REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 18 lipca 2018

Co kryje puder?

Artykuł pochodzi z serwisu

Czy coś tak delikatnego, pachnącego i niewinnego jak… puder, może zwiększać ryzyko powstawania jednej z najbardziej śmiercionośnych chorób naszych czasów? Pytanie to zadają sobie badacze już od niemal 50 lat.

W roku 1982 w prestiżowym czasopiśmie Cancer Magazine opublikowano badanie, wiążące stosowanie talku z ryzykiem zachorowania na raka jajnika (fot. shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

Talk. Jeden z najbardziej miękkich minerałów, w dotyku jest tłusty i mydlany, co zupełnie nie przystaje do naszego wyobrażenia o sypkim, białym proszku w postaci zasypki. Od dziesięcioleci stosowany w higienie intymnej oraz jako środek pielęgnacyjny dla noworodków, skutecznie pochłania wilgoć i nieprzyjemne zapachy. Jednak niewinne z pozoru stosowanie talku, niesie za sobą spore ryzyko – na świecie pojawia się coraz więcej dowodów, że ma on swój udział w rozwoju nowotworów jajnika. Czy producent najsłynniejszego pudru na bazie talku Johnson&Johnson, zdoła oczyścić swoje dobre imię, po zalewie pozwów, które na niego spłynęły? Czy powinniśmy bać się talku w każdej postaci?

Właściwości pudru talkowego to przede wszystkim skuteczne pochłanianie wilgoci, a co za tym idzie również działanie antypotne, odświeżające i zapobiegające podrażnieniom związanym z maceracją naskórka. Dzięki tym szczególnym zaletom, talk przechodził z pokolenia na pokolenie, jako nieodłączny produkt do pielęgnacji niemowląt, jak również higieny osobistej i zapobiegania przykremu zapachowi. Choć nasze wspomnienia mogą wiązać talk tylko z toaletką babci, warto wiedzieć, że o jego szczególnych właściwościach wiedzieli już starożytni Egipcjanie.

Talk jest wykorzystywany w medycynie również w poważniejszych celach, niż pielęgnacja pup niemowlaków. U chorych z nawracającym, nowotworowym wysiękiem do jamy opłucnowej, stosuje się zabieg zwany pleurodezą. Polega on na podaniu do jamy opłucnowej talku, w postaci pudru rozpylanego podczas zabiegu torakoskopowego lub w postaci zawiesiny, podawanej przez dren wprowadzony do opłucnej. Skuteczność pleurodezy w zapobieganiu nawrotom nowotworowego wysięku w opłucnej ocenia się na 70-95%. Również w tym przypadku wykorzystuje się osuszające i adsorpcyjne działanie talku, który ma uniemożliwić wtórne gromadzenie się płynu w chorobowo zmienionej opłucnej.

Talk ma jednak również drugie oblicze – znacznie bardziej mroczne. Podejrzewa się go o udział w rozwoju nowotworów u ludzi, a niepokojąca fama poszła w świat już blisko pół wieku temu. Talk wszedł w strefę podejrzeń i nieufności od momentu poznania kancerogennego działania azbestu.

Świat medyczny nie ma już obecnie wątpliwości, że azbest jest jednym ze sztandarowych przykładów kancerogenów chemicznych – wywołuje raka płuc oraz opłucnej (międzybłoniak opłucnej). Złoża talku położone są w bliskiej odległości od azbestu, stąd zanieczyszczenie tego minerału przez azbest jest powszechne. Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku producenci pudrów do twarzy czy ciała, oraz zasypek dla niemowląt, deklarują używanie tylko talku wolnego od azbestu. Możliwość dokładnego oczyszczenia talku pozostaje jednak kwestią dyskusyjną.

Cząsteczki talku odnaleziono w strukturze guzów litych w obrębie szyjki macicy oraz jajników już w 1971 roku. Co więcej, aż 75% przebadanych w ten sposób zmian zawierało go w swojej budowie. To jedno zdanie potrafi zelektryzować opinię publiczną i zdominować nagłówki popularnych gazet, a także sprawić, że talk urasta do rangi produktów niebezpiecznych. Prawdą jest jednak, że samo znalezienie talku w obrębie guzów nowotworowych nie oznacza równocześnie, że to właśnie on jest odpowiedzialny za rozwój i zezłośliwienie zmiany. Wyjaśnień tego stanu może być wiele, a sam temat wymagał pogłębionych badań, bez wyciągania pochopnych wniosków.

W roku 1982 w prestiżowym czasopiśmie Cancer Magazine opublikowano badanie, wiążące stosowanie talku z ryzykiem zachorowania na raka jajnika. Na podstawie kilkunastu przypadków klinicznych, wykazano związek wieloletniego stosowania pudru na bazie talku na okolice intymne i/lub wkładki higieniczne, z późniejszych zachorowaniem na raka jajnika.

Cząsteczki talku mają prawdopodobnie zdolność przemieszczania się wzdłuż jajowodów, gdzie nie mogą być rozłożone (jak na przykład znana organizmowi skrobia), przez co docierają do jajników, gdzie deponują się na lata, wywołując miejscowy odczyn zapalny. Co ciekawe, bezpiecznym wydaje się użycie talku nie bezpośrednio do higieny osobistej, ale przez partnera czy na prezerwatywę.

Przeprowadzona w roku 2003 meta-analiza 16 badań, w których uczestniczyło łącznie 11 933 pacjentek, wykazała zwiększone ryzyko zachorowania na raka jajnika w grupie chorych, stosujących produkty na bazie talku. Naukowcom frapuje jednak inne zagadnienie – jeśli talk byłby klasycznym kancerogenem, powinna występować zależność pomiędzy przyjętą dawką talku a zwielokrotnieniem ryzyka. Takiego związku jednak nie stwierdzono, co nakazuje badaczom szczególną ostrożność w interpretacji wyników metaanalizy.

Przeczytałeś tylko 35% całego artykułu. Reszta dostępna w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM

W dalszej części artykułu między innymi o pozwach setek pacjentek, które stosowały talk i zachorowały na raka i milionach dolarów odszkodowań, jakie musiała wypłacić firma Johnson&Johnson.

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych