Farmaceuta może się pomylić | farmacja.pl

Farmaceuta może się pomylić

Obrazek użytkownika Łukasz Waligórski
Autor: Łukasz Waligórski / Opublikowano: 2017-11-16 13:32:47 /

Farmaceutka źle odczytuje receptę, a pacjent dostaje lek czterokrotnie silniejszy niż powinien. Kobieta o pomyłce orientuje się dopiero po jakimś czasie. Wie, że musi odnaleźć pacjenta i naprawić błąd. Problem w tym, że dane na recepcie nijak mają się do jego faktycznego miejsca zamieszkania i pobytu. I to niestety nie jest wyjątek…

Jak każdy człowiek, również farmaceuta popełnia błędy. Zdarza się nam źle odczytać receptę i naliczyć niewłaściwą odpłatność czy wydać złą dawkę leku. Takie pomyłki zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. I mimo, że liczba takich błędów stanowi zaledwie promil wszystkich realizowanych recept i wydawanych w aptekach leków, to za każdym razem ich konsekwencje mogą być monstrualne. Niewłaściwy lek może nie tylko zagrozić zdrowiu pacjenta, ale i jego życiu. Na tym właśnie polega ciężar odpowiedzialności zawodowej farmaceutów.

Każdy farmaceuta doskonale wie co musi zrobić w przypadku pomyłki i to nawet bez znajomości Kodeksu Etyki Aptekarza RP, który w art. 8 mówi: „Każda pomyłka merytoryczna popełniona podczas czynności zawodowych Aptekarza musi być niezwłocznie naprawiona dla zapobieżenia jej skutkom”. Każdy taki błąd trzeba naprawić. Zatem pierwsze co robi farmaceuta, to sprawdza adres pacjenta, który jest wpisany na recepcie. Jeśli pacjent mieszka niedaleko (częsta sytuacja w przypadku aptek osiedlowych) wystarczy przejść kilka kroków i załatwić sprawę „od ręki”.

Gorzej, kiedy aptekę od adresu na recepcie dzieli kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów. Wtedy w ruch idzie książka telefoniczna (tak, tak – coś takiego nadal istnieje) i zaczynają się poszukiwania kontaktu do pacjenta. Niestety w dobie telefonów komórkowych (szczególnie tych na kartę) jest z tym coraz trudniej. Nawet jeśli nazwisko pacjenta (na ogół starszego) uda się odnaleźć w książce telefonicznej, to na ogół po wykręceniu numeru okazuje się, że linia została dawno odcięta. Co w takiej sytuacji? Ostatnią deską ratunku jest telefon do przychodni lub szpitala, w którym recepta została wystawiona i nadzieja, że w kartotece pacjenta jest jego numer telefonu. Lekarze i pielęgniarki odbierające takie telefony wykazują na ogół zrozumienie i dostrzegają powagę sytuacji. Niestety zdarza się, że i ten sposób na zdobycie numeru telefonu pacjenta kończy się niepowodzeniem…


W takich sytuacjach nie pozostaje nic innego, jak wsiąść w samochód (jeśli ktoś posiada) i jechać pod adres wskazany na recepcie. Niestety i to czasami nie gwarantuje sukcesu. Dochodzimy bowiem do największego problemu, z jakim może spotkać się odpowiedzialny i chcący naprawić swój błąd farmaceuta – adresy na receptach czasami nie mają nic wspólnego z faktycznym miejscem zamieszkania czy pobytu pacjenta. Przyczyn takiej sytuacji jest wiele. Adresy pacjentów, które lekarze wpisują na receptach, bardzo rzadko są weryfikowane lub uaktualniane. Raz wpisany często pozostaje w kartotece niezmieniony przez kilkanaście lat. A w tym czasie pacjent sprzedaje dom, przeprowadza się lub trafia do domu opieki.

Sam wielokrotnie spotykałem się z takimi sytuacjami. Pewnego razu zapukałem do drzwi mieszkania pacjenta, tym czasem spotkałem w nim jego żonę, z którą rozwiódł się 10 lat wcześniej. Ona oczywiście nie znała jego aktualnego miejsca pobytu i nie wykazywała zbytniej ochoty do współpracy: „Dostał za silny lek? To może w końcu zdechnie skur#@#%”... Innym razem w poszukiwaniu pacjenta trafiłem na grupę studentów, którym wynajmował swoje mieszkanie. Oczywiście nie wiedzieli gdzie mieszka, ale przynajmniej dysponowali jego numerem telefonu.

Takich sytuacji i historii można by mnożyć, a ich wspólnym mianownikiem jest lekceważące podejście lekarzy i przychodni, do weryfikacji faktycznego adresu zamieszkania pacjenta. A to dlatego, że nie jest im to do niczego potrzebne. Aby dostać pieniądze za kolejnego pacjenta na liście, wystarczy im jego PESEL. A adres zamieszkania często zastępowany jest adresem zameldowania, pod którym pacjent już dawno nie mieszka. Kto wie – może właśnie sytuacja miała miejsce w opisywanym niedawno przez media przypadku (czytaj więcej: Pracownica apteki pomyliła leki. Musiała interweniować Policja).

Problem rozwiązałby obowiązek umieszczania numeru telefonu pacjenta na recepcie. Te zmieniają się przecież znacznie rzadziej niż adresy zamieszkania. Nawet przechodząc do innego operatora, możliwe jest jego przeniesienie. Takie rozwiązanie zdecydowanie ułatwiłoby kontakt farmaceuty

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj