Jestem farmaceutą i jestem szczęśliwy

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-11-26 13:06:38 /

Naprawdę! Wiele złego się ostatnio mówi o farmaceutach i aptekach, ale ja nadal czuję dumę z faktu, że mogę mówić o sobie – farmaceuta. To ciągle coś znaczy w kręgu rodziny i najbliższym sąsiedztwie. Nawet poza apteką, farmaceuta jest autorytetem cieszącym się zaufaniem.

Nie jest łatwo być farmaceutą – co do tego nie ma wątpliwości. Wiatr wieje nam ciągle w oczy. I mógłbym zacząć wymieniać tutaj wszystkie te rzeczy, które sprawiają, że wielu farmaceutów czuje się w tym zawodzie niespełnionych. Ale wymyśliłem sobie, że w tej powodzi czarnego „pi aru”, który dociera do nas ostatnio ze wszystkich stron, muszę napisać w końcu coś pozytywnego. Coś co odczaruje wizerunek polskiego farmaceuty, jaki wyłania się z ciągłego narzekania, biadolenia i wytykania patologii. Owszem – narzekamy. Ale nie dlatego, że jesteśmy farmaceutami – bo tego większość z nas nie żałuje.

Ja na pewno nie żałuję. Bycie farmaceutą dało mi poczucie bycia potrzebnym. Z jednej strony przez relacje zawiązujące się z pacjentami i zaufanie jakim nie darzą. Z drugiej strony przez wzrost mojej wartości w hierarchii rodzinnej. Wzrost wartości… ok, to brzmi trochę dziwnie. Ale sami wiecie jak to jest na rodzinnych spotkaniach przy wielkim stole. Każdy wie kim kto jest i co robi. Farmaceuci na takich spotkaniach ciągle są zaczepiani i nagabywani – przez starsze ciotki, babcie i wujków, chcących porozmawiać o swoim problemie. Gdybym był piekarzem, mechanikiem czy pracował na poczcie, z pewnością rozmawialiby ze mną o czym innym. Z pewnością te rozmowy nie byłyby dla nich takie ważne. A tak, powierzają mi swoje największe problemy i ufają, że znajdę ich rozwiązanie.


Na pewno znajdzie się ktoś, kto skomentuje ten fragment mojego felietonu słowami: „Zaspokaja swoje przerośnięte ego na rodzinnych imprezach”. Zapewniam, że nie chodzi tutaj o ego. Każdy z nas ma potrzebę bycia potrzebnym. Na wielu płaszczyznach: zawodowej, rodzinnej, społecznej… Spełnienie życiowe osiąga się dopiero wtedy, gdy na każdej z nich czujemy się potrzebni i przydatni. Potrzeby drugiego człowieka nadają sens naszemu życiu. Tak jak możliwość niesienia pomocy nadaje sens wykonywania zawodu farmaceuty. I niezależnie od tego w jakiej aptece pracujemy i ile zarabiamy, to największą satysfakcję i spełnienie daje właśnie dobre słowo drugiego człowieka, który docenił naszą pomoc.

Gdybym miał wybierać swój zawód jeszcze raz, to nie zmieniłbym decyzji. Poszedłbym ponownie na farmację i w takich samych bólach bym ją skończył. Po tych sześciu latach czułbym jednak tę samą satysfakcję z uzyskanego dyplomu i Prawa Wykonywania Zawodu. Bo zostanie farmaceutą to duże osiągnięcie, które jest w stanie docenić tylko ten, kto te studia skończył. Młodego farmaceutę rozpiera duma – podobne jak i jego rodzinę. Oczywiście w zależności od tego jaką drogę wybierze, jego poczucie wartości jest wystawiane na wiele prób. Ale duma zawsze pozostaje. Można robić potem w życiu wiele różnych rzeczy, zmieniać branżę, zmieniać kraj zamieszkania – ale człowiek na zawsze pozostaje farmaceutą. To kształtuje jego postawę i do końca pozostaje powodem do dumy. Oczywiście wiedząc wtedy, to co wiem teraz o rynku aptecznym, pewnie poszedł bym w innym kierunku. Zostałbym na uczelni. Poszedłbym do wojska (farmaceuci mają tam podobno całkiem dobrze). Albo zahaczyłbym się w jakiejś budżetówce (myślę, że nadawałbym się na inspektora ;).

Jestem dumny z tego, że jestem farmaceutą. Jestem też życiowo spełniony i szczęśliwy. Ale jak każdy człowiek miewam obawy o przyszłość, mierzę się z problemami i doświadczam chwil słabości. Zawsze towarzyszy mi jednak to przekonanie, że jestem i będę potrzebny. W końcu jestem farmaceutą.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj