Kogo właścicielka obwinia za likwidację apteki Galenica?

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-07-11 09:45:00 /

Kiedy właścicielka poznańskiej apteki Galenica walczyła o nowe przepisy w prawie farmaceutycznym, nie przypuszczała, że zrujnują jej one życie. Po tym jak urzędnicy odmówili jej przedłużenia umowy najmu dotychczasowego lokalu, nie może ona już otworzyć nowej apteki w okolicy dotychczasowej lokalizacji.

- To jest barbarzyństwo, zostałam zniszczona przez bezduszność urzędnika - mówi Elżbieta Taterczyńska. Umowę najmu 200-metrowego lokalu właścicielka apteki podpisywała co trzy lata z Urzędem Kontroli w Poznaniu, a od marca 2017 roku z dyrekcją Krajowej Administracji Skarbowej, która zadecydowała o tym, że nie przedłuży aptece najmu.

Właścicielka Galeniki miała trzy miesiące na opróżnienie lokalu (udało się ten okres wydłużyć do 6 miesięcy).

- To 35 lat mojego życia, ale też ogromne koszty - mówi Elżbieta Taterczyńska. - Musiałam zwolnić pracowników, wypłacić im odprawy, leków nie można sprzedawać innym aptekom, ani zwracać ich do hurtowni, narkotyki i leki psychotropowe trzeba było zutylizować, zostałam z ogromnym kredytem do spłacenia oraz specjalistycznym sprzętem. Meble, komputery i inne rzeczy rozdałam. Większość trafiła do domów pomocy społecznej prowadzonych przez siostry zakonne.

Aby otworzyć nową aptekę, właścicielka musiałaby od początku starać się o zezwolenie, a to oznaczałoby spełnienie kryteriów demograficznych i geograficznych, wprowadzonych przez 'aptekę dla aptekarza'. Ustawa o prawie farmaceutycznym dopuszcza pewne wyjątki, ale właścicielka Galeniki na razie nie myśli o kolejnych inwestycjach.


- Środowiska aptekarskie solidaryzują się z właścicielką zlikwidowanej apteki, ale nowe przepisy są brutalne i trudno mi wyobrazić sobie, że w tym przypadku zostanie zastosowany jedyny możliwy wyjątek - przyznaje Łukasz Waligórski, farmaceuta, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Łukasz Waligórski przyznaje, że nawet wśród właścicieli prywatnych aptek ustawa budziła pewne opory. Farmaceuci obawiali się, że staną się zakładnikami właścicieli lokali. Każda bowiem zmiana adresu wymagać będzie zezwolenia. Apteka nie może powstać bliżej niż 1000 metrów od już istniejącej.

Elżbieta Taterczyńska nie uważa się za ofiarę nowych przepisów, ale bezduszności urzędników.

Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu Głosu Wielkopolskiego.

Źródło: gloswielkopolski.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj