Obrazek użytkownika Monika Gołdyka
0 comment
Monika GołdykaMarch 152017

5 rzeczy, które zaskoczą Cię w Teheranie, a przynajmniej mnie zaskoczyły

Obrazek użytkownika Monika Gołdyka

Do swojego dwumiesięcznego pobytu w Iranie starannie się przygotowałam. Przewodniki, blogi, książki Hoomana Madja. Nadrobiłam wszelkie braki w historii kraju, polityce, kulturze. Znalazłam tam wiele ciekawostek. Chociaż co innego o czymś czytać, a co innego tego doświadczyć. Niektóre rzeczy trzeba zdecydowanie przeżyć na własnej skórze.

Tak było na przykład z przechodzeniem przez ulicę.

Przewodnik Lonely Planet zaznaczył, że to niezła przygoda. Ale dopiero, gdy stoi się na chodniku, a na jezdni przed Tobą przejeżdżają samochody, między nimi manewrują jeszcze motocykle i czujesz, że żaden z nich się nie zatrzyma, żeby Cię przepuścić, dopiero orientujesz się o co chodziło z tą przygodą. Tak więc pierwszy raz przez ulicę zostałam przeprowadzona za rękę. Później było już lepiej, opracowałam metodę, która pomogła mi psychicznie znieść ten moment. Po prędkości samochodów wybierałam ten, który ma szansę się zatrzymać, patrzyłam kierowcy prosto w oczy i szybko przechodziłam. Zanim uznałby, że się rozmyśliłam.

Zatem na niektóre rzeczy nie można się przygotować, nawet jeśli możesz o nich wcześniej przeczytać. Nie wspominając już o tych, o których przeczytać nie masz szansy. Przedstawiam Wam zatem listę 5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Iranie.

#1 Piątki

Z jednej strony to zatłoczone miasto, w którym według różnych szacunków mieszka od 12 do 15 milionów (!) ludzi w weekendy praktycznie się wyludnia. Teherańczycy uciekają z dala od miasta, na wieś, do lasów, nad morze.

Ale jednocześnie piątek to dzień święty dla muzułmanów (tak jak dla świata chrześcijańskiego niedziela) i to w Teheranie odbywa się największa piątkowa modlitwa w kraju.
W czasie, gdy na miejsce nabożeństwa, które odbywa się na terenie Uniwersytetu Teherańskiego zjeżdżają tłumy muzułmanów, Plac Rewolucji zostaje zamknięty i miejsce postojowe mają tam liczne autobusy, który przywożą wiernych z odleglejszych zakątków na pobliskiej stacji metra - Meydan-e Enghelab-e Eslami (Plac Rewolucji) tuż przy bramkach ustawiana jest tarcza do rzutek.
Ale nie jest to taka zwykła tarcza ;) Widnieje na niej wizerunek Baracka Obamy.
Niestety nie zrobiłam zdjęcia :(

To pokazuje pewien paradoks Iranu. Władze przedstawiają USA jako największego wroga. A społeczeństwo jest w Stanach zakochane.
W rozmowach z Irańczykami często słyszy się, że USA jest cudownym państwem, wielu młodych, ambitnych Persów chciałoby kontynuować edukację właśnie w Stanach.
Jedna z kobiet (ok. 40 r.ż.), którą poznałam była właśnie po powrocie z Kanady. Ze względu na to, że nie miałam jeszcze okazji tam zawitać, wypytywałam o ten kraj z ciekawością.
Poopowiadała trochę o Kanadzie, a na koniec skwitowała to zdaniem:
— 10 lat temu byłam w USA i jestem zdania, że Kanada potrzebuje jeszcze dużo czasu, żeby dogonić Stany.

#2 Ta paskudna imperialistyczna sztuka

zdjęcie

Żona ostatniego Szacha Iranu - Farah Pahlawi ukochała sobie sztukę nowoczesną. Na 2 lata przed Rewolucją Islamską to ona otworzyła Muzeum Sztuki Nowoczesnej, gdzie zgromadzono niezwykłą kolekcję. Wymienię tylko kilka nazwisk i wszystko powinno być już jasne: Warhol, Duchamp, Kandinsky, Toulouse - Lautrec, Pollock, van Gogh, Gauguin. Według szacunków kolekcja warta ok. 2,5 miliarda funtów brytyjskich!

W przewodniku, w którego korzystałam znalazłam notatkę, że niestety z powodu imperialistycznego wydźwięku zbioru zgromadzonej przed Rewolucją wszystkie dzieła są starannie ukryte.
Ale miałam ogromną nadzieję, że może jednak informacje nie są zbyt dokładne (znalazłam tak kilka, które różniły się od rzeczywistości).

I rzeczywiście, okazało się, że tydzień przed moim wyjazdem zmieniono wystawę i można było zobaczyć jedną perełkę. Zatem udało mi się zobaczyć jeden obraz Jacksona Pollocka. W innym muzeum w Teheranie — Muzeum Sztuk Pięknych — znajdującym się w Pałacu Sa’dabad, wisiały z kolei: obraz Wassilego Kandinsky'ego oraz obraz Salvadora Dalego.

#3 Sprzedawcy w metrze

Godzina 8:30. Szczyt komunikacyjny w Teheranie. W metrze tłumy ludzi. Nie jest to tak zaskakujące biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców miasta, którą przybliżyłam w #1. Wagony wyglądają jak puszki z sardynkami. Mocno przepełnione puszki. Czasem na stacji trzeba przeczekać przejazd 5 pociągów, aby w końcu dopchać się do środka.

Na każdej ze stacji znajduje się minimum jeden ochroniarz, który w tym czasie dba o to, aby nie dochodziło do przeładowania i aby wszyscy, który wejdą do wagonu na następnej stacji z niego nie wypadli, więc jakiś prowizoryczny porządek zostaje zachowany. W takich warunkach widok przytrzaśniętych drzwiami metra czadorów nie jest rzadki.

Atmosfera w środku nie jest wtedy zbyt przyjemna, jest niesłychanie ciasno, duszno. Wszyscy są poddenerwowani.
Nie stanowi to jednak żadnej przeszkody dla handlarzy przed wykonywaniem swojej pracy. Przepychają się pomiędzy ludźmi i sprzedają różnej maści przedmioty, od szczoteczek do zębów, gum do żucia, skarpetek, bielizny (seksowna bielizna dla Pań jest sprzedawana oczywiście jedynie w wagonach kobiecych) przez kosmetyki do makijażu i biżuterię po balony ze Sponge Bobem, sztućce i inne małe sprzęty przydatne w domu.

Strony

PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj