REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 13 stycznia 2021

Kim są konfederaci aptekarscy i dlaczego (z)niszczą farmację?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Rzeczpospolita Obojga Narodów w wieku XVIII obrazowała najsmutniejszy okres naszych dziejów. W niczym nie przypominała kraju ze złotego wieku XVI, który całymi garściami czerpał ze szlachetnych idei renesansowych i jasno świecił przykładem dla całej Europy Zachodniej. O sytuacji najlepiej świadczy to, że nawet filozof i dziejowy przykład oświecenia zaklęty w osobie Voltaire’a, po ogłoszeniu konfederacji Barskiej, poparł interwencję militarną wojsk Katarzyny II. W jego opinii szlachta zebrana pod twierdzą Barską reprezentowała idee fanatyzmu religijnego, a także pogardy dla wolności i oświecenia tak daleko idące, że nawet tyran i despota w osobie Katarzyny, nazwanej później “Wielką”, była lepszym wyborem dla naszego kraju.

Konfederaci Barscy bronili na śmierć i życie czasów, kiedy cały kraj trawiły wojny zewnętrzne spowodowane przez chore ambicje króla Augusta II “Mocnego” i domowe, wywołane przez prywatne konflikty magnatów. Bronili ich, ponieważ, kiedy lud Rzeczypospolitej cierpiał, magnateria tonęła w przepychu. Z tego powodu w opinii krajów Europy Zachodniej Rzeczpospolita poniekąd zasługiwała na zagładę, dokonaną przez kraje, którym do idei oświecenia w teorii było nieco bliżej.

Czy w świecie aptekarskim znamy analogiczną sytuację?

Ten długi wstęp napisałem dlatego, że odnalazłem pewną analogię do naszego mikroświata aptekarskiego. To co aktualnie widzimy w zachowaniu pewnych członków izb aptekarskich, oraz niektórych organizacji, to w mojej ocenie obrona starego zgniłego porządku. Porządku, który faworyzował małą, hermetyczną grupę. 

REKLAMA

Czasów kiedy absolutnie większości w farmacji i służbie zdrowia żyło się źle, za wyjątkiem pewnych właścicieli aptek, którzy utonęli w przepychu. Wystarczyło skończyć farmacje otworzyć jedną, czy dwie apteki i żyć luksusowo. Apteka funkcjonowała jak bardzo nędzny sklep z drogimi lekami. W wielu przypadkach apteka otwierana w garażu, na podwórku, obok luksusowego na tamte czasy domu. Czytelników zachęcam, wcale nietrudno dostrzec taką aptekę w mniejszych miasteczkach.

REKLAMA

Reakcja społeczeństwa

Jednocześnie społeczeństwo patrzyło na aptekę, która nie oferowała zupełnie nic poza sprzedażą produktów – leków. Dzięki temu utarł się mit “aptekarza”, jako bogacza, z rodziny aptekarskiej, który otwiera aptekę i żyje wspaniale. Sami siebie aptekarze, wykluczyli z kręgu opieki zdrowia, która w tamtych czasach skupiła się na pacjencie, tyle że nawet lekarze żyli bardzo skromnie.

Czasy sielanki szybko zaczęły przemijać. Kiedy lekarze protestowali, poparło ich całe społeczeństwo, które oburzyło się, że lekarz, który dyżuruje dniami i nocami, ratując ludzkie życie, żyje w tak skromny sposób. Dzięki temu dzisiaj lekarz zarabia dobrze i nikt tego nie podważa, to dla ludzi normalne, że ktoś jest doceniony za tak odpowiedzialne zajęcie. I bardzo dobrze.

Nad aptekarzami zawisły czarne chmury. Po tym kiedy uznali, że apteka dla aptekarza, będzie stanowiła przeszkodę do dziedziczenia aptek, przez dzieci – nie-farmacutów postanowili lobbować jej zniesienie, co wykorzystały sieci apteczne, zaczynając podbijać rynek. Sieci zaczęły wykorzystywać prawa wolnego rynku i powoli wykańczać cenowo, pazernych Ba… aptekarzy indywidualnych.

Jak zareagowali właściciele aptek? Czy zaczęli konkurować jakością usług? Czy przekonali stałych pacjentów, że warto u nich się leczyć? Nie, pacjenci wiedzieli, że apteka indywidualna nie jest w stanie zaproponować zupełnie nic oprócz droższych produktów. W aptece sieciowej był znacznie większy wybór suplementów, kosmetyków, akcesoriów medycznych i niejednokrotnie dostęp do większej ilości, lepiej wykształconego personelu.

To przed wejściem sieci na rynek należało rozpocząć pracę nad opieką farmaceutyczną, nad ustawą o zawodzie, zabezpieczyć i scementować rynek, nie pozwalając na zniesienie Apteki dla Aptekarza. Znam osobiście farmaceutów, którzy już 20 lat temu apelowali o wprowadzenie opieki farmaceutycznej, ale byli wyśmiani przez aptekarzy zajmujących się kupowaniem marmurowych kafelków do elewacji.

I co dalej…?

Chronologicznie zaczynamy zmierzać do czasów nam bliższych. Pewni aptekarze indywidualni wiedząc, że ich jedynym ratunkiem są ograniczenia legislacyjno- prawne przejęli kontrolę w izbach. Najpierw udało im się wylobbować zakaz reklamy aptek, dzięki czemu kupili sobie trochę czasu, blokując sieciom możliwość reklamy. Swoją drogą aktualni piewcy moralności aptekarskiej ciekawie reagowali w tamtym czasie, zmieniając nazwy swoich aptek np. na “Tania apteka”, aby w ten nędzny sposób konkurować z sieciami (“i poprawiać wizerunek aptekarza” – można wtrącić szyderczo).

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych