REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 30 stycznia 2019

Fałszowanie leków to ogromny, bardzo opłacalny biznes

Artykuł pochodzi z serwisu

„W sieci jest wiele stron, za pośrednictwem których bez najmniejszego problemu można kupić różne specyfiki. Czasem wystarczy jeden SMS na wskazany numer, aby w kilka godzin otrzymać wybrany produkt, również z grupy leków sprzedawanych wyłącznie na receptę” – mówi Anna Kowalczuk, dyrektor Narodowego Instytutu Leków…

Ilość nielegalnych i sfałszowanych leków w Polsce rośnie. Niepokoi to Narodowy Instytut Leków. Jego dyrektor – Anna Kowalczuk – w wywiadzie dla Wprost, opowiada o skali problemu i zagrożeniach, jakie z niego płyną.

– W sieci jest wiele stron, za pośrednictwem których bez najmniejszego problemu można kupić różne specyfiki. Czasem wystarczy jeden SMS na wskazany numer, aby w kilka godzin otrzymać wybrany produkt. Również z grupy leków sprzedawanych wyłącznie na receptę. Trzeba sobie jednak zdać sprawę z tego, że rzadko nabywany tą drogą produkt jest skuteczny, bezpieczny i została skontrolowana jego jakość – mówi Kowalczuk.

REKLAMA

Może pomoże, może zaszkodzi…

Z doświadczenia NIL wynika, że produkty sprzedawane w tzw. nielegalnym łańcuchu dystrybucji są bardzo często sfałszowane. Nawet jeżeli zawierają substancję czynną, to przez niewłaściwe przechowywanie i brak kontroli nie spełniają odpowiednich wymagań jakościowych.

REKLAMA

– Fałszowanie leków to ogromny, bardzo opłacalny biznes, z którego ani złotówka nie trafia do budżetu państwa. Produkcja takich preparatów odbywa się bez zachowania jakichkolwiek standardów jakości. To sprawia, że jest wielokrotnie tańsza z powodu zastosowania surowców i odczynników nieposiadających odpowiednich certyfikatów jakości – mówi Kowalczuk.

Często, nawet jeśli produkt zawiera substancję czynną, jest jej dużo mniej niż wynika z informacji podanej na opakowaniu. W przypadku produktów biologicznych również aktywność substancji czynnej, z uwagi na obciążenie zanieczyszczeniami poprodukcyjnymi, jest wielokrotnie niższa od oczekiwanej (czytaj więcej: Na sprzedaży fałszywych leków na potencję zarobił przez rok 1,2 mln zł…).

Bezkarność zachęca…

Zdaniem dyrektor NIL niebagatelnym czynnikiem „zachęcającym” do nielegalnej produkcji leków jest także poczucie bezkarności. Za fałszowanie pieniędzy grozi 25 lat więzienia. Za produkcję amfetaminy również zapadają bardzo surowe wyroki. A w przypadku leków, nawet jeśli dojdzie do zatrzymania fałszerzy, to wiedzą, że najpewniej dostaną wyrok w zawieszeniu.

– Wydaje się, że bez zmiany podejścia do tego problemu walka z fałszowaniem leków będzie nieefektywna, a dla części konsumentów nielegalnego rynku skończy się poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, w tym nawet śmiercią – mówi Anna Kowalczuk.

Według Światowej Organizacji Zdrowia ok. 1 proc. leków pochodzących z legalnego łańcucha dystrybucji i ok. 50 proc. leków kupowanych z nielegalnego źródła, w Internecie, to leki sfałszowane. Przy czym wartości te są jedynie szacunkowe i dotyczą krajów rozwiniętych należących do Unii Europejskiej.

Legalnie i bezpiecznie

– Jeśli chodzi o leki znajdujące się w legalnym obrocie w Polsce, to przyjmujący je pacjenci mogą czuć się bezpieczni. Leki dopuszczone do obrotu na polskim rynku podlegają okresowej i doraźnej kontroli jakości w Narodowym Instytucie Leków, prowadzonej przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny – mówi Kowalczuk (czytaj więcej: GIF: W polskich aptekach nie ma fałszywych leków).

Każdego roku inspektorzy farmaceutyczni pobierają ponad 1000 próbek produktów leczniczych z legalnego łańcucha dystrybucji, tj. z aptek i hurtowni farmaceutycznych. Następnie kierują je do NIL na badania. Instytut sprawdza je pod kątem potencjalnego zafałszowania.

– Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że polskie instytucje państwowe kontrolują to, co dzieje się na oficjalnym rynku leków – zapewnia dyrektor NIL.

Policja, prokuratura, sądy, straż graniczna i służba celna często zwracają się do NIL o pomoc w zbadaniu zabezpieczonego materiału dowodowego. W tym produktów leczniczych podejrzanych o sfałszowanie lub nielegalnie wprowadzonych do obrotu. Dotycz to zarówno suplementów diety, jak i nowych substancji psychoaktywnych i środków zastępczych, tzw. dopalaczy. Od 2007 roku zespół ekspertów z NIL wydał ponad 1000 opinii dotyczących blisko 5000 próbek dowodowych. Wśród nich ponad połowa to były zafałszowane leki (czytaj więcej: Apteka to najlepsze miejsce dla suplementów diety).

Źródło: ŁW/Wprost

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych