REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 7 lutego 2020

Czy francuskim farmaceutom grozi „uberyzacja”? Obawiają się Amazona…

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

We francuskim środowisku farmaceutycznym wrze po tym, jak przedstawiona została propozycja nowej ustawy dotyczącej e-handlu lekami bez recepty. Farmaceuci nie kryją oburzenia i podkreślają, że złagodzenie przepisów może doprowadzić do całkowitej „uberyzacji” ich profesji.

Nowa ustawa, która proponuje złagodzenie ściśle uregulowanych przepisów, a w efekcie otwarcie na podmioty trzecie dotychczas szczelnie zamkniętego francuskiego rynku, spotkała się z ostrym sprzeciwem ze strony farmaceutów. Uważają oni, że takie rozwiązanie będzie miało katastrofalne skutki dla ich obecnie chronionego zawodu (czytaj też: NIA: Rynek nie jest przystosowany do sprzedaży wysyłkowej leków na receptę).

Jakie zmiany przyniesie ustawa?

Sprzedaż online leków bez recepty nie jest jednak obecnie we Francji zabroniona, ale ściśle uregulowana. Leki bez recepty mogą być sprzedawane przez Internet, tylko jeśli towar jest w sposób widoczny reklamowany jako należący do apteki. Oznacza ona, że platformy online, w tym Amazon, nie mogą uczestniczyć w handlu. Nowa ustawa, nazywana Asap (Accélération simplification de l’action publique), miałaby to zmienić – złagodzenie przepisów pozwoliłoby na udział w sprzedaży online leków bez recepty także takim podmiotom, które nie są bezpośrednio związane z farmacją. I to właśnie wywołuje oburzenie farmaceutów, którzy twierdzą, że taka ustawa może szybko „zuberyzować” ich profesję.

REKLAMA

Gilles Bonnefond, przewodniczący francuskiego związku farmaceutów USPO, powiedział francuskiemu dziennikowi Le Parisien, że „to właśnie ten rodzaj marketyzacji, z którą zawsze staraliśmy się walczyć”. W razie gdyby ustawa została uchwalona, Amazon będzie mógł rozpocząć we Francji sprzedaż online leków bez recepty. Tak, jak zrobił to w Stanach Zjednoczonych, gdzie od roku działa marka Amazon Pharmacy (czytaj też: Przepisy ograniczają rozwój aptek online).

REKLAMA

Swojej ustawy broni rząd, który, jak podaje Le Parisien, twierdzi, że złagodzenie przepisów „jest konieczne dla rozwoju sprzedaży online (leków bez recepty), szczególnie w strefach zurbanizowanych”. Także minister zdrowia, Agnès Buzyn, próbuje uspokajać farmaceutów, mówiąc, że platformy dopuszczone do handlu będą podlegały profesjonalnej kontroli. Jak powiedziała francuskiej telewizji, „nie chcemy przecież, by sprzedawały one leki tak jak robią to z książkami”(zobacz też: Bez wysyłkowej sprzedaży leków nie da się zapewnić dostępu do nich na obszarach wiejskich).

Paradoksy w prawie

Warto przypomnieć, że jedną z ostatnich zmian wprowadzonych we francuskim prawie, a związanych z farmacją, była ta dotycząca sprzedaży środków przeciwbólowych. Od niedawna, można we Francji sprzedawać je tylko zza lady – krok ten zastosowano specjalnie po to, by klienci, którzy chcą nabyć np. paracetamol czy ibuprofen, musieli najpierw zapytać o niego farmaceutę. Francuski organ regulujący ANSM chciał w ten sposób ograniczyć przypadki nadużyć leków oraz związane z nimi problemy zdrowotne. Na przykład, nadużycie paracetamolu może przyczynić się do uszkodzenia wątroby.

W świetle tego prawa, niespójne wydawać się mogą propozycje nowych przepisów, które łagodzą prawo dotyczące sprzedaży online produktów bez recepty. Bonnefond uważa to za absurd: „Właśnie ograniczyli sprzedaż Doliprane i innych ibuprofenów, a teraz chcą ułatwić dostęp do nich online!”.

Źródło: AM/thelocal.fr

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych