REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 13 sierpnia 2019

Krakowscy farmaceuci naciągnęli NFZ na ponad 4 miliony złotych

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Właściciel kilku aptek w Krakowie wraz matką oraz byłą żoną dostali zarzuty wyłudzenia z Narodowego Funduszu Zdrowia 4 mln i 300 tys. zł. Farmaceuci otrzymali zakaz wykonywania zawodu oraz prowadzenia działalności gospodarczej w postaci aptek. Mają też zakaz opuszczania kraju – donosi Gazeta Krakowska.

Funkcjonariusze Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Krakowie prowadzili śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków – Krowodrza, dotyczące przestępczego działania tych osób w latach 2008–2013 r. Sprawa wyszła po kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia. W postępowaniu zakwestionowano ponad 55 tys. recept, które zostały wykorzystane przez nieuczciwych farmaceutów. Oskarżeni przyznają się do winy (czytaj również: Darmowe leki dla seniorów to oszustwo?).

Fałszowali recepty

Właściciel kilku aptek na terenie województwa małopolskiego (46-letni farmaceuta) wraz z 40-letnią byłą żoną oraz 73-letnią matką prowadzili rodzinny biznes. Śledztwo wykazało, że oprócz legalnej działalności gospodarczej w 2008 roku cała trójka rozpoczęła przestępczy proceder. Przerabiali recepty i uzyskiwali na ich podstawie nienależne środki finansowe z NFZ z tytułu refundacji leków.

REKLAMA

Sprawcy wykorzystywali m.in. recepty in blanco, recepty bez daty wystawienia lub bez niektórych danych pacjenta. Na tych prawidłowo wypełnionych do spisu leków dobijali inne medykamenty, za które dostawali refundacje. Jeszcze inne blankiety przerabiali, zmieniając ilość przepisanego przez lekarza środka leczniczego. Z tytułu refundacji leków nieuczciwi farmaceuci wyłudzili z Narodowego Funduszu Zdrowia 4 mln. 300 tys. zł (czytaj również: Właściciel sieci aptek oskarżony o oszustwa).

REKLAMA

Oszustwo nie do wykrycia

Jak pisze Gazeta Krakowska, cała trójka usłyszała zarzuty oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości oraz fałszowania dokumentów. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności. Matka farmaceuty przyznała, że to ona wpadła na nieuczciwy proceder i wciągnęła w niego syna, a on swoją żonę.

Oskarżony opisał proceder oszustwa. Recepta była zostawiana w archiwum, tak jak lekarz ją wypisał, np. na dwa opakowania, podczas gdy do systemu oskarżeni wpisywali, że wydali 4 opakowania. Następnie zgłaszali do NFZ-u na tej podstawie refundację (czytaj również: Oszustki podszywały się pod pracownice NFZ).

Oszustwo było nie do wychwycenia, ponieważ serwer sprawdzał dane potrzebne do wystawienia recepty, które były zgodne – nazwa leku, dane pacjenta, dane lekarza. Recepta merytorycznie też była w porządku, gdyż nikt jej nie widział.

Źródło: IK/gazetakrakowska.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych