REKLAMA
Autor: Paulina Górniak Opublikowano: 1 sierpnia 2018

Czy istnieje pacjent standardowy? Żywienie workami RTU

Artykuł pochodzi z serwisu
Jedną z metod przygotowywania mieszanin do żywienia pozajelitowego jest korzystanie z przemysłowych worków dwu- i trójkomorowych. Składają się one z zawartych w osobnych komorach worka roztworów glukozy oraz aminokwasów wraz z odpowiednimi elektrolitami, a także w przypadku worków trójkomorowych – z emulsji tłuszczowych.

Dzięki temu, że niezgodne ze sobą składniki (takie jak np. fosforany i preparaty wapnia) są w oddzielnych komorach, mieszaniny takie mogą być bezpiecznie przechowywane przez długi okres czasu, będąc zawsze pod ręką. Nazywane są potocznie workami RTU (ang. ready-to-use), mimo że wcale nie są one gotowe do użycia – wymagają bowiem aktywowania, czyli zmieszania zawartości komór (poprzez ściśnięcie lub zrolowanie worka) i suplementacji witaminami, pierwiastkami śladowymi czy dodatkowymi elektrolitami. Należy pamiętać, że zarówno aktywacja, jak i suplementacja worków przemysłowych musi być przeprowadzana zgodnie z wytycznymi producenta danej mieszaniny.

REKLAMA

Tabela 1 Przykłady przemysłowych worków dwu- i trójkomorowych dostępnych w Polsce

REKLAMA

Mieszanina przemysłowa – dla kogo przeznaczona, a dla kogo nie?

Przygotowywanie mieszanin odżywczych na bazie worków przemysłowych ma, jak każda metoda, swoje zalety i wady. Do zalet można niewątpliwie zaliczyć na ogół znacznie niższe koszty produkcji niż w przypadku sporządzania takiego worka „od zera”, krótki czas przygotowania, a także mniejszą liczbę operacji, które musimy przy nim wykonać, co pociąga za sobą także mniejsze ryzyko popełnienia błędów. Dodatkowo, producent określa dopuszczalne stężenia poszczególnych elektrolitów i możliwość dodania do mieszaniny leków, zapewnione jest więc bezpieczeństwo w zakresie stabilności fizykochemicznej. Jeśli o wady chodzi, worki dwu- i trójkomorowe przede wszystkim są przewidziane dla pacjenta „standardowego” – nie znajdują zastosowania w przypadku pacjentów o szczególnych potrzebach, z bardzo wysokim lub niskim zapotrzebowaniem na energię i białko, z niewydolnością nerek lub wątroby, czy pacjentów krytycznie chorych, niestabilnych, o gwałtownie zmieniającym się zapotrzebowaniu na poszczególne składniki. Wybierając worek przemysłowy, kierujemy się jego osmolarnością, kalorycznością, zawartością białka, mając bardzo ograniczone możliwości wyboru składu roztworu aminokwasów, emulsji tłuszczowej oraz innych parametrów mieszaniny.

Dla doświadczonego żywieniowca przemysłowe worki dwu- i trójkomorowe są świetnym sposobem na np. rozpoczynanie żywienia – szeroki wachlarz dostępnych wielkości worków pozwala na sprawne zwiększanie ilości białka i kalorii w kolejnych dniach terapii, zaczynając od ½ , ⅔ lub ¾ docelowego zapotrzebowania energetycznego, a także na płynne zmiany w zależności od np. tolerancji przewodu pokarmowego na podaż żywienia dojelitowego.

Zjawisko standaryzacji leczenia żywieniowego

W związku z tym jednoczesną szansą, jak i zagrożeniem, które płyną ze stosowania worków „gotowych” jest pewna standaryzacja leczenia. Mieszaniny te, mimo dzielących je różnic, takich jak właśnie osmolarność, ogólna zawartość elektrolitów, „wielkość” worka, tj. jego objętość, ilość kalorii niebiałkowych czy zawartość azotu, mają często dość podobne pewne parametry – stężenia jonów, współczynnik białkowo-kaloryczny, dobór aminokwasów. I o ile łatwiej wybrać spośród tych gotowych propozycji worek dla danego pacjenta, niż komponować go od podstaw, zwłaszcza nie mając jeszcze dużego doświadczenia klinicznego, o tyle istnieje ryzyko „zapomnienia” o dostosowaniu żywienia pozajelitowego do indywidualnych potrzeb pacjenta, chociażby ilości jonów, co ma szczególne znaczenie przy żywieniu długotrwałym, kiedy takie niewielkie niedobory niejako się kumulują i pogłębiają. W żywieniu długotrwałym również ilości makroskładników powinny być indywidualnie dobrane do chorego, bo nawet niewielkie niedobory mogą prowadzić do pogłębiania niedożywienia.

Dodatkowo istnieje ryzyko „przyzwyczajenia się” danego lekarza czy oddziału do jakiegoś konkretnego worka. Prowadzić do może do przeświadczenia, że istnieje worek „średni” – nie za duży, nie za mały, pasujący w jakimś stopniu do zapotrzebowania każdego pacjenta – a jak łatwo się domyślić, taki złoty środek, zwłaszcza w przypadku żywienia pozajelitowego, nie istnieje. Podanie dożylne mieszaniny żywieniowej łączy się z tym, że organizm niejako musi zmetabolizować wszystko, co zostanie podane – i tak jak podanie zbyt małych ilości prowadzić będzie do pogłębiania niedożywienia, tak podanie zbyt dużych będzie skutkowało nadmiernym obciążeniem narządów.

Piśmiennictwo

  1. Sobotka L. i in.; Podstawy żywienia klinicznego; Krakowskie Wydawnictwo Scientifica Sp. z o.o.; 2013

  2. Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne; Farmaceutyczne standardy sporządzania mieszanin do żywienia pozajelitowego Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego; Krakowskie Wydawnictwo Scientifica Sp. z o.o. 2017

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych