REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 15 stycznia 2019

Farmaceuci godzinami poszukują leków, które są wywożone za granicę

Artykuł pochodzi z serwisu

Z niedawnego raportu NIK wynika, że co roku wyjeżdżają z Polski leki warte 3,5 mld zł. W rezultacie codziennie farmaceuci w całym kraju muszą odmawiać pacjentom realizacji recept. O przemilczanym problemie z dostępnością leków rozmawiano w radiu TOK FM.

Jak pokazał raport Najwyższej Izby Kontroli na temat dostępności leków i nielegalnego wywozu, przez ostatnie dwa lata farmaceuci aż 16 mln razy zgłaszali do Inspekcji Farmaceutycznej problemy z zaopatrzeniem w konkretne leki. Skandaliczną informacją zawartą w raporcie jest także ta, że Główny Inspektor Farmaceutyczny nawet znalazł przestępców, jednak nie nałożył na nich kary. GIF nie potrafił bowiem ustalić ich obrotów rocznych, a to one stanowią podstawę do obliczenia podstawy kary (czytaj więcej: NIK: Raport na temat dostępności leków i nielegalnego wywozu).

Za mało ludzi w GIF

Aktualnie Główny Inspektor Farmaceutyczny ma w swoich szeregach obecnie zaledwie jedenastu inspektorów do spraw obrotu hurtowego. To oni bezpośrednio nadzorują rynek hurtowy. Tymczasem hurtowni farmaceutycznych funkcjonuje obecnie ponad 500. Tych jedenestu inspektorów stanowi cały aparat do ścigania przestępstw dotyczących wywozu leków. Łatwo się zatem domyślić, że jego skuteczność nie jest wystarczająca.  (czytaj więcej: Żądają upublicznienia nazw podmiotów wywożących leki).

REKLAMA

Jak powiedział prowadzący audycję Michał Janczura, na temat nielegalnego wywozu opinia publiczna raczej milczy. Chętniej mówi się o innych aferach, które czasem nie opiewają aż na tak gigantyczne sumy jak odwrócony łańcuch dystrybucji leków.

REKLAMA

Konsekwencje „złotego biznesu” dla pacjentów

W audycji uczestniczył Mariusz Politowicz, farmaceuta z Pleszewa, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej. Przyznał, że praktycznie każdego dnia aptekarze muszą odmawiać realizacji recept, ponieważ w hurtowniach nie ma leków. Zdarza się też tak, że lekarstwo jest w hurtowni, ale odmawia ona jego sprzedaży! Aptekarze oczywiście zgłaszają braki do GIF, jednak działania urzędników są stanowczo zbyt małe.

Leki wyjeżdżają za granicę, gdyż różnica ich ceny detalicznej między Polską, a krajami unijnymi jest kolosalna. Jak określił to Politowicz, nielegalny reeksport leków to „złoty biznes” dla przestępców, którzy traktują chorych ludzi jak chodzące portfele. Oczywistymi konsekwencjami takiego procederu jest pogorszenie stanu zdrowia chorych obywateli, a nawet ich śmierć. Jak dodał wypowiadający się pielęgniarz z Izabelina, to godzi w poczucie bezpieczeństwa ludzi chorych. Potrzebują oni zapewnienia, że w razie jakiegoś wypadku otrzymają stosowną pomoc.

Zawodzą urzędnicy

Mariusz Politowicz zwrócił również uwagę na brak spójności w pracy urzędników. Wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne nie podlegają GIF i nie wykonują jego poleceń. To bardzo utrudnia pracę. Bywa tak, że wojewódzcy inspektorzy sygnalizują niepokojące sytuacje, np. dotyczące zakupu dużej liczby leków od aptek na zapotrzebowania od przychodni. Wygląda to tak, że przychodnia składa zbiorczą receptę na zakup leków rzekomo potrzebnych dla jej pacjentów. Z czasem okazuje się jednak, że leki te nie trafiały wcale do pacjentów, bo przychodnie te często nie przyjmowały ani jednego chorego. Leki były wywożone za granicę, a właściciele przychodni zarabiali na tym gigantyczne pieniądze, współpracując z hurtowniami.

Podmioty lecznicze podlegają wojewodzie, więc inspektor zgłasza mu nieprawidłowości, a ten często odmawia wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Tłumaczy to tym, że nawet jeśli leki w tak ogromnej liczbie zostały zakupione, to jeszcze nie znaczy, że były wywiezione za granicę (czytaj więcej: Bezradne państwo nadal przegrywa walkę z nielegalnym wywozem leków).

Pan Piotr, farmaceuta z Wrocławia, poruszył dodatkowo problem zakazu eksportu leków zagrożonych brakiem dostępności. Uważa on, że nikt nie egzekwuje tego od hurtowni. W 2017 r. nikt nie złożył wniosku o taki wywóz, a przecież tyle leków deficytowych wyjechało. Najwyraźniej nikt z GIF tego nie skontrolował. Można więc przypuszczać, że jest przyzwolenie urzędników na taką sytuację.

Dwa powody nielegalnego procederu

Dlaczego kuriozalna sytuacja dotycząca braku dostępu do leków cały czas nie jest rozwiązana? Zdaniem eksperta, pierwszą, podstawową przyczyną paradoksalnie jest ustawa refundacyjna. Wprowadziła ona niskie ceny leków i pacjent może je kupić wszędzie za taką samą cenę. To doprowadziło do różnic cenowych między Polską a unijnymi, bogatszymi krajami.

Ponadto, jak uznał farmaceuta, za dużo służb kontrolnych w kraju ma pilnować leków. Odpowiedzialność więc się rozmywa. A to jednak inspektorzy farmaceutyczni znają się na tym najlepiej, niestety jest ich za mało. Pan Janusz, farmaceuta z Ostrowa Wielkopolskiego dodał, że nie widzi sensu w raportowaniu braków leków. Jak powiedział od 2015 r. do 2019 r. wzrosła liczba stale brakujących leków z 200 do 311.

Źródło: IK/tokfm.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych