Dermokosmetyki, dermoceutyki, dermościemy…

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-12-01 11:44:42 /

W aptekach jest coraz więcej kosmetyków. To jest fakt. Czy to dobrze? Na pewno byłoby dobrze, gdyby wszystkie miały działanie prozdrowotne. Tak jednak nie jest. Odwiedzam czasami inne apteki i znajduję w nich szminki i lakiery – koloryzujące – a nawet farby do włosów. Czy to na pewno miejsce dla takich kosmetyków?

Komu są potrzebne kosmetyki w aptekach? Pacjentom? Coraz częściej mam wrażenie, że bardziej potrzebują ich same apteki i producenci. Tempo z jakim wprowadzane są nowe serie kosmetyków „aptecznych” naprawdę zdumiewa. Można wręcz się zastanowić – po co to komu? Kiedyś ludzie chodzili po kosmetyki do drogerii. Teraz przychodzą do apteki. Czy te sprzedawane u nas są lepsze?

I tutaj pojawia się zagwozdka. Czy kosmetyki sprzedawane w aptekach są lepsze do tych drogeryjnych, czy może są tylko na takie kreowane – a ich obecność w aptece i sprzedawanie przez farmaceutę, tylko tę kreację utwierdza? W reklamach, pismach kobiecych i ogólnej terminologii zwykło się używać słów „dermokosmetyk” lub „dermoceutyk”. To zlepki słów mające sugerować, że dany produkt jest czymś więcej niż „zwykły” kosmetyk. Oczywiście to jedna wielka ściema. Te hasła są tworem marketingu. Nie znajdziemy ich definicji w żadnym z dokumentów urzędowych – ani w Polsce ani nigdzie na świecie. A to oznacza, że dermokosmetyki i dermoceutyki nie są produkowane w inny sposób, ani nie podlegają innym restrykcjom, niż pozostałe kosmetyki.


Tym co sprawia, że dermokosmetyki i dermaceutyki są „apteczne więc lepsze”, są wyłącznie deklaracje producentów. Ich deklaracje i dobra wola. Zupełnie jak w przypadku suplementów diety. Wierzymy, że zawartość pudełka jest zgodna z tym co napisał na nim producent i na tej podstawie farmaceuci polecają je producentom. A więc wszystko sprowadza się do odpowiedniej kreacji. Tak jak nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy jeden suplement diety jest lepszy od drugiego, tak nie jesteśmy w stanie w 100% zadeklarować pacjentowi, że dermokosmetyk jest lepszy od zwykłego kosmetyku. Nie mamy takiej pewności. Mamy tylko obietnice producenta.

Osobną sprawą, że reguła „apteczne więc lepsze” coraz częściej legitymizuje sprzedaż w aptekach kosmetyków, które nie powinny się w niej nawet znaleźć. Szminki do ust (nie nawilżające czy regenerujące, ale zwykłe – koloryzujące) czy lakiery do paznokci. Jestem farmaceutą i nie po to kończyłem te studia, by handlować takimi rzeczami. Niestety czasami nie mamy wyboru. Bo czy ktoś sobie teraz wyobraża, żeby w aptece nie było pewnego szamponu w srebrnej tubie? Szamponu, który ma działać koloryzująco na siwe włosy i czynić je czarnymi? Przecież to klasyczny przykład działania „upiększającego”, które zgodnie z przepisami powinno być wyłączone z obrotu aptecznego. Kosmetyki i działaniu upiększającym nie mogą być w takich miejscach sprzedawane. A mimo to nikt z tym nic nie robi.

I żeby było jasne – wcale nie jestem zwolennikiem zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia o wycofaniu kosmetyków z aptek. Ale z drugiej strony jestem przeciwny tak ofiarnemu i bezmyślnemu bronieniu tej części asortymentu, jak ma to miejsce w ostatnim czasie. Ja rozumiem, że boimy się o swoje zyski i sprzedaż. Ale uderzmy się w pierś – trochę się w tym wszystkim zapędziliśmy. Chcecie sprzedawać kosmetyki, to otwórzcie sobie obok apteki drogerię. To bardzo popularny w ostatnim czasie model działalności. I jak w skazują zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia – bardzo przyszłościowy.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj