REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 14 stycznia 2020

Historia pewnego leku: naltrekson

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Trucizna i antidotum: to para znana w farmacji od zawsze. Legendarnym lekiem Starożytności i Średniowiecza był theriak – uniwersalna odtrutka, według doniesień, opracowana na podstawie własnych doświadczeń króla Pontu Mitrydatesa Eupatora. Z niegasnącym zapałem trujący władca poszukiwał bowiem eliksiru, który mógł odwrócić działanie trucizny (w razie gdyby zmienił swoje zamiary wobec niedoszłego nieszczęśnika). Odtrutka miała też uchronić władcę przed sprytniejszymi trucicielami, którzy mogliby zagrozić jemu. W XX wieku pojawiły się jednak nowe trucizny. Zamiast lulkiem czarnym i szalejem jadowitym, ludzkość stale i systematycznie podtruwała się głównie opioidami. Antidotum opioidowe było niezbędne, by zatrzymać błędne koło nałogu.

Ameryka lat 60. kochała heroinę. Narkotyk był popularny wśród nowojorskiej bohemy artystycznej: pisarzy, malarzy czy aktorów, a w swoim tańszym odpowiedniku królował w slumsach. Problem uzależnionych, choć dostrzegany przez rząd, pozostawał nierozwiązany. Za posiadanie i używanie heroiny można było trafić do więzienia lub, jako alternatywa, do centrum leczenia uzależnień.  Kolejka była jednak długa, ośrodki przeludnione, a leczenie mało skuteczne. Prawdziwą wojnę narkotykową wypowiedział dopiero prezydent Nixon w 1971 r., ogłaszając ogólnokrajową „The War on Drugs” i uruchamiając sprawną akcję zredukowania liczby handlarzy narkotyku oraz zwiększenia liczby ośrodków leczących narkomanów.

Richard Nixon miał nie tylko pomysł na walkę z narkomanią, ale i skuteczne narzędzie. Walka z uzależnieniem od leku bez wsparcia farmakologii przypomina bowiem próby zwalczenia astmy czy cukrzycy siłą woli. Aby wspomóc tysiące uzależnionych Amerykanów, trzeba było zaproponować im skuteczne leczenie…

REKLAMA

Szukając antidotum…

Dziesięć lat wcześniej zsyntetyzowano nalokson – lek będący czystym antagonistą receptorów opioidowych. Jego krótki czas działania oraz brak postaci doustnej spowodował, że nie sprawdził się on w długoterminowym leczeniu uzależnień. Nalokson pozostaje świetnym opioidowym antidotum w warunkach szpitalnych, terapia ambulatoryjna wymagała jednak czegoś innego. Poszukiwania trwały jeszcze trzy lata, a zwieńczył je sukces w postaci syntezy Endo1639A (1963 r., Endo Laboratories). W 1969 roku mały zakład został przejęty przez DuPont Company, która to firma stała się właścicielami praw patentowych naloksonu oraz nowej substancji Endo1639A, zwanej później naltreksonem.

REKLAMA

Naltrekson wyróżniał się na tle dotychczasowych leków długim czasem działania, co pozwalało na przyjmowanie tylko jednej dawki na dobę oraz brakiem dysforii po jego zażyciu. Dysforia, będąca stanem głębokiego obniżenia nastroju aż do zaburzeń depresyjnych, była jednym z częstszych powodów przerywania terapii. Droga, jaką przebył naltrekson od momentu swojej syntezy do wejścia do codziennego użytku, była jednak długa. W 1973 roku rozpoczęto badania kliniczne leku, które prowadzono we współpracy z Narodowym Instytutem Leczenia Uzależnień (National Institute on Drug Abuse). W 1984 r. Trexan (handlowa nazwa naltreksonu) trafił do amerykańskich pacjentów, by umożliwić wyjście z rujnującego życie nałogu opioidowego. Początki nie były jednak łatwe – na rynku królował metadon, naltrekson tymczasem był lekiem droższym, wymagał motywacji pacjenta do rzucenia nałogu i nie obiecywał bezwarunkowej skuteczności. Przez dziesięć kolejnych lat jedynie około 5% wszystkich leczących się w klinikach uzależnień stosowała naltrekson.

11 lat później – od roku 1995 – z dobrodziejstw naltreksonu mogli skorzystać też chorzy uzależnieni od alkoholu (ReVia wprowadzona na rynek w 1995 roku). Dlaczego naltrekson znajduje również zastosowanie w uzależnieniu od alkoholu? Spożywanie napojów procentowych nasila syntezę endogennych opioidów. Naltrekson, jako odwrotny agonista receptorów opioidowych, hamuje szlaki, dzięki którym alkohol pozwala odczuwać przyjemność z samego faktu jego spożywania. Brak euforii po wypiciu alkoholu pomaga przełamać schemat „piję, bo czuję się lepiej”, ale sporo pracy i silnej woli wciąż leży w gestii uzależnionego.



Zastosowanie w terapii autyzmu i nie tylko…

W 1998 roku naltrekson uzyskał status leku sierocego – zarejestrowanego w terapii chorób, na które cierpiało mniej niż 200 tysięcy pacjentów w Stanach Zjednoczonych. Chodziło tym razem o jego zastosowanie w terapii autyzmu dziecięcego połączonego z wysokim ryzykiem samouszkodzeń. Co ciekawe, lek stosowany jest nadal w weterynarii, kiedy u zwierząt hodowlanych pojawia się skłonność do autoagresji.

CV naltreksonu nie kończy się jednak na byciu antidotum oraz lekiem sierocym. W jego bogatym życiorysie klinicznym znajdziemy jeszcze enigmatyczne sformułowanie LDN (Low Dose Naltrexon, terapia naltreksonem w niskiej dawce). Oznacza to stosowanie dawek wielokrotnie mniejszych niż u chorych uzależnionych (zwykle jest to 1-5 mg naltreksonu dziennie, dla porównania dawki stosowane w uzależnieniu przekraczają zwykle 50 mg).

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych