Jak się wpuści wilka do owczarni, trudno go przepędzić | farmacja.pl

Jak się wpuści wilka do owczarni, trudno go przepędzić

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-05-22 07:00:00 /

Nowe przepisy dotyczące powstawania aptek prawdopodobnie wejdą w życie w czerwcu. Ich efektem będzie zahamowanie powstawania "aptecznych zagłębi", gdzie kilka aptek na jednej ulicy dzieliło tylko kilka metrów. Sami aptekarze różnice oceniają te zmiany.

- Z punktu widzenia lekarza i byłego wiceministra, który chciał podobne rozwiązanie wprowadzić dużo wcześniej, gratuluję obecnemu rządowi - mówi w Gazecie Lubuskiej Marek Twardowski, prezes Lubuskiego Związku Pracodawców Podstawowej Opieki Zdrowotnej Porozumienie Zielonogórskie. - Na tym rynku nie może panować wolna amerykanka, apteka to nie sklep, ale placówka służby zdrowia, gdzie wykwalifikowana osoba sprzedaje leki na receptę. W większości krajów Unii obowiązuje standard, że jedna apteka przypada na trzy, cztery tysiące mieszkańców, co gwarantuje dostępność leków, a z drugiej gwarantuje aptekarzowi godziwe funkcjonowanie. W Polsce puszczono wszystko na żywioł.

Z kolei właścicielka niewielkie apteki w Słubicach twierdzi, że jej obecna praca to walka o utrzymanie.

- Nie mogę mieć towaru, takiego jakiego chcę na rabat, bo pani po drugiej stronie słuchawki mówi mi ironicznym głosem: „Jak pani będzie dwoma tirami w ciągu tygodnia od nas wyjeżdżać, to pani rabacik dostanie...”. Jakie więc mam szanse przy aptekach sieciowych? Ktoś, kto ma dwieście aptek, dyktuje prawa i my nie mamy nic do powiedzenia. Dostaje 20 procent rabatu i ma niższe ceny.

- Sieci stać na to, aby nawet przez kilka lat stosować ceny dumpingowe, aby zniszczyć konkurencję - tłumaczy Twardowski. - A później może dojść do tego, co stało się w Szwecji, gdzie apteki narzucały państwu ceny leków refundowanych. Nowe regulacje nie spowodują podwyżek cen, gdyż istota polega na sprzedaży leków refundowanych. A tzw. suplementy diety? Na ich temat mam swoje zdanie.

Innego zdania są jednak pracownicy aptek sieciowych.


- Przecież to głupota - denerwuje się pracownica jednej z nich. - Sieciówki zatrudniają znacznie więcej ludzi, to miejsca pracy. Małe jest może i piękne, ale duży może więcej. Dzięki skali działalności możemy ludziom zaoferować niższe ceny, a wszyscy wiemy, jak drogie są w Polsce lekarstwa i ilu ludzi nie stać na ich wykupienie. Dlaczego władza nie patrzy na nich, a na interes farmaceutów.

- Jest druga strona medalu tej ustawy - mówi Jagna Wrzosek, kierowniczka apteki Jedynka w Słubicach. Ustawa ma chronić nie tylko małe apteki, ale też powstrzymać rozwój zagranicznych sieci aptek w Polsce. Natomiast jedna z największych polskich sieci jest w rękach polskiej firmy. Dobrze, że ta ustawa wejdzie, ale nie wiem, na ile zmieni rynek apteczny. Gdyby ta ustawa weszła 10- 15 lat temu… Z jednej strony dobrze, że jest konkurencja, że jest walka o pacjenta cenami - to jest z korzyścią dla klientów, ale z drugiej strony marże, chociażby na lekach refundowanych, są tak niskie, że apteki nie są w stanie normalnie funkcjonować sprzedając wyłącznie leki. Zupełnie inaczej funkcjonujemy niż apteki niemieckie, gdzie od wielu lat są właśnie takie uregulowania prawne, że apteka należy tylko do aptekarza, że może mieć maksimum cztery czy pięć aptek.

Przedstawiciele pracodawców podkreślają, że nowelizacja ustawy o prawie farmaceutycznym może być niezgodna z Konstytucją RP.

- Jak się wpuści wilka do owczarni, trudno go przepędzić - podsumowuje nowosolski aptekarz. - Mówię o grupie aptek sieciowych. Wypierają małe apteki, gdzie klient jest człowiekiem, a nie petentem.

Więcej na ten temat na stronach Gazety Lubuskiej.

Źródło: gazetalubuska.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj