Dyżury aptek za 700 zł za noc – część 1 | farmacja.pl

Dyżury aptek za 700 zł za noc – część 1

Autor: Mariusz Politowicz / Opublikowano: 2017-07-31 12:59:05 /

Nie musimy udowadniać, że każdego dnia swą pracą pomagamy pacjentom. Jeśli jednak ktoś chce nas zatrudnić poza standardowymi dniami lub godzinami, powinien się liczyć ze stosownie wysoką zapłatą. Jeśli jest arogancki, roszczeniowy i bezrefleksyjny, powinien się liczyć z jeszcze większymi wydatkami.

"Nadużywanie dyżurów przez publiczność powinno być usuwane poważną perswazją
i pouczeniem o niewłaściwości niespołecznego i niehumanitarnego wykorzystywania ciężkich obowiązków farmaceuty."

Zenon Olszewski, "Technika przyrządzania leków" – podręcznik dla państwowych szkół medycznych techników farmaceutycznych, PZWL 1970 r., str. 33, pkt 39, rozdział "Źródła
i zasady deontologii farmaceutycznej".

Str. 35 (tamże). "(...) Praca w aptece należy do bardzo ciężkich, toteż należy uświadomić pacjentów, by z usług dyżurującego farmaceuty korzystali tylko w przypadkach koniecznych i nie cierpiących zwłoki."

W ostatnim czasie jak bumerang powróciła sprawa problemów z dyżurami aptek. Właściwie z ich brakiem. W zasadzie wszędzie jest tak samo jak w Sępólnie (czytaj więcej: ”Apteka na każdym rogu, w nocy wszystkie zamknięte”), Pleszewie, Wieruszowie (czytaj więcej: ”Nie będziemy dużurować!”) czy Koziej Wólce. Naotwierali tych aptek, a robić im (czyli nam) się nie chce. Wszyscy wiedzą, ze apteka jest dochodowym interesem, bo płacimy tam duże kwoty, a oni (czyli znowu my) nie chcą się podzielić swymi krociowymi zyskami!

Nie będę się rozpisywał nad zyskownością aptek, zwłaszcza nie finansowanych
z innych... źródeł. Tyle razy wspominałem o marży (narzucie) na carvedilolu 6,25 mg x 30, że już chyba każdy wie, co mam na myśli.

Oczekiwanie od aptekarzy podzielenia się zyskami z pacjentami, którzy w nocy chcą kupić kubek na mocz, jest tak absurdalnym życzeniem, że lepiej będzie, iż pominę sprawę litościwym milczeniem. Może tylko dodam, że nie spotkałem lekarza, który nocą
w prywatnym gabinecie podzieliłby się zarobkiem ze swoimi pacjentami. Taksówkarz (hydraulik, kolejarz, itd.) też nie rozdaje swych pieniędzy, zresztą nie tylko nocą.

Poziom "dziennikarstwa" zaprezentowany w historii z Sępólna jest tak niski, że woła o pomstę do nieba. Brak wysłuchania i przedstawienia argumentów drugiej strony. Podkreślenie niezadowolenia budzonej nocą farmaceutki, zamiast radości z istnienia osób, które dały sobie wdrukować, że dokładanie do interesu, darmowa praca na nocny dzwonek i brak protestu przed narzucaniem sobie niepłatnych i dodatkowych obowiązków, są wygodą dla lokalnej społeczności.

Tak się generuje wzrost populizmu. Zadzwoniłem do tej dziennikarki. Nawet nie wiedziała, że to Rada Powiatu ustala aptekom godziny ich pracy. Była tym niezmiernie zdziwiona. Mam w zanadrzu więcej twardych danych, więc je przedstawiłem. Pomimo tego, reakcja była mniej więcej taka, jak wielu radnych, starostów, polityków lub innych nie zorientowanych dziennikarzy: "ależ to nie to samo. Apteki powinny dyżurować i nie mieć za to zapłaty. Przecież zarabiają w ciągu dnia."

Zapewne Czytelnicy się nie zdziwią, że reszta rozmowy była jak grochem o ścianę. Być może ktoś zapyta, po co rozmawiać z takimi amatorami? I tak nic nie zrozumieją. OK, w dużej części nawet się z tym zgadzam. Jednakże w miejsce "lokalny dziennikarz", proszę wstawić "polityk". W tym momencie zmienia się nasza optyka, prawda? A przynajmniej powinna, bo nie jest problemem zmasakrowanie lewaka. Problemem jest osiągnięcie celu, którym jest zmiana podejścia rządzących do pracy farmaceutów w aptekach, w tym przede wszystkim zmiana art. 94 PF w części dot. dyżurów.

Zapewne Czytelnicy zgodzą się ze mną, że za każdą pracę należy się zapłata. Tak więc logika pokazuje, iż dyżury aptek mogą istnieć tylko przy jednoczesnym spełnieniu dwóch warunków:

- dobrowolność,
- stosowne wynagrodzenie.


Przy obecnych przepisach i potulności farmaceutów, dyżury nie są koniecznością (ratowaniem zdrowia i życia), tylko niesłychaną wygodą dla wszystkich, poza aptekarzami.
Dowody? Ale proszę uprzejmie.

1. Dyżury ustala ktoś (Rada Powiatu - RP) nie będący właścicielem apteki, sobie przypisując tę zasługę przed wyborcami.

2. RP Nie płaci ani za pracę człowieka, farmaceuty (wg GUS 83 % magistrów w aptekach stanowią kobiety), ani za gotowość do niej. Nie da się pracować 24/7 bez szkody dla zdrowia lub życia, swojego lub pacjentów.

3. Kto dobrowolnie zechce zrezygnować z czyjejś darmowej pracy (dyżuru, taksówki, restauracji, itd.)?

4. Służby państwowe (wojsko, policja, straż pożarna, szpitale i pogotowie ratunkowe) w taki czy inny sposób są opłacane z budżetu państwa. Mają płacone za gotowość do pracy, a ich pracownicy ("służący") z własnych pieniędzy nie kupują wyposażenia do swoich firm.

5. Zarówno radni powiatowi, jak starostowie i ich prawnicy, lubią występować z pozycji rzekomej siły, by świadomie zastraszyć (przeważnie) farmaceutki. Buta i arogancja władzy potrafi przyjąć różne formy. Jednakże za organizację ochrony zdrowia na terenie powiatu odpowiada powiat, a nie właściciel lub pracownik apteki.

6. W odróżnieniu od lekarskich, nasze studia zabijają w nas samodzielność (pamiętamy znany dowcip o nauczeniu się na pamięć książki telefonicznej?), w tym zdolność do przeciwstawiania się złu, mobbingowi różnego rodzaju albo narzucaniu niechcianych lub niepotrzebnych obciążeń. Tyranizowanie studentów łatwo prowadzi do wyuczonej podległości późniejszym koordynatorom, "rzeźnikom" oraz także radnym lub starostom. TO JEST ZŁE i należy o tym głośno wspominać.

7. Dobrowolny dyżur, w tym darmowe dla pacjenta i bezkarne nocne budzenie farmaceutki, która niezadowolona zejdzie do apteki, jest tego żałosną konsekwencją. Wszyscy farmaceuci na tym cierpią, bo to ułatwia postrzeganie nas jako naiwnych niewolników, którzy zasługują tylko na bat. Wystarczy nim pogrozić, a aptekarze położą uszy po sobie.

8. Maksymalna opłata za nocną ekspedycję (nie wszystkich) produktów leczniczych wynosi 3,2 PLN. To obraźliwa jałmużna! Na dodatek nie jest opłatą sztywną, obowiązkową. Nie można jej pobrać podczas dyżuru w niedziele, święta i inne dni wolne od pracy.

9. Kubki na mocz, testy ciążowe lub prezerwatywy nie są produktami leczniczymi, więc nie można za nie pobrać powyższej opłaty. Wynika z tego, że ustawodawca wyraźnie nie chce, by aptekarz zarabiał na dyżurze czyli miał z czego utrzymać aptekę. Jeśli tak, wniosek nasuwa się sam: ustawodawca wprost dąży do ekonomicznego upadku aptek dyżurujących.

10. Reguły dotyczące ww. opłaty wprost wskazują, że ustawodawca zrobił wszystko, by apteki nie dyżurowały. Aptekarze nie mają obowiązku działać wbrew własnemu interesowi.

Pamiętajmy, że bez farmaceutów apteki nie istnieją. Dyżury również. Resort zdrowia wyraźnie podkreśla, że ani apteki nie muszą przestrzegać uchwał Rad Powiatu, ani nie ma za to żadnych sankcji. Tak więc w istocie tylko farmaceuci decydują o tym, czy chcą być wykorzystywani jak niewolnicy, czy jednak jak normalni ludzie każdą noc lub dzień świąteczny spędzą w gronie rodzinnym. Nie musimy udowadniać, że każdego dnia swą pracą pomagamy pacjentom. Jeśli jednak ktoś chce nas zatrudnić poza standardowymi dniami lub godzinami, powinien się liczyć ze stosownie wysoką zapłatą. Jeśli jest arogancki, roszczeniowy i bezrefleksyjny, powinien się liczyć z jeszcze większymi wydatkami.

W drugiej części swego felietonu przedstawię m.in. schemat skutecznego przeciwstawiania się niechcianym dyżurom, sposób zapewnienia pacjentom całodobowego dostępu do leku oraz wykażę, iż 700 złotych za nockę jest kwotą nie zasługującą na uwagę. ;-)

Udostępnij

Komentarze

KatarzynaNc2017-10-08 12:35:27 October 08, 2017

Czy mogę prosić link do drugiej części artykułu?

PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj