Jak Ministerstwo Zdrowia ureguluje reklamę?

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-12-21 10:50:08 /

Obecnie bolączką jest to, że nierzetelni reklamodawcy nie ponoszą dotkliwych konsekwencji. Postępowania trwają zdecydowanie zbyt długo i kończą się karami niewspółmiernymi do przewinień – twierdzi w rozmowie z Gazetą Prawną Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.

Z tą opinią zgadza się m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W piśmie wiceprezes Doroty Karczewskiej adresowanym do ministra Radziwiłła dotyczącym zmian czytamy, że nadzór nad reklamą suplementów diety „nie jest wystarczająco efektywny, przede wszystkim z uwagi na zbyt niski limit kar nakładanych na przedsiębiorców naruszających przepisy”. To zaś w ocenie urzędu powoduje, że biznes wlicza ewentualne kary w koszty prowadzonych kampanii reklamowych.

– Z uwagi na skalę naruszeń oraz ich możliwe skutki organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej powinny mieć możliwość nałożenia na naruszającego przedsiębiorcę kary pieniężnej w wysokości do 10 proc. obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary – sugeruje Dorota Karczewska. A eksperci od prawa farmaceutycznego tej propozycji przyklaskują, wskazując jednocześnie, że analogiczny przepis powinien dotyczyć reklamy leków.

Jednemu z potentatów rynkowych w USA kazano zapłacić 2 mld dol. kary. Jedną z jego reklam uznano za nierzetelną, a jednocześnie był to już trzeci przypadek naruszenia przepisów. Efekt? Na Zachodzie rynek reklamy leków się cywilizuje. A u nas ciągle mamy Dziki Zachód. Same kary finansowe nie są w stanie tego zmienić. – Najwyższy czas przyjrzeć się także temu, co jest reklamowane. Wiele leków do niedawna sprzedawanych na receptę teraz można kupić bez recepty. I są one promowane w telewizji – komentuje Marek Tomków. Dodaje, że chora jest sytuacja, w której prawodawca pozwala nam swobodnie kupić w aptece tylko jedną buteleczkę syropu na kaszel, ale już nic nie stoi na przeszkodzie, by ten sam syrop był bez przerwy reklamowany w telewizji.


Eksperci z zespołu ds. wypracowania regulacji dotyczących reklamowania środków medycznych (powołany on został przez ministra zdrowia w czerwcu br.) właśnie zakończyli prace. I przedstawili ich efekty Konstantemu Radziwiłłowi. Poznaliśmy końcowe rekomendacje fachowców, które – jak nieoficjalnie przyznaje resort – niebawem powinny przełożyć się na inicjatywę legislacyjną ministra.

Problemem we wprowadzeniu ograniczeń może okazać się prawo unijne. Część ekspertów twierdzi jednak, że powoływanie się w tym przypadku na regulacje UE to błąd. – Osoby mówiące, że radykalne ograniczenia są niedopuszczalne w świetle prawa unijnego, mylą się. Traktat pozwala każdemu z krajów członkowskich swobodnie realizować własną gospodarkę lekową – wskazuje mgr farm. Walenty Zajdel, przewodniczący komisji ds. aptek szpitalnych Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie.

Tak czy inaczej całkowitego zakazu nie będzie. Jak więc przeciwdziałać bombardującym obywateli reklamom, które często wprowadzają w błąd? W ocenie ministerialnego zespołu najlepszym narzędziem do tego będą kary. Oraz ich szybka egzekucja.

Więcej na ten temat w Gazecie Prawnej

Źródło: Gazeta Prawna

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj