Kosma i Damian

Autor: Wojtek Chudziński / Opublikowano: 2017-09-27 10:50:08 /

26 września obchodzone jest wspomnienie Kosmy i Damiana, świętych kościoła katolickiego i prawosławnego, jak również patronów aptekarzy, farmaceutów, chirurgów, dentystów i lekarzy. Nie bez powodu wymieniłem pozostałych, dla których Ci bracia są opiekunami. Bowiem z ich historii powinniśmy czerpać jak najwięcej, by na powrót żyć ze sobą ramię w ramię jak brat z bratem.

Kosma i Damian, prawdopodobnie bliźniacy, odznaczali się niezwykłą sumiennością, dzięki czemu stali się wybitnymi lekarzami. Przedmiotem ich troski był każdy potrzebujący ich pomocy chory człowiek. W szczególny sposób zajmowali się biednymi. Podkreśla się, że za swe usługi nie pobierali zapłaty. Uważali, że wszystko mają od Boga, stąd też pragnęli postępować zgodnie z poleceniem „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.

Ktoś mógłby zadać pytanie, dlaczego starożytni lekarze przyświecają współczesnym aptekarzom. Ktoś mógłby zapytać, dlaczego Kosma i Damian są patronami Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza a nie Ogólnopolskiego Dnia Farmaceuty. Według mnie odpowiedź jest prosta – wszyscy wyewoluowaliśmy z tego samego fundamentu. Przez wieki szliśmy jeden obok drugiego, niosąc ulgę chorym i potrzebującym. Gdy sięgniemy do historii medycyny czy farmacji, powołują się one na te same początki.

Przykładowo, nazwa naszej dziedziny pochodzi od wyrażenia ph-ar-maki, które w starożytnym języku egipskim znaczyło „kto zapewnia bezpieczeństwo”. Z czasów staroegipskich pochodzi również papirus Ebersa, zawierający informacje z zakresu chorób wewnętrznych, chirurgii i stosowania minerałów i licznych roślin leczniczych do celów medycznych. Wymieniono w nim około 700 lekarstw i podano 800 sposobów ich przyrządzania. Jest więc jednym z pierwszych pisemnych świadectw o początkach farmacji, ale jak widać, stanowiła ona już wtedy nieodłączną część medycyny.

Dzisiejsza medycyna, choć tak różna od tej starożytnej, wciąż czerpie z tych samych źródeł. Przeszła długą drogę by stać się tym, czym jest obecnie, rozwinęła się, wyspecjalizowała, otworzyła na nowe możliwości. Wiek XIX był niejako akceleratorem większości współcześnie obecnych zmian. Dopiero wtedy chirurgia zaczęła być traktowana jako część medycyny. Wcześniej bowiem lekarze uważali, że od przecinania ciała są rzemieślnicy, nie medycy. Czy ktoś jednak dziś podważa wartość chirurgii jako gałęzi medycyny?


Mniej-więcej w tym samym czasie farmacja, przynajmniej na ziemiach polskich, zaczęła być traktowana jako odrębna nauka. Pierwszy wydział farmaceutyczny w Polsce utworzono w Krakowie w 1783 roku. Wtedy to w Szkole Głównej Koronnej w Krakowie powstała Katedra Farmacji i Materii Medycznej. Pierwszym jej profesorem był dr Jan Szaster, krakowski doktor medycyny i aptekarz, właściciel apteki „Pod Słońcem”. Jak widać, to właśnie medycy podjęli się początkowo nauki farmacji. To także w Krakowie, po raz pierwszy na świecie, wyższe wykształcenie farmaceutyczne zdobyły kobiety. 28 sierpnia 1824 roku po studiach eksternistycznych Filipina i Konstancja Studzińskie otrzymały dyplomy farmacji.

Nie można iść ku przyszłości nie doceniając tego, co dała nam przeszłość. W wielkim kotle medycyny znajdowały się bowiem niegdyś wszystkie nauki, które teraz zdają się zapominać o wspólnych korzeniach i próbują żyć na własną rękę. W tym dniu, w którym świętujemy nasz fach, powinniśmy wyjść poza ramy tego, co stanowi szarą rzeczywistość i inspirując się postaciami Kosmy i Damiana uwierzyć, że w braterskiej pracy tkwi sekret sukcesu.

Marzy mi się, by lekarze i farmaceuci na powrót stali się dla siebie oparciem, służyli radą i chcieli współpracować dla dobra pacjenta. Dla jego dobra, nie dobra własnego. „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” – wierzyli Kosma i Damian. Dziś każdy z nas musiał niemało natrudzić się, by móc należeć do grona farmaceutów czy wielkiej rodziny medycyny, ale nie znaczy to, by przyjmować roszczeniową postawę i liczyć jedynie na zadośćuczynienie poniesionych trudów. To sama praca powinna być niejako sowitą zapłatą.

Można mi zarzucać naiwność, brak doświadczenia, idealistyczne patrzenie na świat, nieznajomość realiów, brak krytycyzmu, karmienie się frazesami. Ale fakt, że nie przepracowałem połowy życia w tym zawodzie nie znaczy, że nie mam prawa mieć własnego zdania. Sam widzę sporo problemów, ale to nie znaczy, że trzeba jedynie wciąż kręcić się w błędnym kole tych samych pytań i odpowiedzi. Poza nimi jest jeszcze sporo do zrobienia. Na wiele rzeczy trzeba poczekać, wiele z nich nie zależy od nas. Ale myślenie można zmienić w każdej chwili. I do tego zachęcam.

Nie pracujemy w aptekarskim fachu jedynie po to, by odrobić studia i dorobić się majątku. Chciejmy robić to z tych samych pobudek co Kosma i Damian. I nie zapominajmy, że idąc z kimś ramię w ramię jest łatwiej. Czasem lepiej więc po raz kolejny wyciągnąć dłoń pojednania niż czekać w nieskończoność, aż druga strona wykona ten gest. Ostatecznie, liczy się przecież efekt :)

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj