REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 2 lipca 2020

Historia pewnego leku: Nieznane oblicze bizmutu

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Na ulotce reklamowej z 1957 roku przystojny gentleman w garniturze chwyta się za żołądek, żałując, że ból dopadł go właśnie dziś, kiedy ma spotkanie z tak ważnym klientem. Uprzejma pani w sukience w grochy podsuwa mu Pepto-Bismol i mówi: „Mr Tuttle, biorę ten lek, bo testy kliniczne udowodniły, że łagodzi nieżyt żołądka. Pomaga też w nudnościach i niestrawności!”.

Niestety to tylko papierowa ulotka i nie wiemy, czy Mr Tuttle przyjął lek od swojej znajomej, ani jak przebiegły negocjacje biznesowe. Wiadomo natomiast, że Pepto-Bismol to preparat bizmutu, którego sprzedaż rozpoczęto jeszcze w roku 1919. Od tego czasu zmieniła się tylko etykieta leku. Faktyczna zawartość butelki była zgodna ze znaną już wiele lat wcześniej miksturą Bismosal-Mixture Cholera Infantum – leku, który ratował dzieci chorujące na cholerę.

Wszyscy brali bizmut…

Salicylan bizmutawy, podawany doustnie, zmniejsza liczbę wodnistych stolców w stanach zapalnych jelita grubego, zmniejsza również możliwości adhezji mikroorganizmów patogennych do błony śluzowej jelita. Posiada udokumentowane zdolności blokowania działania w śluzówce enterotoksyn Escherichia coli i Vibrio cholerae, jak również działa bezpośrednio przeciwbakteryjnie. W czasach, gdy nikomu nie śniło się jeszcze o Flemingu i bakteriobójczej pleśni, która odmieniła rokowania chorych, bizmut faktycznie uratował wiele małych istnień ludzkich, hamując najbardziej dotkliwy objaw cholery – wyniszczającą biegunkę. Z tych zalet leku korzysta się do dziś. Subsalicylan bizmutu w połączeniu z probiotykami jest uważany za najbardziej ekonomiczną formę leczenia biegunek bakteryjnych, co ma szczególne znaczenie w krajach Trzeciego Świata.

REKLAMA

Bizmut miał być również przełomowym lekiem w terapii kiły – bolączki, która trapiła zarówno arystokratyczne dwory, jak i lud. Zwolennikami wyłącznego leczenia kiły wczesnej bizmutem byli przede wszystkim autorzy francuscy. Miał on zastąpić toksyczny i niebezpieczny arsen, który dotychczas stanowił terapię pierwszego rzutu. Metoda opracowana przez Francuzów polegała na trzech etapach leczenia: 1) leczenie atakujące — ok. 2 lat, 2) leczenie podtrzymujące — do 5 lat, 3) leczenie zabezpieczające — praktycznie do końca życia. Chociaż metoda ta była w znacznej mierze skuteczna, nie zdołano opanować szerzenia się kiły, gdyż większość chorych nie miała cierpliwości i przerywała leczenie z chwilą zniknięcia objawów.

REKLAMA

Pewne znaczenie uzyskał bizmut w tzw. zapobiegawczym leczeniu kiły. To działanie bizmutu uwarunkowane jest śladowym wchłanianiem się metalu do krwi przez dłuższy czas po zakończeniu leczenia, co zapobiegało nie tylko nawrotom kiły, ale także reinfekcjom swoistym. Tę własność bizmutu wykorzystywano w zapobiegawczym „leczeniu” osób trudniących się prostytucją.



Zespól Nicolaua

Bizmut był również pierwszym lekiem, w stosunku do którego opisano działanie niepożądane, nazywane zespołem Nicolaua. Po raz pierwszy scharakteryzowany został w roku 1924 przez niemieckiego lekarza Waltera Freudenthala u pacjenta, u którego doszło do niepokojących objawów po podaniu domięśniowym bizmutu w leczeniu kiły. W przebiegu zespołu pierwszym objawem jest nagły silny ból w miejscu podania leku lub w całej kończynie, pojawiający się w czasie podawania leku domięśniowo lub bezpośrednio po zakończeniu jego podawania.

W lekkich przypadkach może wystąpić tylko nadwrażliwość skóry na dotyk w miejscu iniekcji. Następnie pojawia się dobrze ograniczona bladość skóry mogąca obejmować przy podawaniu leku w pośladek również drugi pośladek, skórę podbrzusza oraz jedną kończynę dolną lub obie kończyny dolne, a także brak tętna na tętnicach obwodowych bez spadku ciśnienia tętniczego. Wynikiem niedokrwienia skóry jest najpierw sinomarmurkowe zabarwienie brzegów dotkniętej okolicy z obrzękiem z następową martwicą (która może obejmować skórę, tkankę podskórną oraz mięśnie), po 1–3 tygodniach występuje demarkacja i mumifikacja objętych okolic kończyny. Objawy wywołane są prawdopodobnie przez śródtętniczy zator lekowy i obserwowane są również w przebiegu iniekcji innych niż bizmut preparatów.

To rzadkie działanie niepożądane nie wyhamowało jednak medycznej ekspansji bizmutu. Prawdziwe odrodzenie miało bowiem dopiero nadejść. Różowe mleczko Pepto-Bismol było co prawda niezwykle popularne jeszcze w drugiej połowie XX wieku, ale nie było z oczywistych względów ujmowane w żadnych wytycznych medycznych. Podobnie jak znane i kochane ziołowe wyciągi etanolowe, stanowił on raczej rodzaj domowej tradycji podtrzymywanej przez kolejne pokolenia. Za chwilę jednak miało się to zmienić.

Bizmut i Helicobacter pylori

Gdy w 1893 roku włoski badacz Giulio Bizzozero wyhodował z żołądka psa helikalne, Gram-ujemne bakterie, w najśmielszych marzeniach nie sądził, u progu jak wielkiego odkrycia medycznego właśnie stoi. W 1899 roku opisał te same patogeny polski uczony Walery Jaworski, nazywając je roboczo Vibrio rugula i po raz pierwszy sugerując, że mogą one mieć wpływ na rozwój schorzeń żołądka.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych