Fryzjerka, która leczy… | farmacja.pl

Fryzjerka, która leczy…

Autor: MGRfarm / Opublikowano: 2017-08-07 12:09:28 /

Piętnaście minut spędzone niedawno na fotelu fryzjerskim wystarczyło, by podważyć moją wiarę ludzki rozsądek. A stało się to za sprawą pewnej fryzjerki, która w przekonaniu o własnej nieomylności i wszechwiedzy, zafundowała mi wykład z medycyny alternatywnej. I to był niestety jej największy błąd…

Mój fryzjer pojechał na wakacje, a włosy trzeba było przyciąć. Chcąc, nie chcąc musiałem więc skorzystać z usług innego fachowca. Padło na fryzjerkę w średnim wieku, która przywitała mnie w jednym z osiedlowych „salonów”. Nie byłem dla niej wyzwaniem. Góra na 1 centymetr, a boki krócej. Co najwyżej 15 minut roboty. Okazało się jednak, że to było najdłuższe 15 minut w moim życiu.

Kobieta była nieprzeciętną gadułą. Ja siedząc na fotelu fryzjerskim nie przepadam za rozmowami, szczególnie z dopiero co poznaną osobą, trzymającą przy moim uchu nożyczki. Ta jednak cały czas próbowała wciągnąć nie w konwersację. Zdawkowo odpowiadałem na jej pytania, dając do zrozumienia, że nie chce mi się z nią gadać. Szczególnie, że jakimś cudem z tematu pogody i wakacji udało jej się przejść do zdrowia. I tutaj się zaczęło…

Okazało się, że fryzjerka była świeżo po lekturze książki niejakiego Zięby. Była nią ewidentnie zafascynowana. Kiedy tylko zaczęła mówić o ukrytych terapiach, spisku lekarzy i firm farmaceutycznych, jej głos drżał i przybierał na sile. O teoriach Zięby mówiła jak o prawdach objawionych. Zakwaszenie organizmu, lewoskrętna witamina C, leczenie raka, niedobory jodu, pasożyty… Twierdziła, że lekarze nie znają podstaw, leczą według schematów ustalonych przez firmy farmaceutyczne i przepisują dziesiątki niepotrzebnych leków. Dostało się też aptekom i farmaceutom, którzy uzależniają ludzi od leków, sprzedają placebo i nie mają w asortymencie najbardziej podstawowych i naturalnych produktów – takich jak ta lewoskrętna witamina C.

Słuchałem tego wszystkiego z narastającą frustracją. Nie wiedziała, że jestem farmaceutą. Raczyła mnie teoriami i prawdami, od których robiło mi się niedobrze. Jednocześnie widziałem w jej oczach pasję przemieszaną z furią. Milczałem. I nie chodzi o to, że bałem się jej sprzeciwić, bo mogłaby wbić mi nożyczki w szyję. Tylko ilość głupot, durnych poglądów i całego tego alternatywnego bełkotu, która wydobywała się z jej ust, była po prostu tak ogromna, że nie dało się z tym dyskutować. Więc siedziałem w milczeniu, zaciskając zęby i czekałem aż skończy mnie strzyc.


I skończyła. Kiedy wstałem z fotela wiedziałem, że nie mogę tego tak zostawić. Byłem przekonany, że podobnie nawiedzoną gadkę sprzedaje każdemu swojemu klientowi i klientce. Zatruwa ich umysły durnymi teoriami i podważa zaufanie do farmaceutów. Tak nie mogło być.

- Szanowna Pani – zacząłem spokojnie. – Po tym co tutaj od Pani usłyszałem, chciałbym Panią zaprosić do swojej apteki na rozmowę. Tak się bowiem składa, że jestem farmaceutą, zdążyła Pani mnie obrazić kilka razy kiedy siedziałem na tym fotelu, i chciałbym Pani pokazać jak bardzo się Pani myli. Chciałbym Pani pokazać kim tak naprawdę jest Zięba, którego książkę tak bardzo Pani uwielbia. Tutaj jest moja wizytówka i proszę zadzwonić jak będzie Pani chciała porozmawiać o zdrowiu z kimś, kto się na tym faktycznie zna. Tylko proszę Panią, niech Pani przestanie opowiadać te dyrdymały swoim klientom.

Kobietę zamurowało. Ewidentnie była zaskoczona i nie wiedziała co powiedzieć. Przepraszać czy opieprzać? Dziękować czy wyganiać? I taką ją zostawiłem.

Generalnie ta sytuacja uświadomiła mi jak podatni są ludzie na aktywność znachorów, takich jak Zięba – wykorzystujących wszelkie techniki manipulacji, by zdobyć zaufanie swoich ofiar i narzucić im swój światopogląd. To wręcz zakrawa na sektę. Wizja świata i zdrowia kreowana przez Ziębę jest dla wielu jak religia. Wierzą w nią, choć nikt im nie przedstawia dowodów – jedynie przypowieści. Ułatwia im to rozczarowanie medycyną konwencjonalną i idea, że kryją się za nią ogromne pieniądze wyłudzane od chorych ludzi. W rezultacie wyznawcy tej religii stają się wręcz fanatykami, przekonanymi do tego stopnia, że głoszą jej prawdy gdzie tylko mogą. Wydaje im się, że doznali oświecenia i jego kaganek muszą nieść w świat. W rzeczywistości są jednak jak ćmy, które bezmyślnie lecą do płomienia świecy, by ostatecznie w nim spłonąć.

P.S.: Przy tej okazji naszła mnie też jeszcze jedna refleksja. Fryzjerka głosząca teorie medycyny alternatywnej to tylko kolejny przykład charakterystycznej cechy Polaków, którzy znają się na wszystkim. Cechy, która jest wykorzystywana też przez producentów leków w kampaniach reklamowych. Bo skąd niby w reklamach biorą się fryzjerki rekomendujące tabletki na włosy, optycy polecający krople do oczu czy fizjoterapeuci zachwalający konkretny magnez? O właścicielce apteki reklamującej lek przeciwbólowy już nie wspomnę… Teraz czekam już tylko na kosmetyczkę, która będzie zachwalała pewien żel z klindamycyną, który jakimś sposobem jest u nas wyrobem medycznym dostępnym bez recepty. W końcu nie raz zdarzało mi się widzieć w aptece młode dziewczyny z receptą (zwykłą kartką) od kosmetyczki na Klindamycin w żelu…

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj