REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 11 stycznia 2021

Co z rozpoczętymi e-receptami, gdy apteka straci zezwolenie?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

– Czy w sytuacji, w której doszło do zamknięcia apteki, pacjenci, którzy zaopatrywali się w niej w lekarstwa na podstawie długoterminowych e-recept, mają możliwość przeniesienie recept do innej placówki bez konieczności udawania się do lekarza lub podejmowania innych czynności administracyjnych? Jeśli nie, to czy mając na względzie trwającą pandemię koronawirusa, Ministerstwo zamierza podjąć działania zmierzające do ułatwienia przenoszenia takich e-recept? – zapytała w swojej interpelacja posłanka Marzena Janowska.

Pytanie to padło w kontekście zamknięcia apteki w Kamieńsku, 0 którym głośno było kilka tygodni temu. Problem ten dotyczy jednak każdej sytuacji zamknięcia lub unieruchomienia apteki. Według Ministerstwa Zdrowia problem ten jednak nie jest problemem (czytaj również: Jedna recepta w jednej aptece. Brak kontroli niebezpieczny dla pacjenta…).

– Odpowiadając na pytanie dotyczące możliwości przeniesienie recept do innej placówki bez konieczności udawania się do lekarza lub podejmowania innych czynności administracyjnych nie jest zrozumiałe na czym miałoby polegać przeniesienie recept, o którym mowa w interpelacji, do innej apteki, zważywszy że na e-recepcie można wypisać tylko jeden lek. E-recepta nie jest receptą posiadającą swój fizyczny nośnik w postaci kartki papieru. Istnieje ona wyłącznie w przestrzeni wirtualnej, nienamacalnej. Trudno zatem mówić o jej bliżej nieokreślonym przenoszeniustwierdził wiceminister Maciej Miłkowski w odpowiedzi udzielonej posłance.

REKLAMA

Od strony technicznej – niemożliwe

Jego zdaniem aktualnie jedna e-recepta dotyczy tylko 1 leku na niej przepisanego. Recepta ta może natomiast zostać zrealizowana całkowicie albo częściowo. Częściowa realizacja recepty oznacza, że nie wszystkie opakowania danego leku, na który jest ta recepta, zostają pacjentowi jednorazowo wydane (ponieważ apteka nie posiada takiej ich liczby, ew. pacjent nie chce wykupywać ich wszystkich za jednym razem). W takiej sytuacji pacjent musi zrealizować receptę na pozostałą, niezrealizowana pierwotnie liczbę opakowań, w tej samej aptece, w której zrealizował tę sama receptę częściowo (czytaj również: Zniknie problem z koniecznością realizacji recepty w jednej aptece?).

REKLAMA

– Niezależnie od tego, że obowiązuje stan epidemii, zrealizowanie e-recepty w sposób, o który pyta Pani Poseł, jest niemożliwe od strony technicznej, a przygotowanie stosownych rozwiązań zmieniających ten stan wymaga czasu i nie może nastąpić z dnia na dzień – wskazuje Miłkowski.

Mało prawdopodobny scenariusz…

Wiceminister zdrowia zwraca uwagę, że realizacja recepty w sposób częściowy jest dobrowolnym wyborem kupującego. Poza tym zazwyczaj decyzja pacjenta o częściowej realizacji recepty jest świadoma z założeniem określonego buforu czasowego (czytaj również: Kiedy pacjent może kupić leki z e-recepty w tej samej aptece?).

– Nadto terminy realizacji recept są na tyle długie, że w niewielkiej tylko liczbie przypadków pacjent może faktycznie zostać odcięty od leczenia ze względu na zamknięcie apteki z powodu choroby COVID-19, w której to aptece pacjent realizował receptę i akurat była to realizacja częściowa, w związku z czym pacjent musiałby uzyskać kolejną receptę – pisze Miłkowski.

Jego zdaniem taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Natomiast dużo bardziej realne byłoby to, że pacjent wykupiłby nieco później brakujące opakowania leku, np. po otwarciu apteki zamkniętej ze względów epidemicznych (czytaj więcej: Apteka zamknięta, a co z rozpoczętymi receptami?).

– Mając na względzie, że zachowania polskich pacjentów w zasadniczej większości wykazują tendencję do zakupywania leków na zapas, zakupienie brakujących opakowań leku z np. tygodniowym opóźnieniem powinno odbyć się bez pozostawienia pacjenta bez możliwości leczenia przez ten okres – wskazuje wiceminister.

Problem hipotetyczny, który nie wymaga działań

Maciej Miłkowski twierdzi, że stan epidemii, a wcześniej stan zagrożenia epidemicznego, trwa od 9 miesięcy. Przez ten czas apteki nigdy nie pozostawały głównym, ani nawet jednym z częstych źródeł transmisji wirusa. Nawet w okresie maksymalnej zwyżki zachorowań. Przypadki zamknięć aptek przez ten okres – czy to ze względu na podejrzenie zachorowania personelu, czy ze względu na faktyczną infekcję, były rzadkie, by nie stwierdzić, że incydentalne. Okres zamknięcia apteki był wówczas stosunkowo krótki (czytaj więcej: Apteka w Grudziądzu unieruchomiona. Przyczyną braki kadrowe…).

– Mając powyższe na uwadze należy stwierdzić, że sytuacja, o którą pyta Pani Poseł, a która sprowadza się do pesymistycznej wizji całkowitego nagłego pozbawienia pacjenta możliwości wykupienia leku, którego zapas pacjent w całości wykorzystał, ew. narażanie go na próby ponownego uzyskiwania recepty od lekarza w sytuacji jedynie częściowej realizacji wystawionej recepty, wymagałaby mało prawdopodobnego zbiegu wielu niekorzystnych okoliczności, w związku z czym ma charakter raczej hipotetyczny, aniżeli stanowi faktyczny problem o dużej skali, co wymagałoby pilnych działań resortu – uważa Maciej Miłkowski.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku zamkniętych zostało w Polsce około 400 aptek.

©MGR.FARM

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych