Drobni właściciele aptek stali się grupą specjalnej troski

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-02-01 09:54:34 /

Dla Ministerstwa Zdrowia drobni właściciele aptek stali się grupą specjalnej troski, bo nigdy nie ukrywali niechęci do poprzedniego rządu - pisze Joanna Solska w najnowszym wydaniu Polityki, w kontekście ograniczenia sprzedaży leków poza aptekami, które planuje Ministerstwo Zdrowia.

Dziennikarka przypomina, że były szef Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz, właściciel apteki w Białymstoku, startował nawet w ostatnich wyborach do Sejmu z listy PiS, ale się nie dostał.

- Aptekarze od dawna też lobbują za tym, żeby leki dostępne bez recepty (od bólu głowy, gardła, na nadkwaśność czy biegunkę) mogły być sprzedawane tylko w aptekach - twierdzi Solska. - Teraz dostępne są w sklepach spożywczych czy na stacjach benzynowych. Poprzednie rządy nie chciały takiej zmiany. Obecny jak najbardziej: chciałby się za poparcie w wyborach odwdzięczyć.

Zdaniem autorki Polityki Minister Zdrowia chce obietnicę zrealizować bez zawracania głowy parlamentarzystom.

- Już i tak mozolnie pracują nad powstałym w niejasnych okolicznościach projektem ustawy „apteka dla aptekarza”, który przewiduje, że ktoś, kto ma już cztery apteki, nie może otworzyć piątej. Ale nawet druga nie będzie miała prawa powstać na terenie, który zamieszkuje mniej niż 3 tys. osób i znajduje się już na nim jedna apteka. Taka ustawa byłaby jawnym pogwałceniem wolności gospodarczej, więc na razie entuzjazm posłów przyblokował wicepremier Mateusz Morawiecki. Aptekarzy to nie zniechęca, idą za ciosem. Zanim doczekają się „apteki dla aptekarza”, forsują „leki tylko z apteki”. W praktyce oznaczałoby to ich monopol. Ale Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, obecna prezes NRA, uważa, że jest to sposób, aby Polacy leków zażywali mniej - pisze Solska.


Zdaniem Solskiej Ministerstwo, za Naczelną Radą Aptekarską, zapewnia, że restrykcyjne przepisy będą służyć dobru pacjentów. Polacy są lekomanami. Należy ich więc zmusić, żeby brali leki rzadziej.

– Ministerstwo Zdrowia tak chce zmienić zasady sprzedaży leków na rynku pozaaptecznym, żeby zniknęło z niego 90 proc. dotychczas sprzedawanych tam specyfików – uważa Ewa Jankowska, prezes Polskiego Związku Producentów Leków bez Recepty PASMI.

W Polityce przeczytamy, że Polacy rocznie wydają na leki bez recepty (OTC) 44,7 euro na głowę. To dane IMS HEALTH, obejmujące okres od kwietnia 2015 do marca 2016 r., czyli świeże. Według tej samej firmy badawczej Francuzi, którzy mogą te specyfiki kupować tylko w aptekach, wydali w tym samym czasie 62,3 euro. Zważywszy na o wiele większą siłę nabywczą francuskiego portfela, wydajemy rzeczywiście dużo, może nawet niepotrzebnie. Niekoniecznie jednak z powodu łatwej dostępności do leków. Brytyjczycy bowiem, w odróżnieniu od Francuzów mający szeroki dostęp do OTC, wydają na nie zaledwie 22,6 euro na głowę. Podobnie Holendrzy – 17,3 euro. Może więc sumy wydawane na medykamenty więcej mają wspólnego ze sprawnością publicznej służby zdrowia niż z lekomanią?

Cały artykuł do przeczytania POD TYM ADRESEM.

Źródło: Polityka

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj