Jestem zainteresowana zakupem leków na zapotrzebowanie z NZOZ...

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-08-10 07:55:00 /

Poznański aptekarz otrzymuje mail z propozycją współpracy z przychodnią z Gdańska. W załączniku znajduje arkusz kalkulacyjny z listą blisko stu leków, które chce kupować na zapotrzebowanie NZOZ. Przy kilku pozycjach znajdują się wyraźne instrukcje: "min. 20 op. w serii", "d.w. pow 14 m-cy". Termin płatności to 7 dni od momentu wystawienia faktury. Autorka maila prosi o kontakt w razie pytań... są jakieś?

- Witam, jestem zainteresowana zakupem leków na zapotrzebowanie z NZOZ, w załączniku przesyłam listę interesujących mnie leków wraz z cenami. Termin płatności faktury to 7 dni od momentu wystawienia, po wpłynięciu przelewu na Państwa konto odbieram towar. Jeżeli jesteście Państwo zainteresowani współpracą proszę o informację zwrotną odnośnie ilości jakie mogę złożyć na zapotrzebowaniu.

Takiego maila otrzymał niedawno jeden z poznańskich aptekarzy. Jego autorka podpisuje się jako "Key Account Manager" jednej z gdańskich przychodni. W załączniku maila znajduje się wyciąg z księgi rejestrowej NZOZ-u. Przychodnię założono w 2015 roku. Ma swoją stronę internetową, gdzie widnieją informacje o działających w niej poradniach specjalistycznych: proktologia, leczenie, chirurgia naczyniowa, dermatologia, kardiologia, okulistyka... wywóz leków za granicę. Informacji o tym ostatnim oczywiście na stronie internetowej, ani w księdze rejestrowej nie ma. Propozycja współpracy z poznańską apteką mówi jednak sama przez się.

Drugim załącznikiem do maila jest arkusz kalkulacyjny z listą leków, które interesują NZOZ, a na niej prawie sto pozycji, które aptekarze doskonale znają. To tak zwane "deficyty". Ułożone w alfabetycznym porządku i z podanymi cenami... a dokładniej z "umówionymi" cenami, za które apteka ma sprzedać je przychodni. Arkusz kalkulacyjny jest tak skonstruowany, aby od razu obliczał różnicę między kwotą, która znajdzie się na fakturze, a która będzie faktycznie do zapłacenia aptece.

Przy niektórych pozycjach znajdują się nawet dodatkowe uwagi. Clexane 0,4 minimum 5 opakowań w serii. Controloc 20 mg po 28 tabletek, minimum 20 opakowań w serii. Z kolei Ezetrolu na fakturze może znaleźć się maksymalnie 50 opakowań. Uwagi dotyczą też dat ważności produktów. Betmiga 25 mg musi być ważna jeszcze przez minimum 14 miesięcy. Podobnie Eliquis 2,5 mg.


A wszystko to jest całkowicie legalne. Apteka gromadzi leki, których "potrzebuje" NZOZ. Ten wystawia zapotrzebowanie i apteka je realizuje. Proceder funkcjonuje już od lat, a po raz pierwszy nasza redakcja dostała sygnały o jego istnieniu już w połowie 2015 roku (czytaj więcej: Nowy "legalny" odwrócony łańcuch dystrybucji leków - list do redakcji).

- Kilka lat temu wywóz był prowadzony przez niektóre hurtownie, ale obecnie muszą one zgłaszać sprzedaż trudno dostępnych leków za granicę Głównemu Inspektorowi Farmacji — tłumaczyła kilka dni temu Irena Rej, prezes Izby Farmacja Polska, w Pulsie Biznesu (czytaj więcej: Leki coraz częściej eksportują NZOZ-y).

Mimo że o zgodę na wywóz nikt nie wnioskuje, za granicę wciąż trafia wiele leków z Polski. Dzieje się tak, ponieważ za eksport zabrały się niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej, w których utworzone jest stanowisko farmaceutyczne. Kupują one leki, ale nie muszą nikomu zgłaszać ich wywozu za granicę. Nie podlegają też kontroli Inspekcji Farmaceutycznej. Więc biznes się kręci. W 2015 roku Dziennik Zachodni donosił, że apteka w Skarżysku Kamiennej zrealizowała zamówienie na leki sosnowieckiego NZOZ za kilkaset tysięcy złotych. Okazało się, że niedawno zarejestrowana przychodnia zamówiła takich leków za ok. 3 mln zł. Z kolei w Gdańsku jeden z częstochowskich NZOZ-ów zamówił leki w 20 aptekach. Tym razem cena zakupionych leków przekroczyła 5 mln zł (Czytaj więcej: Fikcyjne przychodnie liczą zyski w milionach złotych).

Niektóre przychodnie działają tylko na papierze. Np. w Sosnowcu zarejestrowany w 2013 r. i wyrejestrowany w roku 2014 NZOZ sprowadził z aptek w kraju leki za ok. 3 miliony. Niedługo potem w tym mieście powstała kolejna przychodnia i w identyczny sposób zgromadziła leki. O sprawie wie Inspekcja Farmaceutyczna, prokuratura, resort zdrowia, ale proceder został tak zaplanowany, że praktycznie nic nikomu nie da się udowodnić. Często właściciele takich przychodni-słupów mają w innym województwie własne hurtownie farmaceutyczne - to ułatwia późniejsze zbywanie leków. Nazwy przychodni najbardziej zainteresowanych zakupem leków przewijają się w aptekach na terenie całego kraju. Nikogo nie dziwi więc, że NZOZ z Gdańska szuka leków w aptece w Poznaniu.

Źródło: MGR.FARM / Dziennik Zachodni / Tok FM

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj