REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 29 czerwca 2020

Destrukcja rynku aptecznego w Polsce, czyli rozmowa o konkretach…

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Firma IQVIA na zlecenie Naczelnej Izby Aptekarskiej przygotowała raport pt: “Apteki w pułapce marż”. Mówi on o przyczynach destrukcji rynku aptecznego w naszym kraju, jaki nastąpił po 2012 roku, gdy pojawiła się nowa ustawa refundacyjna. Przedstawione zostały w nim efekty jej wprowadzenia, a także porównano nasz rynek apteczny w stosunku do innych krajów europejskich. Co więcej, wzięto pod rozważania przyczyny coraz to gorszej kondycji finansowej aptek w Polsce. Ponadto, poruszono również kwestię ilości aptek w naszym kraju i struktury ich rozmieszczenia. Podjęto się również próby odpowiedzenia sobie na pytanie, czy trudną sytuację można w skuteczny sposób rozwiązać (czytaj również: Rentowność aptek w latach 2011–2018. Raport, konferencja i dyskusja…).

Marże apteczne, czyli dlaczego zyski polskich aptek stale spadają? 

Od 2012 roku, ceny na leki refundowane są odgórnie ustalone. Wraz z nimi zostają określone marże apteczne, które są liczone od limitu refundacji przyjętego dla każdego preparatu i wyszczególnionego przez Ministra Zdrowia na liście refundacyjnej, która według założeń ma pojawiać się co dwa miesiące (aktualnie, do września trwa przerwa w publikacji kolejnych list). Wprowadzenie tej zmiany sprawiło, że marże apteczne na leki refundowane od 2011 do 2018 roku spadły średnio o ok. 13%.

Biorąc pod uwagę wartość marży na jedno opakowanie preparatu, spadek ten wynosi ok. 0,23 zł (w 2011 r. średnia marża na jedno opakowanie leku refundowanego wynosiła 4,43 zł, a w 2018 r. 4,20 zł). Ponadto, ilość pozycji leków na liście refundacyjnej przez 7 lat wzrosła aż o 44%, co przekłada się na zwiększoną liczbę sprzedawanych leków refundowanych, a co za tym idzie mniejszą marżą, na coraz większej liczbie pozycji z magazynu aptecznego. Znaczny spadek marż aptecznych w połączeniu z rosnącą inflacją daje jeszcze bardziej krytyczny obraz na rentowność sprzedaży leków refundowanych w Polsce.

REKLAMA

W porównaniu do innych krajów europejskich, marże na leki refundowane w naszym kraju są bardzo niskie. Przykładowo, w Niemczech średnia marża na jednym opakowaniu leku refundowanego wynosi blisko 10 euro, a w Belgii ponad 5 euro. Trzeba, jednak zaznaczyć, że w krajach tych funkcjonują zupełnie inne systemy marżowe. Oprócz marży procentowej naliczana jest także opłata za wydanie leku refundowanego. W Polsce, wprowadzenie tego typu rozwiązania z pewnością nie przyjęłoby się z pozytywną opinią publiczną.

REKLAMA

Za dużo aptek, za mało pacjentów

W Polsce na jedną aptekę przypada zaledwie 2671 obywateli. Średnia europejska w tej kwestii wynosi aż 4159 osób, co daje wartość aż o 35% wyższą niż w naszym kraju! Mało tego, wiele z państw europejskich ma ten wskaźnik jeszcze znacznie wyższy. W Danii na jedną aptekę przypada aż ponad 15 tysięcy osób, w Holandii ponad 8 tysięcy, a w Szwecji, czy Austrii ponad 6 tysięcy! Nawet w bliskich nam Czechach, na jedną aptekę przypada aż 4669 osób. To wszystko sprawia, że statystyczna polska apteka ma znacznie mniejszy poziom sprzedaży w przeliczeniu na jedną placówkę niż ma to miejsce w innych krajach europejskich. Oznacza to, że aptek w Polsce jest zwyczajnie za dużo. Mimo tego, IQVIA zwraca w raporcie uwagę na występowanie w naszym kraju, tzw. białych plam, tzn. obszarów, których mieszkańcy są pozbawieni dostępu do leków, a to ze względu na brak w najbliższej okolicy apteki, bądź punktu aptecznego. Jak to jest możliwe, skoro w Polsce liczba aptek jest zbyt wysoka?

Błędy w strukturze rynku aptecznego

W latach 2012-2019 każdego roku w Polsce zamykało się średnio 950 aptek i punktów aptecznych. Do 2017 roku, mniej więcej tyle samo aptek otwierało swoje drzwi dla pacjentów, stąd liczba wszystkich placówek mniej więcej się nie zmieniała. Niestety, nowe placówki powstające w tym czasie, to w większości apteki sieciowe, które otwierały się przy ruchliwych ciągach komunikacyjnych, bądź w centrach miast. Teraz możemy obserwować ten trend w postaci funkcjonowania kilku aptek na bardzo niewielkim obszarze- chyba w każdym mieście znajdzie się przynajmniej jedna taka ulica, na której doliczymy się 2-3, a może i nawet większej liczby aptek. W tym czasie, apteki funkcjonujące na peryferiach miast, a także w mniejszych miejscowościach i wsiach, nie wytrzymywały konkurencji i ciągle rosnących kosztów utrzymania placówki, stąd musiały podejmować decyzję o zamknięciu się. Z tego właśnie powodu powstały, tzw. białe plamy na mapie Polski, przez które nie jest zapewniony równy dostęp do opieki medycznej dla wszystkich pacjentów.

Po wprowadzeniu w 2017 r., tzw. ustawy Apteka dla Aptekarza liczba aptek w Polsce zaczęła gwałtownie maleć. Nie jest to, jednak efekt zamykania się coraz większej liczby placówek (on cały czas oscyluje w liczbie ok. 1000 na rok), tylko w znacznie mniejszej liczbie nowo powstających aptek.

Jak uratować rynek apteczny w Polsce? 

Oprócz niskich marż aptecznych, zmniejszenie zysków wielu aptek w Polsce jest wynikiem konieczności spełniania kolejnych regulacji prawnych. Nowe kasy fiskalne, czytniki 3D, programy apteczne, systemy operacyjne – to wszystko w ostatnich latach generowało spore koszty, z którymi musieli zmagać się przedsiębiorcy prowadzący apteki. Z pewnością, ze względu na to, że regulacje są nakładane z zewnątrz, apteki powinny otrzymać rekompensatę za poniesione koszty. Po drugie, konieczne jest wprowadzenie reform do obecnej ustawy refundacyjnej tak, aby sprzedaż leków refundowanych przez apteki była opłacalna. Co więcej, należy również spojrzeć szerzej na problem liczby aptek w naszym kraju, a także ich rozmieszczenia.

Apteka dla Aptekarza tylko w części spełniła swoje założenia. Aptek jest coraz mniej, a w centrach miast nie otwierają się nowe. Problem jest jednak z tym, że nie ma chętnych, aby apteki otwierać w miejscach, w których istnieje realne zapotrzebowanie w zaopatrzenie lokalnej społeczności w leki. Najważniejsi decydenci w naszym kraju nie robią nic w tym kierunku, by zmobilizować farmaceutów do otwierania swoich aptek, właśnie na takich obszarach. Bez wątpienia, konieczne byłoby wsparcie takiej inwestycji zarówno w kwestii jej uruchomienia, ale i także jej funkcjonowania. Wszystko po to, by prowadzenie takiej apteki było rentowne, a z drugiej strony został zapewniony równy dostęp do opieki zdrowotnej dla wszystkich pacjentów.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych