REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 5 lutego 2019

Kierowniczka apteki w Jarocinie nie czuje się winna pomyłki

Artykuł pochodzi z serwisu

Jak donosi poznańska wyborcza.pl, kierowniczka apteki, w której wydano złą dawkę morfiny, wcale nie czuje się odpowiedzialna za błąd. Podała do sądu pracodawcę, czyli sieć Dr. Max, i żąda od właściciela apteki odszkodowania.

W listopadzie 2018 roku w aptece sieci Dr. Max w Jarocinie techniczka farmacji sprzedała dziesięciokrotnie większą dawkę morfiny, niż lekarz zalecił chorej. Pracownica apteki nie miała uprawnień, by wydać narkotyczne leki. Chora na raka zmarła niecałe dwa dni po zażyciu morfiny. Doniesienie do prokuratury złożył – na wniosek właściciela apteki – wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Poznaniu (czytaj więcej: Prokuratura bada związek pomyłki w aptece ze śmiercią kobiety).

Kierowniczka chciała utylizować lek

Zgodnie z przepisami leki narkotyczne może wydać tylko magister farmacji. W jarocińskiej aptece takie uprawnienia miała tylko jedna osoba – kierowniczka apteki. Jednak w momencie tragicznej pomyłki nie było jej w aptece. Córka zmarłej kobiety do stycznia była przekonana, że przyczyną śmierci była postępująca choroba nowotworowa.

REKLAMA

O pomyłce powiedział jej dopiero dziennikarz radia TOK FM. Kilka dni po śmierci do drzwi rodziny zapukała kierowniczka apteki. Zażądała wydania leku, tłumacząc, że nie zgadza się numer PESEL, ale nie wspomniała o pomyłce nie wspominała. Dziś aptekarka twierdzi, że skoro pacjentka już nie żyła, nie miała takiego obowiązku (czytaj więcej: Pomyłka w Jarocinie – rodzina nie wiedziała o złej dawce).

REKLAMA

Śledztwo trwa

Wojewódzki inspektor farmaceutyczny oraz śledczy cały czas badają sprawę (czytaj więcej: Farmaceuta zawinił, a technika powiesili? Spór o błąd apteki w Jarocinie…). Próbują odpowiedzieć na pytania: jak to możliwe, że techniczka farmacji znała login i hasło? dlaczego w aptece tego dnia nie było magistra farmacji, tylko sami technicy?

– Dochodzenie jest wielowątkowe. Badamy sprawę wydania leku przez osobę nieposiadającą do tego uprawnień. Ale prowadzimy też równolegle śledztwo w sprawie narażenia pacjentki przez pracowników apteki na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia – mówi prokurator Maciej Meler, rzecznik ostrowskiej prokuratury.

Kierowniczka złożyła pozew

Sieć Dr. Max winą za ten błąd obarcza nie tylko techniczkę farmacji, ale też kierowniczkę apteki. Zarzuca jej, że w czasie swojej nieobecności nie zapewniła w aptece zastępstwa, co jest jej obowiązkiem. Powinien to być chociażby magister farmacji zatrudniony na umowę-zlecenie (czytaj więcej: Tragedia w Jarocinie skutkiem modelu biznesowego sieci aptek?).

Jednak farmaceutka twierdzi, że kiedy miała wolne, nikt jej nie zastępował. Wielokrotnie zwracała się do właściciela apteki o zatrudnienie drugiego magistra farmacji, ale bez skutku. Była kierowniczka apteki złożyła pozew w sądzie pracy. Twierdzi, że została bezpodstawnie zwolniona z pracy dyscyplinarnie i żąda odszkodowania. Pierwsza rozprawa właśnie się odbyła. Kolejna zaplanowana jest na marzec.

Źródło: IK/poznan.wyborcza.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych