Fitoterapia sprawdza się jako kuracja wspierająca terapię syntetycznymi lekami

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-09-15 12:38:55 /

Zarówno lekarze, jak i zielarze podkreślają, że najgorsze, co można zrobić, to zrezygnować z leczenia konwencjonalnego i przerzucić się wyłącznie na rośliny. Przeziębienie czy lekki uraz można wyleczyć ziołową herbatką lub kompresem, ale wiele poważniejszych schorzeń bezwzględnie wymaga stosowania leków chemicznych. W tych przypadkach zioła doskonale sprawdzają się jako terapia stosowana równolegle, bo zawarte w nich związki łagodzą skutki uboczne albo wzmacniają działanie syntetyków.

- Lek roślinny też jest lekiem – zaznacza jednak prof. Ewa Osińska z Katedry Roślin Warzywnych i Leczniczych Wydziału Nauk Ogrodnictwa, Biologii i Architektury Krajobrazu SGGW. – Przed rozpoczęciem stosowania ziół potrzebne jest rozpoznanie. Czasami zioła wpływające pozytywnie na jeden organ, mogą zaszkodzić innemu – tak może dziać się, gdy pacjent cierpi na wiele schorzeń lub dolegliwości”. To, co jest w fitoterapii kluczowe, to systematyczność. „Jeśli wypijemy szklankę melisy, to owszem, możemy poczuć się uspokojeni. Ale długofalowy efekt, który przyniesie istotną zmianę w stanie zdrowia, otrzymamy dopiero po 2-3 tygodniach regularnego stosowania” – tłumaczy.

Duży wpływ na zawartość związków czynnych mają warunki, w jakich rosną zioła. Tutaj do akcji wkraczają naukowcy: badania nad rozwojem roślin w warunkach in situ (naturalnych) i ex situ (kontrolowanych przez człowieka) wykazały, że nawet jeśli rośliny uprawiane były w tym samym środowisku, to zawierały różną ilość związków – była ona zależna m.in. od uwarunkowań.

Dlatego należy zwracać uwagę na to, skąd pochodzi surowiec, z którego robimy domowe napary, płukanki i które dodajemy do potraw. Te zbierane w miejskich parkach i przy drogach prawdopodobnie są zanieczyszczone. Te z lasu też nie są stuprocentowo bezpieczne – trzeba wiedzieć, czy nie prowadzono tam oprysków chemicznych. Tereny, na których nie ma dużego przemysłu – np. północno-wschodnia Polska – są raczej bezpieczne.


Moda na zdrowe odżywianie i związane z tym zwiększone zapotrzebowanie na zioła sprawiają, że do uprawy wprowadza się rośliny dotąd pozyskiwane wyłącznie ze stanu naturalnego. Do tej grupy należą m.in. pokrzywa zwyczajna oraz dziurawiec zwyczajny. Przemysł fitochemiczny potrzebuje surowca dobrej jakości – a jednakowe warunki uprawy gwarantują wysoką i jednorodną jakość. W środowisku naturalnym, jak wspomniano, występuje duża zmienność. Wynika to z występowania wśród roślin leczniczych na terenie Polski, tzw. ras chemicznych – surowce pozyskiwane z tego samego gatunku mogą charakteryzować się różną ilością związków w zależności od regionu pochodzenia. Na przykład olejek eteryczny występujący w krwawniku pospolitym w jednych rejonach Polski zawiera niewiele azulenu, a w innych jego udział jest dużo większy.

I tutaj rola specjalistów z dyscypliny ogrodnictwo. Wprowadzaniem dziko rosnących gatunków do uprawy zajmują się naukowcy z Katedry Roślin Warzywnych i Leczniczych SGGW. Opracowują założenia agrotechniczne, które umożliwią ten proces dla poszczególnych gatunków. Mają na koncie kilka sukcesów, ale dopiero od niedawna przemysł zwraca się do nich z prośbą o opracowywanie technologii. Zgodnie ze wskazówkami pracowników SGGW plantację założono m.in. w Wiźnie – uprawia się tu pokrzywę. Z kolei właściciel przedsiębiorstwa Dar Natury w ramach swojego doktoratu opracowywał na WOBiAK-u technologię uprawy turówki leśnej. Miejmy nadzieję, że współpraca gospodarki i nauki w tym zakresie będzie się rozwijać, a efekty korzystnie wpłyną na życie i zdrowie całego społeczeństwa.

Więcej na ten temat na stronie Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Źródło: www.sggw.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj