REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 10 września 2020

Dlaczego część leków jest w Polsce niedostępna, a można je kupić w Niemczech?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Wśród Polaków wzrosło zainteresowanie szczepionką przeciwko grypie – tymczasem okazuje się, że pojawiły się problemy z jej dostępnością. Do placówek aptecznych, zamiast zamówionych 50, często przesyłane są jedynie 3 sztuki. Problemy zauważa się także w hurtowniach – a wszystko dlatego, jak zauważa Sudak, że do tej pory szczepiliśmy się niezwykle rzadko.

Polska w tyle na mapie szczepień na świecie

Ministerstwo Zdrowia miało zapowiedzieć, że do Polski trafi 1,7-2 mln dawek szczepionki przeciwko grypie od różnych producentów. Mają one pojawiać się stopniowo, z upływem kolejnych miesięcy – tymczasem, pacjenci chcą szczepić się jak najszybciej. Co więcej, biorąc pod uwagę, że podaż szczepionki uległa zwiększeniu jedynie o 20%, oznacza to, najprościej mówiąc, że nie dla wszystkich chętnych starczy szczepionek. Priorytetowo traktowani są pracownicy medyczni, seniorzy oraz placówki publiczne. Apteki tworzą listy, na których pacjenci zapisują się w kolejce (czytaj również: Wzrasta zainteresowanie szczepionką przeciw grypie).

Przyczyną takiej sytuacji jest, co podkreśla ponownie Sudak, to, że wcześniej decydowaliśmy się na szczepienie bardzo rzadko. Po części dlatego, że nie robią tego sami lekarze, i w konsekwencji nie uważają za konieczne zalecać szczepienia również pacjentom. Kolejną sprawą jest brak wiary i zaufania w instytucję szczepienia.

REKLAMA

Wszystko to przyczynia się do tego, że Polska na mapach koncernów farmaceutycznych właściwie nie istnieje – w konsekwencji, szczepionka przeciw grypie mogła nawet wcale nie pojawić się w naszym kraju.

REKLAMA

Przytoczony europejski raport dotyczący poziomu wyszczepialności seniorów w Europie nie pozostawia wątpliwości – Polska znalazła się na trzeciej pozycji od końca. Co roku szczepi się w naszym kraju, plus minus 4% populacji. 

Tymczasem, unijny cel to 75% zaszczepionych seniorów. Jak donosi dalej Sudak, na zachodzie Europy, szczepi się 75% społeczeństwa – i to, w konsekwencji, skutkuje tym, że co roku do tych krajów trafia 30-35 mln szczepionek,  a nie, tak jak do nas nas, 1,5 mln (zobacz także: Szczepionki przeciw grypie już są. Tylko gdzie?)

Jak zdobyć szczepionkę za granicą

Sudak zbadał również szanse, by zdobyć szczepionkę, a także inne niedostępne w Polsce leki, w placówkach za granicą. Jak się okazuje, możliwości jest sporo – w miastach takich, jak Frankfurt czy Cieszyn, działają nawet apteki, które specjalizują się w obsłudze polskiego pacjenta. 

Sudak osobiście sprawdził, jak działa taki mechanizm nabywania leku za granicą – i, jak podkreśla, jedyne, co musimy mieć, to zwykła papierowa recepta. Kiedy już jesteśmy w jej posiadaniu, możemy udać się do przygranicznej placówki, i odebrać lek. Istnieje także możliwość zamówienia leku przez Internet – wystarczy wysłać skan recepty. W ten sam sposób, jak każdy inny lek na receptę, nabyć możemy szczepionkę przeciw grypie. Nie jest ona też objęta zakazem wywozu.

Sudak podsumowuje więc czynniki, jakie musimy wziąć pod uwagę, chcąc dokonać zakupu szczepionki przeciw grypie za granicą. Po pierwsze, potrzebna jest wspomniana, papierowa recepta – od której lekarze zdążyli się już odzwyczaić. Kolejna sprawa dotyczy dostępności szczepionki, na którą jest wypisana recepta, w aptece. Wreszcie, należy mieć na uwadze, że nie będą obowiązywać nas żadne reguły refundacyjne – musimy za szczepionkę zapłacić pełną stawkę.

Czego polski pacjent szuka za granicami

Sudak prześledził także to, jakich produktów Polacy najczęściej szukają za granicą. I tak, najbardziej popularny w ostatnim czasie był Plaquenil, a więc hydroksychlorochina, co do której krążyły doniesienia, choć nieuzasadnione twardymi dowodami, jakoby można ją było stosować w leczeniu koronawirusa (czytaj też: Plaquenil w leczeniu COVID-19? Należy zachować ostrożność…)

Obok bardzo drogich leków na nowotwory, w Polsce ma, jak donosi Sudak, brakować leków z czterech grup. Pierwsza to leki zarejestrowane naraz we wszystkich krajach Unii Europejskiej, jednak nie dystrybuowane automatycznie we wszystkich państwach wspólnoty. Kolejna z grup to leki przeciwpasożytnicze; trzecia z kolei dotyczy zaś tych leków, których profil bezpieczeństwa i skuteczności niecałkowicie odpowiada europejskim wymaganiom. Ostatnia z grup to nowoczesne leki, które zostały niedawno zatwierdzone w bogatszych krajach.

Sudak podkreśla więc, że główny problem dostępności leków, związany jest z tym, że koncernom nie opłaca się wprowadzać do naszego kraju leków z powodu zbyt małego zbytu. Przytacza tu opinię magistra farmacji Olgi Sierpniowskiej z portalu GdziePoLek.pl, która wyjaśnia, że, jako że Polska, w porównaniu z krajami zachodnimi, nie jest społeczeństwem szczególnie zamożnym – z kalkulacji firm farmaceutycznych, często więc wynika, że,w przypadku nierefundowanych leków, wolą one nie sprzedawać w Polsce farmaceutyków relatywnie drogich. Jak zaznacza Sierpniowska, wejście na rynek to, oprócz kosztu rejestracji, także stworzenie infrastruktury, która kieruje dystrybucją oraz promocją leku, a także dopełnienie wszelkich formalności, które wiążą się z obecnością produktu na rynku.

Tymczasem, Iqvia, czyli największa firma analityczna w branży lekowej na świecie, umieszcza Polskę w gronie krajów takich jak Pakistan, Filipiny czy Bangladesz, a więc krajów określanych jako „pharmerging markets”. Są to więc państwa niezbyt bogate, w których pacjenci wydają na leki mało, i wybierają lek generyczny zamiast tego najnowszej generacji, czyli droższego.

AM/subiektywnieofinansach.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych