Ceny nie wzrosną, sieci nie znikną

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-11-03 10:23:58 /

Po ogłoszeniu przez posłów PiS projektu zmian na rynku aptecznym, nie ustają medialne ataki przeciwników nowych regulacji. Wśród wytaczanych przez nich argumentów, pojawia się jeden, który do opinii publicznej i mediów przemawia najbardziej – wzrost cen leków. Problem polega na tym, że jest on całkowicie wyssany z palca…

Przedstawiciele przedsiębiorców, którzy posiadają w Polsce sieci apteczne, dostarczają licznych dowodów na słuszność swojej hipotezy. Bo jest to właśnie klasyczny przykład hipotezy, czyli przypuszczenia opierającego się na posiadanych danych, które jednak nie pozwalają na potraktowanie go jako pewnika. Skąd jednak wśród właścicieli aptek sieciowych taka pewność, że ceny leków wzrosną, jeśli w życie wejdą nowe przepisy? Otóż tej pewności nie mają, ale w ten sposób najłatwiej wywołać społeczny sprzeciw dla proponowanych przez PiS zmian. Nic tak bowiem nie mobilizuje opinii publicznej, jak próba sięgnięcia do jej portfeli.

Jednym z przytaczanych argumentów, mających potwierdzać wspomnianą hipotezę, jest to iż zmniejszenie liczby aptek sieciowych ograniczy konkurencję na tym rynku i doprowadzi do wzrostu cen. Założenie to jest z gruntu fałszywe, gdyż proponowane przepisy w żaden sposób nie wpływają na działalność istniejących aptek. Nie jest prawdą, że apteki sieciowe będą zamykane. Po prostu nie będą powstawać nowe. Obecnie istniejące będą działać tak długo, jak pozwolą im na to normalne, rynkowe prawa – w tym przede wszystkim zasady konkurencji, której tak zaciekle bronią.

Przedstawiciele aptek sieciowych przedstawiają w mediach zestawienia cen w aptekach sieciowych i indywidualnych, wskazując na „taniość” tych pierwszych. I znowu – proponowane przepisy w żaden sposób nie ingerują w politykę cenową przedsiębiorców. Poza tym skoro apteki sieciowe są tańsze to oznacza, że spokojnie wygrają konkurencję z aptekami indywidualnymi i przetrwają na rynku. Bo przecież, jak już wcześniej wspomniałem, proponowane przepisy nie oznaczają ich przymusowego zamykania!

Osobną kwestią pozostaje to, że owa „taniość” aptek sieciowych jest mocno przesadzona. W statystycznej aptece indywidualnej przeciętny Polak wydaje miesięcznie 40 zł. W aptece sieciowej aż 66 zł*. Co więc komu po niskich cenach, skoro i tak w „sieciówkach” wydaje się więcej pieniędzy?


Dość częstym argumentem przytaczanym w dyskusjach na temat wyższości aptek sieciowych nad indywidualnymi, jest „efekt skali”. Oznacza on, że apteki sieciowe, jako duże podmioty, mają lepszą pozycję negocjacyjną, dzięki czemu uzyskują niższe ceny zakupu swojego asortymentu w hurtowniach i u producentów, z którymi współpracują. Argument ten wydaje się solidny i sensowny, jednak każdy uczestnik rynku aptecznego (od zwykłego farmaceuty po eksperta) zwróci uwagę na jego niekompletność. Otóż nie uwzględnia on istnienia wirtualnych sieci – potocznie nazywanych grupami zakupowymi – czy też franczyz, których uczestnikami są w przeważającej części właśnie apteki indywidualne. Prawdą jest, że pojedyncza apteka ma mniejsze zdolności negocjacyjne niż sieć aptek. Ale pojedyncza apteka należąca do grupy zakupowej czy franczyzy jest w stanie zaopatrywać się w swój asortyment niekiedy znacznie taniej, niż duża sieć apteczna. Dowodem na to, jest chociażby tendencja do przyłączania się do grup zakupowych również małych sieci…

Regulacje proponowane przez posłów PiS nie sprawią, że nagle znikną z mapy polski sieci apteczne. Nie sprawią, że z dniem wejścia w życie tej nowelizacji, natychmiast wzrosną ceny leków w aptekach. Tymi argumentami właściciele aptek sieciowych próbują straszyć Polaków. Wykorzystują w tym celu ich nieznajomość proponowanych zmian i zasad zdziałania rynku aptecznego. W publikacjach medialnych pojawia się wręcz konkretna data – od 1 stycznia 2017 leki będą droższe. Skąd się wzięła? Nie mam pojęcia.

Co tak naprawdę oznaczają proponowane zmiany? Apteki przestaną powstawać tam, gdzie już nie są potrzebne. Pacjenci przestaną być traktowani jak portfele na dwóch nogach, z których trzeba wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy podczas wizyty w aptece. Łatwiejsza stanie się również kontrola rynku przez Inspekcję Farmaceutyczną i zwalczanie jego patologii – i tutaj należy upatrywać przyczyn histerii w szeregach właścicieli aptek sieciowych. Przede wszystkim jednak, projekt ten daje szansę na przywrócenie aptece jej podstawowej funkcji – placówki ochrony zdrowia, gdzie liczy się pacjent, a nie obrót.

* Dane podane przez Wydarzenia w telewizji Polsat (1 listopada 2016)

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj