REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 3 lipca 2018

Chińska jakość w polskich lekach. Kolejna afera lekowa?

Artykuł pochodzi z serwisu

Setki tysięcy chorych zażywało medykamenty na nadciśnienie, które mogły być wadliwe. Niemal wszyscy ich producenci zaopatrywali się w jednej chińskiej fabryce. Na tę chwilę Główny Inspektor Farmaceutyczny wstrzymał w obrocie 42 leków z walsartanem. Sytuacja dotyczy nie tylko polskiego nadzoru lekowego i pacjentów, lecz większości państw Unii Europejskiej.

Przepisy nie zabraniają obecnie zaopatrywać się w substancje czynne w Azji. Większość europejskich producentów kupuje je w Chinach oraz Indiach, bo jest to po prostu tańsze. (fot. Shutterstock)

Powód wstrzymania wszystkich 42 leków (stan na 3 lipca) jest jeden. Zawarta w nich substancja czynna, czyli walsartan, pochodziła od tego samego chińskiego producenta. Wiele wskazuje na to, że część jego produkcji była zanieczyszczona. – Nie wiemy jeszcze, czy wada w ogóle występuje. Nie wiemy więc również, czy jest poważna – mówi Gazecie Prawnej osoba doskonale zorientowana w sprawie.

REKLAMA

Na temat walsartanu Główny Inspektor Farmaceutyczny rozmawiał już w trybie pilnym z Ministrem Zdrowia. Cała sprawa koordynowana jest na szczeblu unijnym, gdyż sytuacja dotyczy nie tylko polskiego nadzoru lekowego i pacjentów, lecz większości państw Unii Europejskiej. Sprawa ma obecnie charakter priorytetowy.

REKLAMA

Gdyby okazało się, że wada jakościowa zagrażałaby ludzkiemu zdrowiu, byłaby to największa afera farmaceutyczna w historii.

Służby zapewniają, że są przygotowane na wszystkie scenariusze. Pacjenci mogą jedynie czekać. Obecnie wydział ds. monitorowania obrotu produktami leczniczymi w GIF oczekuje na raport końcowy i dalsze rekomendacje Europejskiej Agencji Leków, która koordynuje wszelkie działania.

– Prawda jest taka, że problem jest ogólnoeuropejski. Nic więcej ani my, ani inspekcja farmaceutyczna nie możemy zrobić – informuje ważny urzędnik w Ministerstwie Zdrowia.

Eksperci twierdzą, że nawet jeśli substancja produkowana w Chinach okaże się bez skazy, to i tak najwyższy czas rozpocząć dyskusję o bezpieczeństwie lekowym. Nie może być tak, że jeden błąd jakościowy w chińskiej fabryce potencjalnie mógłby przyczynić się do śmierci milionów Europejczyków.

Przepisy nie zabraniają obecnie zaopatrywać się w substancje czynne w Azji. Większość europejskich producentów kupuje je w Chinach oraz Indiach, bo jest to po prostu tańsze.

– Jeżeli chińska czy hinduska firma twierdzi, że jest w stanie zaoferować substancję czynną znacznie taniej niż konkurencja, to producenci leków powinni dwa razy się zastanowić, dlaczego tak jest. A nie cieszyć się, że zrobili świetny biznes. Bo teraz może się okazać, że narazili pacjentów na niebezpieczeństwo – przyznaje Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska.

Eksperci podkreślają, że jakość produkcji w chińskich fabrykach od lat jest niewiadomą. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie Azjaci dysponują najnowocześniejszym sprzętem oraz wybitnymi ekspertami.

Więcej na ten temat pisze Gazeta Prawna

Tagi:
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych