Gdzie ci farmaceuci?

Autor: MGRfarm / Opublikowano: 2017-01-26 12:40:59 /

Ostatnio szukałem do pracy w swojej aptece farmaceuty. Nie spodziewałem się, że będę miał z tym taki problem. Okazuje się, że farmaceutów po prostu brakuje. Dlaczego? Za mało kończy studia? Wyjeżdżają za granicę? A może jest za dużo aptek? Prawidłowa odpowiedź jest chyba gdzieś po środku…

Jedna z moich pracownic poszła na zwolnienie lekarskie. Była w ciąży. Trudno się dziwić – praca w aptece tylko do jakiegoś czasu jest bezpieczna dla kobiet ciężarnych. W pewnym momencie sam zacząłem ją namawiać, żeby poszła na zwolnienie. Nie chciałem mieć jej na sumieniu gdyby coś się złego wydarzyło. A narażenie na infekcje, ciągłe chodzenie po aptece po leki czy praca w recepturze z pewnością ciąży nie służą…

Tym sposobem sam postawiłem się w sytuacji niedoboru kadrowego. Tragedii nie było, bo w sumie zatrudniam dwóch farmaceutów – ze mną więc jest ich w aptece trzech (dużo ponad średnią). Przyzwyczaiłem się jednak to takiej obsady i komfortu jaki daje – nie ma problemu gdy ktoś bierze urlop, bo zawsze jest wystarczająca liczba farmaceutów, żeby w aptece na każdej zmianie był choć jeden. Dlatego kiedy wspomniana farmaceutka poszła na zwolnienie, podjąłem decyzję o poszukaniu zastępstwa. Niestety okazało się to dość trudne.

Na początku szukałem przez znajomych. Obdzwoniłem znanych mi farmaceutów i pytałem czy szukają pracy lub może znają kogoś kto szuka. Pytałem też zaprzyjaźnionych przedstawicieli firm, którzy krążą po lokalnych aptekach. Bez sukcesu. Postanowiłem więc umieścić ogłoszenie na stronie mojej izby aptekarskiej. Zadzwoniła jedna osoba, która nie stawiła się jednak na umówione spotkanie. I co tu począć?


Ja rozumiem, gdyby po rozmowach kwalifikacyjnych farmaceuci nie decydowali się na podjęcie pracy u mnie bo np. nie odpowiadają im warunki finansowe. Ale żeby nie było chętnych w ogóle? Nie mam apteki gdzieś na wsi czy malutkim miasteczku. To 10 tysięczne miasto, które zaledwie kilkanaście kilometrów dzieli od dużego miasta wojewódzkiego. Idealne miejsce na pracę dla farmaceuty, który chce więcej zarobić i niekoniecznie wyprowadzać się z aglomeracji.

Mimo to chętnych nie ma. Dlaczego? Po prostu farmaceutów jest za mało. Albo aptek jest za dużo – zależy jak na to patrzeć. Podobno na jedną aptekę w Polsce przypada 1,6 farmaceuty. To by znaczyło, że już w tej chwili zawyżam normę. Trzeciego (a w zasadzie czwartego) farmaceutę w mojej aptece można by potraktować jak fanaberię.

Z tego co słyszałem coraz mniej farmaceutów kończy też studia. Zdaje się, że mamy w Polsce dziesięć wydziałów farmaceutycznych. Każdy z nich kończy może 120 osób. To daje dość sporą liczbę absolwentów w całym kraju. Tyle, że podobno 160 z nich od razu po studiach szuka pracy za granicą. Drugie tyle idzie do przemysłu. Reszta w większości trafia do sieciówek, które zalewają rynek ofertami pracy w dużych miastach. Na szarym końcu ich marzeń jest praca w małej aptece indywidualnego farmaceuty w małym miasteczku.

Zresztą przy obecnym chaosie na rynku nie dziwi mnie też to, że farmaceuci boją się zmieniać pracę. Zewsząd słychać głosy o likwidacji sieciówek i ograniczaniu rynku. Każdy kto ma pracę trzyma się więc jej kurczowo i czeka. Nawet jeśli mu praca nie odpowiada to zaciska zęby i czeka na dalsze rozstrzygnięcia.

Efekt jest taki, że nadal szukam farmaceuty. Ponawiam ogłoszenia na stronie izby. Pytam przedstawicieli. Szukam na portalach ogłoszeniowych. Nie tracę nadziei.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj