Autor: Sebastian Bort Opublikowano: 18 kwietnia 2018

Farmakoekonomika wiele wyjaśnia

Przyznam, że podchodzę do tego zagadnienia z pewnym sentymentem. Kiedy […]

Przyznam, że podchodzę do tego zagadnienia z pewnym sentymentem. Kiedy prawie dziesięć lat temu kończyłem studia farmaceutyczne, to właśnie z farmakoekonomiki pisałem pracę magisterską. Wtedy pojęcie to znało niewielu. Widziałem w nim spory potencjał i w tamtym czasie myślałem nawet o związaniu z nim swojej przyszłości. Życie jednak ułożyło się inaczej. Apteka, wydawnictwo, prasa… Teraz, po latach, farmakoekonomika wraca do mnie i z satysfakcją odnotowuję, że nie myliłem się, co do jej roli w systemie opieki zdrowotnej.

Na studiach farmaceutycznych przedmiot farmakoekonomika traktowany był raczej po macoszemu, zarówno przez wykładowców, jak i studentów – ot, ekonomia leków nieprzydatna w aptece. Prawda jest jednak taka, że rola farmakoekonomiki, określanej też skrótem HTA (Health Technology Assessment), z roku na rok jest coraz większa i nadal będzie rosła. Nie bez powodu w mediach coraz częściej jest mowa o Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM), a w Ministerstwie Zdrowia zawsze choć jeden z podsekretarzy stanu ma doświadczenie w HTA (wcześniej Krzysztof Łanda, teraz Marcin Czech). Wróćmy zatem do kluczowego pytania – czym jest farmakoekonomika?

W wielkim skrócie można stwierdzić, że farmakoekonomika to narzędzie pozwalające firmie farmaceutycznej sprzedać lek Ministerstwu Zdrowia w możliwie najwyższej cenie.

Jej rola wzrosła kilka lat temu po słynnym kryzysie ekonomicznym, który wiele państw europejskich skłonił do uważniejszego przyjrzenia się cenom leków refundowanych. Nie jest bowiem tajemnicą, że najważniejszymi klientami firm farmaceutycznych nie są pacjenci, ani lekarze czy apteki. Jest nim tzw. strona trzecia, a więc organy odpowiedzialne – u nas należą do nich Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia. Im wyższą wartość leku firma wynegocjuje ze wspomnianymi podmiotami, tym więcej zarobi. I właśnie dlatego coraz większą rolę w systemie odgrywa Agencja Oceny Technologii Medycznych, oceniająca dla ministerstwa leki i terapie oraz Rada Przejrzystości, która opiniuje i doradza ministerstwu w kwestiach refundacji.

Farmakoekonomika nie jest łatwą dziedziną. Łączy w sobie wiedzę z zakresu ekonomii i legislacji. Tak zapamiętałem ją również ze studiów. Kiedy więc zobaczyłem ten przedmiot w planie studiów podyplomowych, na które od jakiegoś czasu uczęszczam, spodziewałem się nudnego wykładu, z mnóstwem wzorów i pustych definicji. Nie mogłem bardziej się mylić. Mogę śmiało powiedzieć, że były to jedne z najlepszych zajęć, w jakich miałem okazję brać udział od lat. A to zasługa tego, że były prowadzone przez człowieka, który HTA zajmuje się na co dzień – wiceprezesa jednej z największych firm farmaceutycznych na świecie. W niniejszym artykule dzielę się fragmentem wiedzy z farmakoekonomiki, którą nam przekazał i która z pewnością zainteresuje wielu aptekarzy.

Podczas zajęć omówiliśmy przypadek doskonale znany polskim aptekarzom i będący tematem wielu dyskusji. Chodzi oczywiście o lek X, który jest refundowany w opakowaniach po 14 tabletek, a nierefundowany w opakowaniach zawierających ich 28 sztuk…

Mało tego – mniejsze, refundowane opakowania mają bardzo wysoką cenę urzędową, natomiast w przypadku większych, nierefundowanych, bywa ona bardzo niska – szczególnie dla niektórych aptek, współpracujących z producentem. Dodatkowo leku nieustannie brakuje w hurtowniach farmaceutycznych, jest on aptekom reglamentowany, a ogromne jego ilości są wywożone za granicę… Co ma z tym wszystkim wspólnego farmakoekonomika?

Dla aptekarzy kluczowa jest oczywiście kwestia dostępu do leku i jego ceny – szczególnie wersji nierefundowanej po 28 tabletek, którą „wybrane” apteki uzyskują od producenta w bardzo niskiej cenie. Zastanawiająco niskiej, w porównaniu z refundowaną wersją 14-tabletkową. Skąd tak wielka różnica? Dlaczego Ministerstwo Zdrowia nie reaguje na zawyżoną cenę leku refundowanego, skoro producentowi opłaca się sprzedawać większe opakowania, za niższą cenę (bo przecież do tego nie dopłaca)? Na przestrzeni ostatnich miesięcy wielu farmaceutów i izby aptekarskie wysyłały do resortu zdrowia listy i apele w tej sprawie, na które w najlepszym razie uzyskiwali zdawkowe odpowiedzi. Czyżby Ministerstwo Zdrowia nie dostrzegało tej sytuacji? Dlaczego nie reaguje?

Właśnie tutaj przydaje się farmakoekonomika i znajomość ustawy refundacyjnej. Otóż trzeba sobie zdać sprawę, że lek X jest dostępny na całym świecie. Kiedy jego producent zamierza wprowadzić go do jakiegoś kraju i ubiega się o jego refundację, tamtejsze Ministerstwo Zdrowia może zażyczyć sobie wykazu cen urzędowych leku w innych państwach. Na tej podstawie ustalana jest rzeczywista wartość leku i zaczynają się negocjacje dotyczące jego refundacji. W rezultacie producent musi nieustannie trzymać rękę na pulsie i starać się, aby w każdym z krajów, gdzie lek jest refundowany, jego cena urzędowa była mniej więcej na tym samym poziomie wartości. Chodzi o to, by np. podczas renegocjacji refundacji leku w Niemczech nie okazało się, że jego cena urzędowa w Polsce jest o połowę niższa, bo wtedy niemieckie ministerstwo zdrowia będzie chciało takiej samej ceny…

Oczywiście ogromne znaczenie ma zamożność kraju. Polski pacjent nie zarabia tyle co niemiecki, a polski ubezpieczyciel – NFZ – nie ma też tylu środków, żeby refundować lek X z jego wartości w Niemczech, do ceny za jaką będzie na niego stać polskiego pacjenta. Aby rozwiązać wspomniany problem w ustawie refundacyjnej pojawiły się tzw. instrumenty dzielenia ryzyka. Pod tym enigmatycznym określeniem kryją się najróżniejsze mechanizmy, które pozwalają utrzymać firmie farmaceutycznej wysoką cenę urzędową leku, a jednocześnie sprawić, by NFZ było stać na jego refundację. Jednym z takich instrumentów jest tzw. payback. Jak wygląda w praktyce? Producent „dogaduje” się z Ministerstwem Zdrowia, że cena urzędowa leku będzie wynosiła np. 400 zł, a pacjent po jego refundacji zapłaci tylko 50 zł. Oznacza to, że NFZ dopłaci do leku 350 zł. W rzeczywistości dopłaci jednak o wiele mniej, bo strony ustalą rzeczywistą wartość leku na poziomie 100 zł. Brakujące w tym równaniu 300 zł producent odda NFZ w dowolnie ustalonej formie (tzw. payback).

Oczywiście możemy jedynie domniemywać, że wspomniany mechanizm zastosowano w przypadku leku X. Tego typu porozumienia między producentami i Ministerstwem Zdrowia objęte są klauzulą tajności – z oczywistych powodów.

Dlatego m.in. niedawno firmy farmaceutyczne protestowały, kiedy pojawiły się informacje o planowanej ustawie o jawności życia publicznego sygnalizując, że negatywnie wpłynie ona na realizację celów instrumentów dzielenia ryzyka. Być może dlatego Ministerstwo Zdrowia „oszczędnie” reaguje na listy farmaceutów, wskazujących na dysproporcję cenową leku refundowanego i nierefundowanego? Być może resort doskonale sobie zdaje sprawę z tej sytuacji, bo jest ona wynikiem umowy z producentem i zastosowania instrumentów dzielenia ryzyka. Wszystko to jednak tylko przypuszczenia.

Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia słynnej „Kampanii”, która umożliwia niektórych aptekom kupowanie nierefundowanej wersji leku X za cenę znacznie niższą, niż w przypadku zakupu z hurtowni farmaceutycznej. Tutaj również w wyjaśnieniu sytuacji pomaga farmakoekonomika. Producent składając wniosek o refundację leku w danym kraju określa dla jakich pacjentów ma być on refundowany. Wskazanie do refundacji może być wąskie, np. jedno schorzenie, albo dotyczyć wszystkich pacjentów, którym lek zostanie przepisany, niezależnie od choroby. Od tego jaki zakres refundacji leku określi we wniosku producent, zależą też dalsze negocjacje z Ministerstwem Zdrowia. Jeśli zakres ten będzie zbyt szeroki może okazać się, że przy bardzo drogim leku resortu po prostu nie będzie stać na jego refundację – w efekcie cały wniosek trafi do kosza i lek wcale nie będzie refundowany. Im węższe wskazanie, tym większa szansa na refundację leku i jego wyższą wartość – czyli większy zarobek dla producenta. I tak też prawdopodobnie było z lekiem X, którego wskazanie do refundacji jest bardzo wąskie, a na ciągłe wnioski środowisk pacjenckich o rozszerzenie jego zakresu, resort ma jedną odpowiedź: o zakres refundacji wnioskuje producent, Ministerstwo nie ma nań wpływu.

Co z pozostałymi pacjentami, którym lek może pomóc, ale nie mają wskazania do jego refundacji? Jeśli cena urzędowa leku jest bardzo wysoka, jak w przypadku leku X, to takich pacjentów po prostu na lek nie będzie stać.

Pacjenci stracą więc dostęp do skutecznego leku, a producent – spory fragment rynku zbytu, jakkolwiek brutalnie to brzmi. Rozwiązaniem takiej sytuacji są różnego rodzaju promocje i kampanie mające zapewnić dostęp do leku w przystępnej cenie, ale dla ograniczonej grupy pacjentów – szczególnie, że kolejnym zagrożeniem jest nielegalny wywóz danego leku za granicę. Pojawiają się więc mechanizmy reglamentacji i weryfikacji, których aptekarze tak bardzo nie lubią. Istotną rolę odgrywają tutaj również przedstawiciele medyczni producenta, którzy rozmawiając z lekarzami wskazują, w których aptekach lek jest w cenie przystępnej dla ich pacjentów.

Jak widać, temat jest bardzo obszerny i skomplikowany. Próba jego wyjaśnienia na łamach niniejszego artykułu nie rozwiąże problemów polskich aptekarzy z dostępem do leku X. Może jednak rozwieje liczne wątpliwości – szczególnie w kwestii umiejętności negocjacyjnych Ministerstwa Zdrowia. A te są naprawdę spore.

Szanowni Państwo,

Pragniemy poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. w życie weszły przepisy europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania zasad świadczenia usług do nowych regulacji.

Zmianie uległy przepisy, na podstawie których przetwarzane będą dane osobowe w Serwisach prowadzonych przez farmacja.net sp. z o. o.

Zgodnie z art. 13 ust. 1 i ust. 2 Ogólnego rozporządzenia o ochronie danych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (Dz.U.UE.L.2016.119.1) (dalej „RODO”) informujemy, iż:

  1. administratorem Pani/Pana danych osobowych jest farmacja.net spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Józefowie, adres: Piaskowa 52, 05-420 wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIV Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000467979, REGON 146752729, NIP: 797-205-17-73 (dalej „Administrator”);
  2. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu:

    1. realizacji usług świadczonych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt b) RODO (w celu wykonania umowy),

    2. przesyłania wiadomości marketingowych produktów i usług własnych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt f) RODO (prawny interes Administratora),

    3. wysyłania informacji handlowych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt a) RODO (zgoda udzielona Administratorowi przez osobę, której dane dotyczą), (jeżeli zgoda została wyrażona przez Panią/Pana),

    4. wykonywanie połączeń telefonicznych w celu marketingu bezpośredniego za pomocą urządzeń telekomunikacyjnych na podstawie art. 6 ust. 1 pkt a) RODO (zgoda udzielona Administratorowi przez osobę, której dane dotyczą), (jeżeli zgoda została wyrażona przez Panią/Pana)

  1. Odbiorcą Pani/Pana danych osobowych będą podmioty zewnętrzne przetwarzające dane w imieniu Administratora na podstawie umów powierzenia (np. hostingodawca).

  2. Pani/Pana dane osobowe będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy do Google LLC w oparciu o odpowiednie zabezpieczenia prawne, którymi są standardowe klauzule umowne ochrony danych osobowych, zatwierdzone przez Komisję Europejską.

  3. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres realizacji usług świadczonych przez Administratora oraz przez okres wynikający z przedawnienia roszczeń, praw konsumenta, prowadzenia księgowości czy innych uprawnień w tym zakresie;

  4. W związku z przetwarzaniem Pani/Pana danych osobowych przez Administratora, przysługują Pani/Panu określone uprawnienia:

  1. ma Pani/Pan prawo do informacji, jakie dane osobowe dotyczące Pani/Pana przetwarzane są przez Administratora oraz do otrzymania kopii tych danych (tzw. prawo dostępu). Wydanie pierwszej kopii danych jest darmowe, za kolejne Administrator może naliczyć opłatę;

  2. jeżeli przetwarzane dane staną się nieaktualne lub niekompletne (lub w inny sposób niepoprawne) ma Pani/Pan prawo zażądać ich sprostowania;

  3. w pewnych sytuacjach może Pani/Pan zwrócić się do Administratora o usunięcie swoich danych osobowych, tj. kiedy dane przestaną być potrzebne Administratorowi do celów, o których Panią/Pana informował; kiedy cofnie Pani/Pan zgodę na przetwarzanie danych (o ile Administrator nie ma prawa przetwarzać danych na innej podstawie prawnej); jeżeli do przetwarzania doszłoby niezgodnie z prawem; albo jeśli konieczność usunięcia danych wynika z obowiązku prawnego Administratora;

  4. w przypadku, gdy Pani/Pana dane osobowe przetwarzane są przez Administratora na podstawie udzielonej zgody na przetwarzanie albo w celu wykonania umowy zawartej z Administratorem, ma Pani/Pan prawo przenieść swoje dane do innego administratora;

  5. Administrator przetwarza Pani/Pana dane osobowe m.in. w celu prowadzenia działań marketingowych dotyczących jego produktów i usług. Podstawą takiego przetwarzania jest tzw. „prawnie uzasadniony interes administratora”. W przypadku takiego przetwarzania ma Pani/Pan możliwość wyrażenia sprzeciwu. W konsekwencji Administrator przestanie przetwarzać Pani/Pana dane osobowe w opisanym wyżej celu;

  6. aby przetwarzać dane w niektórych celach związanych ze swoją działalnością Administrator poprosił Pani/Pana o zgodę. Zgoda ta może być w dowolnym momencie cofnięta w wiadomości mailowej wysłanej do Administratora. Będzie to miało ten skutek, że przetwarzanie, które dokonane zostało przed cofnięciem zgody nie przestanie być zgodne z prawem, natomiast po cofnięciu zgody Administrator nie będzie przetwarzał danych w celach, dla których zgoda była wyrażona;

  7. jeśli uzna Pani/Pan, że przetwarzane dane osobowe są nieprawidłowe, przetwarzanie jest niezgodne z prawem lub Administrator nie potrzebuje już określonych danych albo kiedy wniesie Pani/Pan sprzeciw wobec przetwarzania, może Pani/Pan także zażądać, aby przez określony, potrzebny czas (np. sprawdzenia poprawności danych lub dochodzenia roszczeń) Administrator nie dokonywał na danych żadnych operacji, a jedynie je przechowywał;

  1. ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy RODO;

  2. Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany (w tym w formie profilowania), jednakże nie będzie to wywoływać wobec Pani/Pana żadnych skutków prawnych lub w podobny sposób istotnie wpływać na Pani/Pana sytuację.

  3. Profilowanie danych osobowych polega na przetwarzaniu Pani/Pana danych (również w sposób zautomatyzowany), poprzez wykorzystywanie ich do oceny niektórych informacji o Pani/Panu, w szczególności do analizy lub prognozy osobistych preferencji oraz zainteresowań.

  1. podanie przez Panią/Pana danych osobowych jest warunkiem zawarcia umowy z Administratorem. Jest Pani/Pan zobowiązana do ich podania a konsekwencją niepodania danych osobowych będzie brak możliwości świadczenia usług przez Administratora.

  2. Osobą kontaktową w sprawach ochrony danych osobowych w Farmacja.net Sp. z o. o. jest Inspektor Ochrony Danych dostępny pod adresem e-mail: iod@farmacja.net.

Instalowanie cookies itp. na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików.

Na naszych stronach internetowych używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobne służących do zbierania i przetwarzania danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraza analizowania ruchu na naszych stronach. Te pliki cookie pomagają poprawić jakość treści reklamowych na stronach. Dzięki tym technologiom możemy zapiewnić Ci lepszą obsługę poprzez serwowanie reklam lepiej dopasowanych do Twoich preferencji.

Nasi zaufani partnerzy to:

Facebook Ireland Limited – prowadzenie kampani remarektingowych i mierzenie ich efektywności – Irlandia (EOG)

Google Ireland Limited (Google Adwords, DoubleClick Ad Exchange, DoubleClick for Publishers Small Business) – zarządzanie kampaniami reklamowymi, ich analiza i pomiary ruchu na stronach Serwisu – Irlandia (EOG)

Google Incorporated (Google Analytics, Google Cloud Platform, GSuit, Google Optimize, Google Tag Manager, Google Data Studio) – obsługa kampanii reklamowych, analizowanie ruchu na stronach Serwisu i obsługa poczty firmowej, analiza sposobu korzystania z Serwisu przez Użytkownika – USA (poza EOG)

Comvision sp. z o. o. – wysyłanie informacji marketingowych dotyczących Serwisu – Polska (EOG)

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Ustawienia zaawansowane Wstecz