Farmaceuci "upupiają" pacjentów? | farmacja.pl

Farmaceuci "upupiają" pacjentów?

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-11-09 09:12:43 /

Zdaniem dr Aleksandry Hulewskiej farmaceuci, pod płaszczykiem udzielania porad, dokonują nieuprawnionych inwazji na jej psychologiczne terytorium. Jej wpis na blogu wywołał lawinę krytycznych komentarzy farmaceutów, z którymi autorka wdała się w dyskusję...

- Kupuję w aptece herbatkę ziołową. Farmaceutka podając mi ją wtrąca: „Musi pani wiedzieć, że jednorazowo można zaparzyć tylko jedną saszetkę”. Wychodzę z mieszanymi uczuciami. Dlaczego nie czuję wdzięczności? – zastanawia się na swoim blogu dr Aleksandra Hulewska.

Autorka opisuje jak innym razem zamówiła dwa opakowania kropli do nosa.

- Wolę słabsze, więc proszę o preparat dla dzieci. „A czy pani ma dwoje dzieci?” – ostro wtrąca aptekarz. „Krople są dla mnie, nie dla dzieci” – odpowiadam, czując, jak narasta we mnie irytacja. „Tak czy inaczej powinna pani wiedzieć, że preparat można zażywać tylko przez tydzień…” – farmaceuta rozpoczyna wykład pokrzykując na mnie raz po raz. „Proszę pana – zatrzymałam go w pewnym momencie, dbając, by mój ton był wyważony i spokojny – jestem osobą dorosłą, a krople są sprzedawane bez recepty. Gdybym potrzebowała pańskiej porady, poprosiłabym o nią. Proszę mnie nie pouczać”. „Yyyyy” – aptekarz na kilka sekund zastyga w bezruchu. Gdy przytomnieje, wyjmuje z szuflady dwa opakowania kropli i ostentacyjnie rzuca je w moją stronę - relacjonuje Hulewska.

- Wychodzę i zastanawiam się, czy przypadkiem nie przesadziłam. Przecież farmaceuci przy okazji sprzedaży lekarstw udzielają porad. Zostali wykształceni w tym kierunku, porady są bezpłatne. Czy – zamiast protestować – nie powinnam się cieszyć, że mam szansę skorzystać z wiedzy doświadczonego fachowca? A jednak coś mi w tych sytuacjach zgrzyta. O co chodzi? Skąd we mnie tak wyraźny bunt?

Zdaniem autorki jej sprzeciw budzi gombrowiczowskie „upupianie” - rozumiane jako wymuszanie na dorosłym wejścia w dziecięcy stan ego.

- Pod płaszczykiem udzielania porad farmaceuci dokonywali (nieuprawnionych) inwazji na moje psychologiczne terytorium - twierdzi autorka bloga. - Gdyby spytali: „Czy chce pani wiedzieć, jakie są zasady stosowania lekarstwa?” – nie miałabym problemu. Nie przeszkadzałoby mi także krótkie: „Wie pani, jak dawkować?”. Obie te wypowiedzi są dla mnie OK., bowiem stawiają mnie w relacji równorzędnej do rozmówcy. Nieproszone porady naruszają moje granice. Nie zostawiają mi bowiem pola do decyzji, czy chcę ich wysłuchać, czy nie. U ich podłoża leży założenie, że nie poradzę sobie samodzielnie, że trzeba mnie dopilnować, poddać kontroli wiedzącego lepiej, a przynajmniej się o mnie zatroszczyć.


Ten wpis wywołał falę komentarzy farmaceutów, którzy zaczęli wyjaśniać autorce zasady pracy w aptece i obowiązki farmaceuty wynikające z prawa farmaceutycznego.

- Uważam Pani zachowanie za agresywne w stosunku do farmaceuty. Ja najchętniej w ogóle nie udzielałabym tych informacji i wydawała leki w milczeniu, gdyby nie to że za brak takiego pouczenia podczas ekspedycji leku (nawet tego bez recepty) ciąży na mnie odpowiedzialność karna (!) w razie szkody pacjenta w wyniku niewłaściwego zastosowania. W skutek dużej liczby obsługiwanych osób, wielu obowiązków do wykonania pomiędzy oraz sporej liczby niemiłych, roszczeniowych, czy też chamskich zachowań, Pani reakcja na obowiązek udzielania informacji o leki jest przysłowiową kropką nad i, która sprawia że zamiast chęci pomocy innym trzeba szukać pomocy dla siebie - pisze jedna z czytelniczek.

Aleksandra Hulewska broniła jednak swojej opinii twierdząc, że farmaceuta próbował przekroczyć granice jej prywatności dopytując się publicznie o to ile ma dzieci. Ostatecznie pod wpływem komentarzy farmaceutów, autorka zmieniła zdanie w kilku punktach.

- Człowiek uczy się przez całe życie. I, mam nadzieję, że nigdy nie zrezygnuję z takiej - eksplorującej rzeczywistość - postawy. Czego się od Państwa dowiedziałam? Po pierwsze, wstrząsnęły mną opisy sytuacji, z którymi musicie się mierzyć w swojej pracy - chamstwo, agresja, roszczenia... Wiedziałam, że takie sytuacje mają miejsce w kontakcie z lekarzami, nie sądziłam jednak, że na taką skalę dotykają i Państwa Środowisko. Druga sprawa:

Uświadomiliście mi Państwo, że Prawo Farmaceutyczne nakłada na Was obowiązek pouczania chorych. Trudno się więc dziwić, że to robicie (osobą kwestią pozostają jednak prawa pacjenta - chętnie w wolnej chwili przyjrzę się temu, czy i w jakim zakresie obie ustawy są ze sobą spójne, a gdzie ewentualnie ze sobą kolidują).

Trzecia, najważniejsza dla mnie nowość - i olśnienie! - to to, że dobitnie zdałam sobie sprawę, jak mocno jestem przywiązana do humanistycznej wizji człowieka - jednostki autonomicznej, świadomie kierującej swoim życiem, wewnątrzsterownej i samodzielnie wybierającej to, co dla niej dobre, rozwojowe, zdrowe - pisze Hulewska.

Cały wpis oraz komentarze do niego, dostępne na stronie AleksandraHulewska.pl.

Źródło: aleksandrahulewska.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj