REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 17 lipca 2018

Gdy farmaceuta się pomyli, to na głowie stanie by błąd naprawić. A przychodnia?

Artykuł pochodzi z serwisu

Szerokim echem w środowisku farmaceutów obił się niedawny wyrok Sądu Rejonowego w Zamościu. Nakazał on jednemu z niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej wypłatę nastolatce zadośćuczynienia w wysokości 6 000 zł za to, że pielęgniarka podała dziewczynie inną szczepionkę niż przepisał lekarz…

Farmaceuci są zgodni, że w takich sytuacjach najbardziej zgubna jest rutyna – zarówno po stronie pracowników aptek, jak i pielęgniarek podających szczepionki (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

Przypomnijmy, że pod koniec kwietnia 2014 roku 12-letniej dziewczynie została podana w jednym z zamojskich niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej, niewłaściwa szczepionka odczulająca. Lek został błędnie wydany w aptece, przyznała się do zaniedbania i dobrowolnie wypłaciła na rzecz pacjentki 5 tys. zł zadośćuczynienia. NZOZ, którego pielęgniarka podała złą szczepionkę, uznał jednak, że nic się nie stało, bo dziewczyna nie doznała żadnej szkody. Podobne stanowisko zajął zakład ubezpieczeniowy, w którym NZOZ miał wykupioną polisę. Sprawa trafiła do sądu, który niedawno uznał, że obowiązkiem pielęgniarki podającej szczepionkę było zweryfikowanie składu leku. Zasądził więc od NZOZ wypłatę na rzecz dziewczyny 6 tys. zł zadośćuczynienia (czytaj więcej: Apteka pomyliła szczepionki. NZOZ zapłaci 6000 zł odszkodowania, bo pielęgniarka jej nie sprawdziła).

– Farmaceuta się pomyli, to na głowie stanie, żeby jak najprędzej błąd naprawić, a tu apteka jeszcze zadośćuczynienie wypłaciła, a przychodnia co? Stwierdza, że nic się przecież nie stało – komentuje tę sytuację w dyskusji a serwie Farmacja.net farmaceutka Iwona Napierała. – Nie raz tak miałam, że podczas realizacji recepty pacjent zgłaszał, że coś jest nie (czy to dawka, czy lek) po telefonie do lekarza okazywało się, że rzeczywiście popełnił on błąd przy wypisywaniu, ale jakoś żaden z nich nigdy się specjalnie nie przejął.

Podkreśla, że w tej sytuacja apteka problem „wzięła na klatę, ale przede wszystkim zgodnie z etyką zawodową zrobiła wszystko co tylko można było, by błąd naprawić”.

Z kolei magister farmacji Marta Kaczmarska zapewnia, że jak tylko widzi, że pacjent „jakoś tak krzywo patrzy na leki”, to najpierw upewnia się, że ma to samo w ręce co na recepcie, a potem dopytuje czy według niego coś się nie zgadza.

– Lekarz też mógł się pomylić, albo chociażby zmienić lek/dawkę, a pacjent tego nie zarejestrował. Zawsze lepiej dopytać, skonsultować – zapewnia w rozmowie na Farmacja.net Marta Kaczmarska. – Tym bardziej nie rozumiem zachowania pielęgniarki. Pomylić się każdy może, jesteśmy tylko ludźmi. Ale nie sprawdzić leku jaki podaje, pomimo wątpliwości ojca pacjentki, to już jest ewidentne zaniedbanie. Na podejście przychodni też brak słów… Wina się skumulowała, najpierw zawaliła osoba wydająca lek, potem ta która go podała. Zarówno apteka jak przychodnia powinny to wziąć na klatę, a nie zamiatać sprawę pod dywan.

Podobnego zdania jest też Maria Magdalena Kowalczuk, farmaceutka z wieloletnim stażem pracy w aptece:

– Jak widać, pomyłka może wiele kosztować każdą stronę. Jeżeli pacjent sygnalizuje, ze mu się opakowanie nie podoba, to chociaż jestem pewna swego, to i tak konsultuję to z koleżankami. Wielokrotnie odsyłałam pacjenta z receptą do wyjaśnienia z lekarzem, albo żeby przyszedł ze starymi lekami. Trochę dziwi zbagatelizowanie uwag ojca przez pielęgniarkę – pisze na Farmacja.net mgr farm. Maria Magdalen Kowalczuk, jednocześnie zwracając uwagę też na potencjalny problem związany z trudnością w retaksowaniu recept zawierających szczepionki odczulające.

– Praktycznie jest to niemożliwe. Na wydruku nie widać tych istotnych szczegółów. Jeżeli się błędu nie wyłapie przed wydaniem leku, to praktycznie pies pogrzebany – pisze farmaceutka.

Wtóruje jej Iwona Napierała, również stwierdzająca, że nie lubi tego typu recept. Zwraca jednak uwagę, że znaczenie dla bezpieczeństwa wydawania tego typu preparatów ma już samo ich zamawianie.

– U nas zwykle zamawiamy je pod pacjenta, więc jest sprawdzana przy przyjęciu i zwykle tylko jedna, więc możliwość błędu trochę zminimalizowana – zapewnia farmaceutka.

Farmaceuci są zgodni, że w takich sytuacjach najbardziej zgubna jest rutyna – zarówno po stronie pracowników aptek, jak i pielęgniarek podających szczepionki.

Więcej na ten temat w dyskusji w serwisie Farmacja.net

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych