Dwie opcje aptekarstwa w Polsce - część 1

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-11-21 11:15:04 /

20 października 2016 r. w Polsce zakończył się komunizm, tfu, zakończyła się cisza legislacyjna w sprawie przyszłości wszystkich farmaceutów naszego kraju. Posłowie partii rządzącej przedstawili schludny projekt nowelizacji pewnych aspektów Prawa farmaceutycznego. Jego sednem jest „apteka dla farmaceuty” oraz tzw. geo- i demografia aptek.

Szczegóły projektu są znane, ale przypomnę, że sprowadzają się do tego, iż aptekę będzie mógł mieć farmaceuta lub spółka osobowa farmaceutów. Kolejna apteka nie powstanie, jeśli liczba mieszkańców na jedną aptekę będzie mniejsza, niż 3 tysiące, chyba że odległość do najbliższej apteki będzie większa, niż 1000 metrów. Dodatkowo jeden podmiot wprost albo pośrednio nie będzie mógł posiadać lub kontrolować więcej, niż 4 aptek.

Ze zdziwieniem zauważyłem – przynajmniej początkowo – jak bardzo ten projekt, wzbudził dziwne i niespodziewane reakcje.

Zamiast rozważań nad próbą przywrócenia godności zawodowi farmaceuty, bardzo szybko jego przeciwnicy skierowali dyskurs na poboczne tory. Niefarmaceutyczni właściciele, koordynatorzy i autorzy okólników, zwłaszcza sieci aptek, zaczęli głośno podnosić, jakoby po wejściu w życie nowelizacji, młodzi (zaraz po studiach???) farmaceuci nie mogli otwierać i posiadać swoich aptek. Propozycja posłów PiS, którą z aprobatą przyjęli przedstawiciele NRA, wg oponentów samorządu aptekarskiego rzekomo miałaby blokować rozwój zawodowy adeptów farmacji.

Gdy już otarłem łzy, które pojawiają mi się z powodu świetnych dowcipów, postanowiłem przedstawić swój punkt widzenia.

Jest potężna wewnętrzna sprzeczność w tym, gdy niefarmaceuta użala się nad losem farmaceuty, a ten mu wierzy. Dziwi mnie to w szczególności, gdyż, co wiele razy podnosiłem, nasz zawód jest sfeminizowany. Nasi przeciwnicy bezwzględnie to wykorzystują. Tak jest i tym razem. Natomiast moje zdziwienie jest spowodowane tym, że kobiety są szczególnie wyczulone na fałsz w słowach, argumentach oraz intonacji. My, faceci, tak nie mamy. Może i dobrze, bo mecze oglądane wspólnie w towarzystwie piwa i chipsów, nie byłyby dla nas tak odstresowujące?

Co mamy teraz? Aptekę może mieć każdy, za wyjątkiem lekarzy, ale spółka lekarzy bez problemu ją sobie uruchomi. Tak więc apteki otwierają się na potęgę. Lokalizacje są dziwne. Bywa, że drzwi w drzwi z istniejącymi innymi aptekami, albo przez ścianę. W przeważającej części łączy je kilka elementów. Rozkwitają w miastach, są spore, drogo wyposażone, czasem kolorowo wykończone. Niestety, trudno w nich zastać magistra farmacji, w tym nawet kierownika, za to za pierwszym stołem przebywają młodziutkie bezrefleksyjne dziewczyny bez plakietek identyfikacyjnych.

Dodajmy do tego sąsiadujący przez ścianę sklep zielarski lub drogerię o nazwie identycznej z apteką. Często mają wspólne wejście z ulicy. Czy ktoś jeszcze zapyta, po co ta unifikacja? Na wszelki wypadek, dla niezbyt zorientowanych napiszę: sklep lub drogerię można reklamować.

Nie zapominajmy, że istnieje również tzw. mercz czyli m.in. plamy, a więc pudełka różnorakich suplementów rozstawione na półkach, kolorowe, aż oczy kopią (czy jakoś tak?…).

Powstaje zatem pytanie, czy obecnie indywidualny magister farmacji, zwłaszcza „świeżo po studiach”, jak podkreślają wynajęte trolle internetowe oraz autorzy pisemek korporacyjnych/sieciowych, może uruchomić oraz utrzymać aptekę?

Jeśli chodzi o pierwszą część pytania, odpowiedź jest prosta: jeśli ma pieniądze, może uruchomić. Lakoniczność potwierdzenia jest myląca, bo ilu każdy z nas zna absolwentów, których stać na otwarcie apteki? Pomińmy nawet sprawę braku uprawnień kierowniczych.

Tak więc każdy posiadacz wolnej gotówki lub kredytu oraz tytułu do lokalu, może otworzyć aptekę, w tym drzwi w drzwi. Pozostaje kwestia jej utrzymania.

„Uwielbiam” carvedilol 6,25 mg x 30 tabl. Urzędowa marża brutto (w tym 8 % VAT) na tym leku (50 groszy) jest czymś, co powala na kolana każdego, kto trąbi o wysokiej zyskowności aptek. Owszem, ludzie spoza naszego farmaceutycznego światka będą opowiadać takie urban legends, ale my wiemy, jak jest naprawdę. Resort zdrowia i posłowie także. Stąd się zresztą wśród niektórych bierze chęć, a raczej chętka, aby w inny sposób zwiększyć dochody apteki. Niedawno opisywałem „złoty strzał” hipotetycznego magistra XY, który w nielegalny sposób może zarobić krocie na jednym wagonie deficytowego leku i dalej prowadzić starą/nową aptekę, uprzednio tworząc spółkę z o.o. Trawestując znane powiedzenie, jeżeli ktoś nie chce wierzyć faktom, tym gorzej dla jego oglądu świata.

Podobnie mogą robić sieci prowadzone przez tzw. kapitał rozproszony, np. fundusze inwestycyjne. Zresztą każda spółka, za wyjątkiem osobowej, dość bezkarnie może (podkreślam, że obecnie) prowadzić aptekę i nie przejmować się odebraniem zezwolenia na nią. Wystarczy tylko zatrudniony kierownik. Wiem, że to zabrzmi brutalnie, ale smutną prawdą jest możliwość kupienia sobie usług kierownika. Jak inaczej określić pracę na kierowniczym etacie przez magistra np. ze Szczecina w aptece np. w Przemyślu? A gdyby tym kierownikiem był emeryt z dysfunkcją kończyny dolnej? Prawo farmaceutyczne nie zabrania, prawda?

Tu dygresja. Analizując metody używane przez przeciwników normalnej farmacji, a więc m.in. sterowanych komentatorów internetowych, zauważyłem kilka schematów ich postępowania. Jednym z nich jest zachwalanie sieci jako takiego pracodawcy, który rzetelnie i nie „pod stołem” płaci swoim magistrom. Nie twierdzę, że nie istnieją wysoce naganne przypadki płacenia „pod stołem”, ale po stronie przeciwnej mamy zapłatę za figuranctwo kierownika, „tygodnie z marką”, wycieczki z prezentami do lekarzy, wyrabianie koszyka sprzedażowego, itp.

ILE KOSZTUJE zaprzedanie się pracodawcy niefarmaceutycznemu, że takie działania są akceptowane przez magistrów farmacji? Płacenie pod stołem jest be, ale powyższe anomalie są cacy? Naprawdę komuś to to odpowiada?

PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj