Domowa chemia okiem farmaceuty

Autor: Marzena J. Kokot / Opublikowano: 2017-01-24 08:50:44 /

Idealny farmaceuta to prawdziwy człowiek renesansu. W opinii pacjentów wie niemal wszystko, a przynajmniej wszystko o co zapytają powinien wiedzieć... To wielka odpowiedzialność.

W trakcie pracy i prywatnie wiele razy zadawano mi pytania, na które nie znałam odpowiedzi. Albo coś pamiętałam, ale niedokładnie, nie do końca, nie byłam pewna. To niezaprzeczalny impuls do rozwoju zawodowego i osobistego, ale i dowód na to jak nasza pamięć jest zawodna. Kiedyś bardzo dociekliwy pacjent w trakcie spokojnej zmiany zaczął ze mną dyskutować o tym ile chemii jest w naszym otoczeniu, ile zanieczyszczeń w przedmiotach codziennego użytku. Dyskusja stała się wkrótce monologiem pacjenta, nieco przesadnie podkreślającego nawet niewielkie zagrożenia. Cóż mogłam mu odpowiedzieć gdy wokół mnie, w szufladach i na półkach, pełno było substancji potencjalnie trujących. W końcu to dawka czyni truciznę.

„Stosować odzież ochronną, szczelne okulary i rękawice w miejscu gdzie możliwe są wycieki lub rozpryskanie substancji.” To cytat z karty charakterystyki 3% wody utlenionej. Przesada w którymkolwiek kierunku nikomu nie służy. Zimowy smog w miastach zawiera głównie dwutlenek azotu, dwutlenek siarki i tlenek węgla. Narażenie organizmu przy ich codziennym wdychaniu jest bardziej ryzykowne niż stosowanie większości środków chemicznych wykorzystywanych w gospodarstwach domowych. Czy w związku z tym ma sens próba ograniczenia ilości chemii w naszym otoczeniu?


Najwięcej kontrowersyjnych substancji można znaleźć w preparatach czyszczących i odświeżających powietrze. Zawierają lotne związki organiczne, które poprzez drogi oddechowe i błony śluzowe łatwo dostają się do organizmu. Producenci środków czystości nie mają obowiązku szczegółowego informowania o zawartości produktu – skład to najczęściej konserwant, zapach i enigmatyczne kationowe i anionowe środki powierzchniowo czynne. Niektóre z nich mogą uczulać, innych nie wolno łączyć z konkretnymi związkami ponieważ reagują z wydzieleniem substancji drażniących. Niebezpieczny przy nieodpowiednim stosowaniu jest również chlor. Rozpuszcza się w wodzie tworząc kwas solny oraz podchlorawy. Ten ostatni w pęcherzykach płucnych uwalnia aktywny tlen. W tkankach reaguje i łączy się z licznymi enzymami zaburzając ich pracę. Na szczęście chlor w wodzie rozpuszcza się słabo, dlatego działa drażniąco głównie na drogi oddechowe i narażone na bezpośredni kontakt błony śluzowe. Warto jednak wiedzieć, że w czasie I wojny światowej stosowany był jako gaz bojowy – w dużym stężeniu snuł się nad tuż ziemią powodując silne podrażnienie układu oddechowego i wymioty.

Na dość duże stężenie substancji potencjalnie groźnych narażeni są użytkownicy nowych domów oraz świeżo wyremontowanych i umeblowanych mieszkań. Z materiałów budowlanych i mebli ulatnia się formaldehyd. Został zaklasyfikowany jako czynnik rakotwórczy, a u dzieci przewlekle narażonych zaobserwowano wzrost zachorowań na astmę i alergiczne kontaktowe zapalenie skóry. Dichlorometan jest powszechnie stosowany jako rozpuszczalnik i oraz składnik środków czyszczących i pielęgnujących drewniane podłogi. Jest bardzo lotny, działa drażniąco na skórę i oczy, wchłania się przez drogi oddechowe i jest metabolizowany do tlenku węgla. Wpływa na powstawanie nowotworów płuc, wątroby i sutka. Polibromowane bifenyle i difenyloetery to tzw. uniepalniacze. Dawniej stosowane nawet w wózkach dziecięcych, dziś ich używanie jest zakazane przy produkcji tkanin mających kontakt ze skórą człowieka. Pomimo to nadal można je znaleźć w środkach do impregnacji drewna, przy produkcji pianek wypełniających fotele, kanapy i poduszki. Zalicza się je do substancji zaburzających pracę układu hormonalnego, obniżają płodność i zakłócają przekazywanie impulsów nerwowych. Wiele napisano również o szkodliwości ftalanów. Stosowane są do produkcji klejów, farb, odświeżaczy powietrza, kosmetyków, detergentów i materiałów budowlanych. Stwierdzono powszechne narażenie na ich kumulację w organizmie – znajdowano je we wszystkich niemal tkankach, od płynu owodniowego do tkanki tłuszczowej. Są toksyczne, zaburzają produkcję testosteronu, mogą powodować wady wrodzone u dzieci, alergie, uszkodzenia wątroby i nerek.

To tylko kilka substancji toksycznych, na których działanie nieświadomie codziennie jesteśmy narażeni. Ich stężenie w powietrzu oraz stosowanie regulują odpowiednie przepisy prawne, tak aby nie stanowiły zagrożenia. Czy jednak suma całej otaczającej nas sztucznej chemii ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie? W końcu to dawka czyni truciznę....

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj