Co Wy wiecie o prowadzeniu apteki?

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-03-22 08:54:27 /

Apteka - miejsce, które przez wieki ewoluowało i praktycznie co kilka pokoleń przechodziło małą rewolucję. Intensywność i częstotliwość tych zmian była i jest wprost proporcjonalna do postępów nauki oraz rozwoju technologii. Tymczasem legendarne już plemię farmaceutycznych purystów nawołuje do wstrzymania ewolucji i zachowania klasycznego charakteru apteki.

Czy jednak taki zwierz jak tradycyjna apteka istnieje? Jeżeli istnieje, czy ma szanse przetrwać w dżungli globalizmu? W toku prowadzonej obecnie wojny o aptekę dla farmaceuty, dowiedzieliśmy się, że farmaceuci chcą zachowania klasycznego charakteru apteki. Nie wiem, którzy farmaceuci, ale na pewno nie ja i ci, których ja znam. Domyślam się, że chodzi o tzw. farmaceutycznych purystów, którzy, jeżeli dotąd jeszcze nie zbankrutowali to kostucha przypina w tym momencie plomby komornicze do aptecznych drzwi. Skoro przez 25 lat ludzie przyssani do izby nie potrafili stworzyć żadnego systemu wzmacniającego pozycję aptek niezależnych, czy to pod postacią uczciwej hurtowni farmaceutów, czy uczciwej grupy zakupowej to niestety dzisiaj niezapobiegliwi muszą ponieść konsekwencję.

Dlatego, jeżeli zapisy projektów ustaw mają konserwować myślenie sprzed 20 lat, które jest głównym sprawcą dzisiejszego kształtu farmacji, to ich procedowanie nie ma większego sensu. Jak wspomniał jeden z moich ulubionych publicystów, "nie po to Mojżesz z Żydami po pustyni przez 40 lat krążył, bo nie mógł trafić, tylko po to, by wymarło pokolenie urodzone w niewoli".

Ostatnie zdanie brzmi brutalnie, ale temat wpływu mieszkańców bezcennego Izraela na polską farmację jest ostatnio głośny i może warto zamiast obwiniać wszystkich dookoła, na czele z Żydami, wziąć sprawy w swoje ręce i wzorem narodu wybranego wykorzystywać szanse, jakie daje nam życie, do zarobienia pieniędzy. Moim skromnym zdaniem, z komunikatów naszych izbowych przedstawicieli przebija się system, w którym wyrośli i którego elementy chcieliby dzisiaj przeszczepić. Czym skorupka za młodu nasiąknie… - mówi przysłowie.Komuna, jakież to piękne były czasy, gdy raz po raz przyjechał Star z dostawą, faktury przychodziły, ale się ich nie płaciło, w aptece były setki dziwnych etatów, a lanolinę nakładano z wielkiej góry łopatą w nieistniejących już magazynach na ulicy Bułgarskiej w Poznaniu.Do jakiego tradycyjnego charakteru apteki nawołują pewne środowiska? Wszak apteki przedwojenne były kolorowe i pełne produktów, które dzisiejsi purytanie określiliby jako niegodne sprzedawania w aptece przez magistra farmacji. Nie po to tyle się uczyłem, by teraz sprzedawać zdrowotne skarpetki - grzmią purytanie. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że nawoływanie do mitycznej czystości zawodowej w farmacji to wołanie do szarej apteki rodem z PRL-u?

Jak napisał anonimowy marzyciel pod jednym z moich felietonów: „Uczciwe i zgodne z etyką prowadzenie apteki powinno się po prostu opłacać! Jeśli jest inaczej to powszechna patologia jest sprawą oczywistą i wymuszoną przez system". W ustach byłego prezesa NIA zabrzmiało to jeszcze bardzie kuriozalnie "Dzisiaj uczciwe prowadzenie apteki to mistrzostwo świata" (czytaj więcej: ”Grzegorz Kucharewicz i Piotr Bohater o przyszłości aptek w Telewizji Trwam”). Padają potem przykłady marży na Carvedilolu, czy wodzie utlenionej i wołanie o dofinansowanie porady farmaceutycznej ze środków publicznych. Doprawdy rację miał prezes jednej sieci aptecznej, gdy stwierdził, że farmaceuci generalnie nie umieją prowadzić aptek. Lamentowanie nad marżą na jednym produkcie, stanowiącym jakąś promilową wartość całej sprzedaży apteki jest po prostu infantylne. W przypadku produktów bez recepty, nieumiejętność zbudowania koszyka produktów w taki sposób, aby pacjent wyszedł w pełni zaopatrzony, wydał relatywnie mniej pieniędzy aniżeli na wizytę u lekarza i był zachwycony uzyskanym efektem, świadczy o słabości fachowca.
Wszak ten sam pacjent, z tym samym problemem, po wizycie u dermatologa zostanie zaopatrzony kompleksowo, a doprawdy ostatnią rzeczą, jaką przypisze lekarz będzie butelka wody utlenionej. W tym toku myślenia, lekarz zapisujący na tę samą przypadłość kilka produktów jest krwiożerczym kapitalistą, wypisującym to wszystko w interesie firm farmaceutycznych, a farmaceuta z produktem za złotówkę to niedoceniony, łagodny samarytanin. Wiem, wiem - koszyk, kategoryzacja, plama, przykasówka winny być ścigane z urzędu przez izbowe patrole katechetyczne, a uczestnicy tych strasznych patologii winni być pozbawiani dożywotnio prawa wykonywania zawodu. Brzydząca się przykasówką pani magister nie widzi oczywiście nic zdrożnego w zbieraniu przez cały miesiąc deficytów dla pośrednika. Przecież apteka powinna się opłacać, a jeśli jest inaczej to powszechna patologia jest sprawą oczywistą i wymuszoną przez system! Trzymając się przykładu stacji benzynowych, bo tak tu koledzy go lubią - prowadzenie stacji też powinno się opłacać, a jeśli jest inaczej to domieszywanie oleju opałowego i oleju po frytkach do benzyny jest oczywiste i wymuszone przez system.

Odkąd wyrosłem z pieluch i rozpocząłem obserwację farmacji nie mogę się nadziwić, skąd u tak wielu przedstawicieli naszego zawodu przekonanie, że apteka to taki magiczny świat, do którego wchodzi się przez szafę, jak do Narnii, gdzie przestaje obowiązywać ekonomia. Czasami farmaceuci traktują matematykę jako narzędzie tylko do przeliczania dawek i ilości tabletek, ale żeby tak ją użyć do liczenia kosztów, pieniędzy. A to tak można?Do tej pory wśród znajomych krążą anegdoty o wybitnych przedstawicielach zawodu, którzy zawartość kasy na koniec dnia traktowali jako zysk. Nieumiejętność odróżnienia przychodu od zysku, obrosła już legendą u księgowych obsługujących apteki.To był efekt wyrośnięcia w komunie, gdzie coś takiego jak ogólny wynik finansowy firmy był abstrakcją. Socjalizm, chociaż nie wiadomo jak bardzo by się starał, i tak finalnie zawsze przegra z matematyką. Stąd część starszego pokolenia ma poważny problem ze zbilansowaniem firmy. Dopóki nie było konkurencji, apteka prosperowała, a w momencie zderzenia z dobrze zarządzanymi podmiotami, rozpoczęły się spektakularne bankructwa.

Apteka nie ucieknie od takich pojęć jak netto, brutto, marża, narzut. Pan magister to chciałby, aby ekonomicznie się mu opłacało, pracując 40 godzin tygodniowo, mając 26 dni urlopu i wolne weekendy? To pan magister winien pójść na etat, a nie za stery. Skoro boli głowa od przepisów, obowiązków kadrowych, podatków to może ta głowa się nie nadaje do obciążania tymi sprawami?

Apteka to taka sama firma jak każda inna, to że działa na rynku zdrowia w niczym nie podnosi jej unikalności i nie stwarza potrzeby patrzenia na nią jak na zakład specjalnej troski. Jeżeli nie przynosi dochodów to należy ją zamknąć, sprzedać lub spróbować przejść apteczne rewolucje. Wszyscy mądrzy farmaceuci, których jest mnóstwo i uczciwie pracują, radząc sobie na tym rynku pełnym patologii, już dawno, świadomie lub nie, wykorzystuje w zarządzaniu benchmarking. Dosis facit venenum odnosi się także do aktywności marketingowych - stosowane w sposób etyczny przynoszą ekonomiczny efekt, ale nie naciągają pacjenta.

Dlatego, z dużym uznaniem przyjąłem wiadomość, że Kolega Kordian podzieli się z Państwem na łamach MGR.FARM swoją wiedzą na temat zarządzania apteką. Ponieważ tak jak i ja zawdzięczam większość swojej wiedzy o rynku wspaniałym managerom PGF (Paweł, Łukasz, Ola i inni - dzięki), tak i Kordian wyrósł jako farmaceuta w środowisku DOZ, dlatego śmiało mogę polecić lekturę i wdrażanie sprawdzonych rozwiązań we własnych aptekach.

PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj