REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 31 lipca 2020

Farmaceuci potrzebują pomocy – wesprzyj ich walkę o życie

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Eliza i Marynia stanęły do walki z ciężką chorobą. Aby udało im się ją pokonać, potrzebne jest jednak nasze wsparcie.

Walka z rakiem

Lekarz powiedział tylko tyle, że muszę mieć wyjątkowego pecha, bo guzek w piersi, który wyglądał na zmianę łagodną, okazał się agresywnym nowotworem. To jednak przydarzyło się mnie i już na zawsze stanie się częścią mojej historii. Pozostaje mi zakasać rękawy i stanąć do walki, by pokonać potwora, który chce odebrać to, co najcenniejsze: życie – opowiada Eliza.

Eliza już raz pokonała chorobę: ta jednak wróciła, i to ze zdwojoną siłą. Farmaceutka jednak nie poddaje się – ma dwóch energicznych synów, kochającego męża i do niedawna też pracę, która stanowiła jej prawdziwą pasję. Niestety, okazuje się, że jedynym ratunkiem dla kobiety jest nierefundowany lek, którego koszt wynosi ponad 150 tys. zł za półroczną terapię.

REKLAMA

Lekarze nie przesądzają, ale zagraniczne badania potwierdzają, że ta terapia to jedyna możliwość pokonania choroby o tak agresywnym charakterze. Potrzebuję pomocy dobrych ludzi! Was wszystkich, którzy mogą podarować mi szansę na nowe rozdanie. Jesteście nadzieją dla mnie na kolejne miesiące i lata, dla moich dzieci, przy których nigdy nie wypowiedziałam słowa „rak” w kontekście własnej choroby – mówi farmaceutka.

REKLAMA

Chore serduszko

Marynia z chorobą walczy już od urodzenia:

Nasza córeczka już z pierwszym oddechem rozpoczęła nierówną walkę o wszystko. Urodziła się z krytycznymi wadami serca: przełożeniem wielkich naczyń wraz z inwersją przedsionków (taka inwersja zdarza się niesamowicie rzadko), zarośniętą drogą odpływu krwi z serca do płuc, bardzo dużym ubytkiem w przegrodzie międzykomorowej, mezokardią. Dodatkowo jej organy w ciele są poprzestawiane.

Tuż po urodzeniu, dziewczyna została podłączona do leku, którego celem było podtrzymanie jej przy życiu do czasu pierwszej operacji. Następnie, wykonano tzw. zespolenie B-T, co jednak nie skorygowało wady serduszka Maryni. Dało jedynie trochę czasu, a ten powoli się kończy. Lekarze powtarzali, że dziewczynce zostanie utworzone serce jednokomorowe, które jest ciężką wadą, i też nie rozwiązuje problemu, a Marysia ma dwie bardzo dobrze pracujące komory.

Rodzice Marysi szukali pomocy wszędzie, aż znaleźli ją u lekarza w Genewie w Szwajcarii, który podjął się operacji dziewczynki. Marynia może wyzdrowieć i normalnie żyć, jednak potrzebne jest ogromne finansowe wsparcie.

Źródło: AM/siepomaga.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych