nalotu kontrolerów? Nie sądzę. Raczej chodzi o cynizm. Biznes aptekarski to wciąż dobry biznes. Po co zrażać sobie na wstępie klienta, skoro można na nim dobrze zarobić?

Dziennikarka w swoich artykule pt. "Moralność po aptekarski" przygląda się tematowi klauzuli sumienia farmaceutów, który od kilku miesięcy prowokuje dyskusje w mediach.

- Zgodnie z regułą, że nawet krowa nie zmienia zdania, minister Radziwiłł sformatował jednak swoje poglądy i uznał, że farmaceuta może pacjenta odesłać od okienka z kwitkiem. Tylko dlatego, że nie podoba mu się, iż pacjent chce zażyć leki, które dla świętobliwego pigularza są be i fuj - pisze Szulc, w nawiązaniu do ostatnich wypowiedzi Ministra Zdrowia (czytaj więcej: Minister Zdrowia przyznaje farmaceutom prawo do stosowania klauzuli sumienia).

Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich Polski, które w czerwcu b.r. przesłało do Sejmu projekt zmian w przepisach. Zmian, które pozwoliłby aptekarzowi na aptecznej półce postawić tylko takie pastylki, których używanie jest zgodne z nauką Kościoła.


- Bo teraz, biedaczek, musi naginać swoje sumienie i kłamać pacjentowi w żywe oczy. Kręcić, wywijać się. Pigułka „dzień po”, leki hormonalne, antykoncepcyjne? – U nas nie ma i nie wiadomo, kiedy będą, bo hurtownie świecą pustkami – blagują nabożni farmaceuci. Mając przy tym w nosie to, że wiele leków, które budzą w nich odruch wymiotny i migotanie przedsionków, to preparaty istotne dla zdrowia pacjentów, normujące na przykład gospodarkę hormonalną u kobiet - pisze dziennikarka.

Anna Szulc przytacza też w artykule rozmowę z farmaceutką z wieloletnim stażem pracy, która uważa, że klauzula sumienia może podzielić farmaceutów. Jej zdaniem nowe stanowisko ministra Radziwiłła może doprowadzić do sytuacji, w której pod byle pretekstem będzie się odsyłać pacjentów od sasa do lasa, narażając ich nawet na utratę zdrowia i życia. Farmaceutka zauważa, że mętne wypowiedzi ministra zdrowia mogą doprowadzić także do poważnej wojny w jej środowisku.

– Wyobraźmy sobie sytuację, w której w jednej aptece pracuje dwóch magistrów farmacji, w tym jeden „rydzykowy”. Jak pogodzić przy jednym okienku dwa różne sumienia? Czyje sumienie jest lepsze, czyje gorsze? – zastanawia się aptekarka. – Najgorzej będzie na wioskach, w powiatach – prorokuje. Przeraża ją wizja pielgrzymek pro-life, które zaczną okupować zwykłe, przyzwoite apteki, tylko dlatego, że szanują prawo i prawa pacjenta. – Szykany już się zdarzają, tylko farmaceuci na prowincji boją się głośno o nich mówić – zauważa.

– Według mojej rozmówczyni aptekarze, których gryzie religijne sumienie powinni wyraźnie, na zewnątrz, oznaczać swoje placówki jako katolickie (a tego nie robią). Przynajmniej wszystko byłoby wtedy jasne, choć wciąż nielegalne, bo przepisy mówią wyraźnie, że odmowa sprzedaży produktu leczniczego legalnie dopuszczonego do obrotu jest sprzeczna z prawem - pisze Anna Szulc.

Więcej na ten temat w na stronie Newsweeka.

Źródło: newsweek.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj