REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 7 sierpnia 2019

Cofnięcie aptece zezwolenia za uporczywy brak Euthyroksu?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Nigdy nie przypuszczałem, że problemy naszego aptekarskiego światka staną się tematem, o którym będzie mówić cały kraj. Mafia lekowa, reeksport, ale przede wszystkim braki leków, od początku lipca 2019 r. są we wszystkich mediach oraz w prywatnych rozmowach Polaków.

Doskonale pamiętam czasy przed 2001 rokiem (wejście obecnego Prawa farmaceutycznego), gdy było mniej aptek, ale za to dobrze zaopatrzonych. Pojawiające się braki szybko przemijały. Normalne życie. Także marża (poprawnie: narzut) była sensowniejsza, bo nie aż tak oderwana od reguł ekonomii.

Z dyżurami też nie było tylu problemów, co dzisiaj. Owszem, męczyły nawet bardziej, bo ze względu na mniejszą liczbę aptek, były częściej, ale przynosiły mniejsze straty, a w większych miastach nawet bywały dochodowe. Dziś jest inaczej, zwłaszcza w małych miejscowościach. Przypomnę, że wg Ministerstwa Zdrowia (czytaj więcej: W którym województwie przypada najmniej farmaceutów na aptekę?), na statystyczną polską aptekę przypada zaledwie 1,78 magistra farmacji.

REKLAMA

W każdym razie tu i teraz mamy w kraju spory kłopot z brakami leków. Jednym z nich jest Euthyrox. Jak każdy farmaceuta wie, występuje on w wielu dawkach oraz maksymalnie dwóch wielkościach opakowań. Producent nie dostarcza go tyle, ile potrzeba (czytaj więcej: Neuca: Zapasy Euthyroxu topnieją. Gdzie są zapowiadane dostawy?) lub dziwnym zrządzeniem losu (?) trafia on tylko do niektórych (czytaj więcej: Reglamentacja deficytów między klientów hurtowni jest złem koniecznym) aptek, głównie dużych, sieciowych.

REKLAMA

Błędne koło winnych…

W mediach społecznościowych farmaceuci publikują listy braków. Wynika z nich, że leku nie ma w hurcie. Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że lek trafił do hurtu. Tę dwoistość przekazów podchwytują media oraz politycy, zwłaszcza z opozycji. Jednakże pomimo jazgotu medialnego, Euthyrox nie jest dostępny lub pojawia się w śladowych ilościach, które budzą frustrację aptekarzy i pacjentów. Ci ostatni są wykorzystywani zarówno przez media, ale i polityków. Błędne koło.

Minister Zdrowia powołał specjalny Zespół (czytaj więcej: Minister Zdrowia powołał zespół do spraw przeciwdziałania brakom w dostępności leków), który wzorem podobnych zespołów z innych krajów, będzie na bieżąco analizował braki leków i formułował zalecenia dla aptekarzy, lekarzy, a zapewne i pacjentów, które pomogą w wyborze racjonalnej drogi postępowania w tej niełatwej sytuacji.

Proszę zauważyć, że media nie formułują oskarżeń pod adresem aptek i/lub aptekarzy. Uważam to za nasz aptekarski sukces, gdyż w dzisiejszych czasach łatwo kogoś obarczyć winą, a nawet skazać, przed przeprowadzeniem postępowania. Zapewne z jednej strony pomogła nam nieprzemyślana polityka informacyjna resortu zdrowia, w tym głównie nieszczęsna infolinia, a z drugiej wprost przeciwnie: pomogły nam jasne, spójne i logiczne wypowiedzi wielu naszych przedstawicieli.

O przyznaniu nam racji w przekazach medialnych także zadecydowały wypowiedzi pacjentów, którzy przecież nie kłamali wędrując w stresie po aptekach, z receptami, których nie mogli zrealizować.

Farmaceuci bez winy, ale na pierwszej linii frontu

Można więc powiedzieć, że wszyscy w Polsce wiedzą, iż braki Euthyroksu nie są zawinione przez apteki/aptekarzy. Wprost przeciwnie. Właśnie oni na wszelkie sposoby starają się pomóc pacjentom. Niestety, istniejące obiektywne ograniczenia nie pozwalają na właściwe zaopatrzenie, czyli prawidłową pracę aptek. Kto by twierdził inaczej, byłby traktowany z dystansem i raczej by nie uchodził za rzetelnego informatora.

Przyjmijmy jednak, że znalazłby się ktoś, kto z uporem godnym lepszej sprawy chciałby dowieść, że to leniwi aptekarze są winni brakom Euthyroksu lub innych leków deficytowych, za co powinni ponieść odpowiedzialność. Czy są przepisy, które by umożliwiły tak karkołomną tezę? Otóż istnieje art. 103, ust. 2, pkt. 3 Prawa farmaceutycznego. Brzmi następująco:

„(…) wojewódzki inspektor farmaceutyczny może cofnąć zezwolenie, jeżeli apteka nie zaspokaja w sposób uporczywy potrzeb ludności w zakresie wydawania produktów leczniczych (…)”.

Gdzieś już widywaliśmy argumentację posiłkującą się ww. przepisem? Zaraz do tego powrócę.

Gdy już przestaniemy się śmiać z tak naciąganej argumentacji, powinna nastąpić logiczna analiza omawianego przepisu. Apteka nie zaspokaja potrzeb dot. Euthyroksu? Tak. Stale? Raczej tak. Czy uporczywie? Ależ nie. Wg Słownika Języka Polskiego, uporczywy: trudny do usunięcia, utrzymujący się długo lub ciągle powtarzający się”. Określenie ma lekko negatywne zabarwienie, zwłaszcza w kontekście znaczeniowym z omawianego art. 103 ust. 2, pkt. 1 PF., który grozi poważną sankcją. Ależ przecież my nie robimy tego specjalnie, że nie mamy Euthyroksu! Przyczyny są niezależne od nas. Leku nie ma w hurcie lub jest, ale hurt go nam nie sprzedaje. Utrzymanie dostępności do leku jest niewykonalne. Hipotetycznie możemy przebywać w aptece 24/7/365, a leku i tak nie otrzymamy. Skoro go nie ma, to nie zarabiamy na nim. Pacjenci nie przychodzą, bo wiedzą, że leku nie ma. Jeśli nie przychodzą, to nie zarabiamy. Kolejne błędne koło. Jakże więc za brak Euthyroksu WIF mógłby nas ukarać cofnięciem zezwolenia? Przecież to byłaby rażąca niesprawiedliwość.

Czy analogia z dyżurami jest widoczna? Przypuszczam, że aż nadto.

Dokładnie taki sam wniosek powtarza się w ministerialnych odpowiedziach (czytaj więcej: Neumann: żaden przepis nie stanowi o obowiązku stosowania się aptek do harmonogramu dyżurów) na interpelacje poselskie (czytaj więcej: We wrześniu Ministerstwo Zdrowia wysłucha propozycji w sprawie dyżurów aptek). Sprowadza się do dwóch prostych w swej bezwzględnej logice stwierdzeń.

  1. Apteki nie mają obowiązku przestrzegania dyżurowych uchwał rad powiatu,
  2. Za ich nieprzestrzeganie nie poniosą żadnej sankcji.

Sprecyzuję: art. 94 PF dotyczący dyżurów (dni i godzin pracy) nie zawiera sankcji za jego nieprzestrzeganie. Lex imperfecta, czyli prawo bez sankcji. Z kolei ww. art. 103 nie dotyczy dyżurowania. Proste, prawda? Nawet resort zdrowia to podkreśla.

Kolejny raz należy dodać, że za organizację ochrony zdrowia na terenie powiatu odpowiada powiat, a nie apteka lub aptekarz. M.in. za to biorą pieniądze starostowie i radni. Podmioty prowadzące apteki pieniędzy za dyżury nie otrzymują. Nie ma płacy = nie ma pracy. Też proste.

Gdybym (wraz z Ministerstwem Zdrowia) mylił się w swoich przemyśleniach, każda polska apteka bez Euthyroksu powinna się obawiać cofnięcia zezwolenia na jej prowadzenie. A przecież nikt się tego nie obawia, prawda?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych