REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 4 lipca 2018

Farmaceuci są oburzeni. Zapowiadają skargi do UODO na Ministerstwo Zdrowia

Artykuł pochodzi z serwisu

W maju farmaceuci zgłosili uwagi do szykowanego rozporządzenia resortu zdrowia w sprawie wydawania leków z apteki. Kilka tygodni temu podano ich dane osobowe do publicznej wiadomości. Zdaniem ekspertów doszło do naruszenia prawa. Urząd Ochrony Danych Osobowych ma inne zdanie. Sprawę opisuje dzisiaj Gazeta Prawna…

Zdaniem ekspertów organy władzy publicznej popełniły błąd i teraz szukają wymówek dla uzasadnienia swoich działań, chcą zamieść sprawę pod dywan (fot. Shutterstock).

REKLAMA

REKLAMA

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło w maju konsultacje publiczne projektu rozporządzenia dotyczącego wydawania leków z apteki. Swoje uwagi w tej sprawie przesłali farmaceuci. Byli bardzo zdziwieni, kiedy zauważyli, że treść ich e-maili została opublikowana w Rządowym Centrum Legislacji. Co więcej, prócz merytorycznych opinii w pliku zamieszczonym w RCL znalazły się też ich imiona, nazwiska, adresy e-mailowe oraz informacje o stażu pracy i fakcie posiadania apteki. Farmaceuci są oburzeni. Część z nich już dziś zapowiada skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych z powodu naruszenia ich danych osobowych. Zdaniem ekspertów – słusznie.

– Udostępnienie danych osobowych przez władzę publiczną w taki sposób powinno zostać zgłoszone jako naruszenie ochrony danych do prezesa UODO i może podlegać karze nawet do 100 tys. zł. Działanie to może być bowiem ocenione jako wyciek danych osobowych – uważa dr Marlena Sakowska-Baryła, radca prawny i partner w Sakowska-Baryła Czaplińska Kancelaria Radców Prawnych sp.p. oraz redaktor naczelna „ABI Expert”.

Jednak zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i UODO nie widzą problemu. Stwierdzają bowiem, że w tym wypadku zgłaszający uwagi farmaceuci powinni być zakwalifikowani jako… lobbyści (czytaj więcej: Ważna informacja dla farmaceutów, którzy brali udział w konsultacjach publicznych).

Ekspertów te wyjaśnienia jednak nie przekonują. Dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński i zastępca generalnego inspektora ochrony danych osobowych w latach 2006–2016, wskazuje, że stanowiska farmaceutów nie były przesyłane zgodnie z procedurą określoną w ustawie o działalności lobbingowej. Farmaceuci wysyłali bowiem swoje uwagi bezpośrednio na adres mailowy GIF.

– Czym innym jest również wspomniane przez UODO zgłoszenie zainteresowania prac nad projektami zmian prawa, a czym innym złożenie stanowiska w konsultacjach publicznych – dodaje Litwiński.

Andrzej Lewiński uważa wręcz, że organy władzy publicznej popełniły błąd i teraz szukają wymówek dla uzasadnienia swoich działań, chcą zamieść sprawę pod dywan.

Zdaniem eksperta resort zdrowia nie myślał o farmaceutach jako o lobbystach, skoro udostępnił w RCL plik sugerujący już samym tytułem, że znajdują się w nim „uwagi obywateli”. Dodaje, że władza publiczna nie zadbała również o spełnienie obowiązku informacyjnego. Tym samym zgłaszający uwagi nie wiedzieli, że ich dane zostaną udostępnione RCL.

– Przecież w dokumencie upublicznionym w RCL wezwano konkretnych przedstawicieli branży do konsultacji społecznych. Nie poinformowano, że każdy obywatel, który również postanowi przesłać swoje uwagi, zostanie uznany za lobbystę – podkreśla mec. Andrzej Lewiński.

Sprawa może mieć ciąg dalszy, bo jak wyjaśnia Agnieszka Świątek-Druś, rzeczniczka UODO, gdyby się okazało, że ktoś zgłaszał uwagi do projektu jako osoba fizyczna, a został upubliczniony jej prywatny adres e-mail, to może wnieść skargę na administratora danych (czyli w tym przypadku Ministerstwo Zdrowia) do prezesa urzędu.

Z informacji Gazety Prawnej wynika, że niektórzy konsultujący projekt MZ planują złożenie skargi do prezesa UODO. Wysyłając swoje uwagi, nie identyfikowali się bowiem jako farmaceuci.

– Bardzo zdenerwowało mnie publiczne udostępnienie mojego prywatnego adresu mailowego. Zamierzam wnieść skargę – mówi DGP Anna Kuczera, farmaceutka opiniująca projekt.

Łukasz Waligórski, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej i redaktor naczelny branżowego portalu Mgr.farm zwraca jeszcze uwagę na aspekt społeczny tej sytuacji. Publikowanie w RCL uwag konkretnych osób fizycznych może ich zniechęcić do zgłaszania uwag w przyszłości.

– Takie działanie może odstraszać od wyrażania poglądów w drodze formalnej. Anonimowość daje bowiem odwagę do dzielenia się swoimi opiniami, szczególnie szczerymi i negatywnymi – wyjaśnia.
Przy okazji opowiada o akcji, którą niedawno koordynował. Chodzi o wysyłanie e-maili od farmaceutów do resortu zdrowia w sprawie rozporządzenia dotyczącego recept. Było ich ponad 200 i wówczas ministerstwo nie zdecydowało się na publikację (czytaj więcej: Farmaceuci zasypali Ministerstwo Zdrowia setkami uwag do projektu rozporządzenia w sprawie recept).

Także inni farmaceuci zauważają, że do tej pory MZ nie upubliczniało w ten sposób ich uwag. Podejrzewają, że opisywana sytuacja to resortowy sposób na zniechęcenie ich do krytykowania projektów ustaw. Jednak w tej sprawie nie idzie przecież o sprzeciw wobec udostępnianiu w RCL treści uwag konsultujących projekty, ale o zadbanie o dane osób, które je przesyłają.

– Nie ma realnej potrzeby, aby władza publiczna ujawniała dane osób fizycznych. Nie ma bowiem znaczenia, który obywatel złożył uwagę do projektu, lecz jakiej była ona treści – konkluduje dr Marlena Sakowska-Baryła.

Więcej na ten temat w dzisiejszym dodatku Samorząd i Administracja, tygodniku dla prenumeratorów Gazety Prawnej.

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych