Krzyże znikną z aptek? | farmacja.pl

Krzyże znikną z aptek?

Obrazek użytkownika Łukasz Waligórski
Autor: Łukasz Waligórski / Opublikowano: 2017-10-26 12:16:06 /

Niedawno Dolnośląski WIF ukarał aptekę za to, że umieściła w swoim szyldzie hasło „Apteka z tradycjami” oraz podała rok założenia. Inspekcja uznała, że to zabroniona forma reklamy placówki. I choć nie jestem przeciwnikiem zakazu reklamy aptek, to zastanawiam się, kiedy Wojewódzcy Inspektorzy Farmaceutyczni zaczną nakazywać zdejmowanie zielonych, świecących krzyży z elewacji aptek.

Hasło reklamowe jednej z firm, zajmujących się sprzedażą i montażem świecących krzyży dla aptek, brzmi: „Krzyż apteczny - skuteczna, legalna reklama apteki. Twoja apteka zawładnie okolicą i przykuje uwagę nowych klientów”. Na swojej stronie internetowej firma przekonuje, że dzięki jej świecącym krzyżom, apteka będzie widoczna z odległości nawet 2 kilometrów. „Udowodniony wzrost obrotów aptek nawet o 40%. Ponad 30% powracających klientów” – czytam dalej i zastanawiam się, dlaczego żaden WIF jeszcze nie wszczął postępowania w sprawie tak oczywistego łamania zakazu reklamy przez apteki… wszystkie apteki.

Artykuł 94a, pkt 1 ustawy Prawo farmaceutyczne mówi, że „zabroniona jest reklama aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności. Nie stanowi reklamy informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego”. Ustawa nie definiuje jednak co dokładnie jest reklamą apteki lub punktu aptecznego, dlatego Wojewódzcy Inspektorzy Farmaceutyczni posiłkują się definicjami słownikowymi lub wyrokami sądów, które takie kwestie rozstrzygały. Niektóre z ich interpretacji budzą wątpliwości i są powodem odwołań do GIF, a w ostateczności też sądów administracyjnych. W całej Polsce zapada w takich sprawach kilka wyroków tygodniowo.

I tak po blisko pięciu latach obowiązywania zakazu reklamy aptek, dzięki decyzjom WIF i wyrokom sądów administracyjnych, powstał dość spory katalog działań, które uznawane są za reklamę aptek. Można w nim znaleźć programy lojalnościowe, ulotki, gazetki, artykuły sponsorowane w lokalnej prasie, plakaty, potykacze, dermokonsultacje, pomiary ciśnienia i jeszcze dziesiątki innych rozwiązań służących wyróżnieniu apteki na tle konkurencji. Aż dziw bierze, że jeszcze żaden WIF nie przyczepił się do świecącego krzyża na elewacji apteki. Przecież nawet ich producenci przyznają, że to „skuteczna, legalna reklama apteki” i udowodniono dzięki niej „wzrost obrotów aptek nawet o 40%”. Jakim cudem to nie przekonuje Inspektorów do konieczności usunięcia krzyży ze wszystkich polskich aptek?


Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że zielony krzyż jest symbolem apteki, rozpoznawalnym na całym świecie i informującym o lokalizacji placówki ochrony zdrowia. Problem polega jednak na tym, że jest to symbol jedynie umowny. W ujęciu historycznym to symbolem farmacji wcale nie jest krzyż, tylko kielich Hygei z owiniętym wokół nóżki wężem. Sam krzyż wywodzi się natomiast z tradycji chrześcijańskiej i symbolizuje boską siłę oraz opiekę, roztaczaną zarówno nad potrzebującymi, jak i niosącymi pomoc. Co jednak wydaje się najistotniejsze w kontekście zakazu reklamy aptek, w żadnej ustawie ani rozporządzeniu nie znajdziemy zapisu mówiącego, że umieszczenie zielonego, świecącego krzyża na aptece jest obligatoryjne, czy chociażby wskazane. W prawie farmaceutycznym też nie ma ani słowa o krzyżu. Za to jest zapis mówiący, że „nie stanowi reklamy informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego”. Czym zatem jest krzyż jak nie reklamą apteki?

Naturalnie ktoś inny mógłby zwrócić mi uwagę, że przecież wszystkie apteki mają krzyże więc wcale nie jest to element budujący jakąkolwiek przewagę nad konkurencją. To po prostu sygnał ułatwiający odnalezienie apteki na zatłoczonej ulicy czy nieznanej okolicy tym, którzy jej potrzebują. I mógłbym się z tym zgodzić, gdyby faktycznie wszystkie apteki miały identycznie wyglądające krzyże. Ale tak nie jest. Wygląd i poziom „wypasienia” krzyża jest elementem konkurencji między aptekami. Przykładowo niektóre zamiast zielonych krzyży umieszczają czerwone lub pomarańczowe (bo akurat taki dostarcza franczyzodawca, co bez wątpienia jest elementem rozpoznawalności konkretnej marki, sieci czy grupy zakupowej). Jeszcze inne montują na swoich elewacjach krzyże świecące, mrugające, pulsujące i… informujące. Coraz częściej można spotkać krzyże w technologii LED, które umożliwiają wyświetlanie fragmentów tekstu, np. informujących o godzinach otwarcia, nazwie apteki czy aktualnej promocji. Możliwości dostosowania krzyża do oczekiwań apteki, są nieskończone.

Na co więc czekają Wojewódzcy Inspektorzy Farmaceutyczni? Czas zagonić aptekarzy na drabiny, by pozdejmowali te świecące i zachęcające do wizyty w aptece krzyże. Iluż to pacjentów, widząc zieloną – symbolizującą zdrowie i nadzieję – poświatę krzyża, przypomniało sobie o konieczności kupienia tabletek przeciwbólowych? Usuwając krzyże z aptek możemy przecież znacząco ograniczyć nadkonsumpcję leków. Zanim pacjent znajdzie aptekę na zatłoczonej ulicy czy w nieznanej okolicy, zdąży zapomnieć po co do niej w ogóle szedł. Dzięki temu nie kupi leku, który pewnie i tak nie był mu potrzebny. W końcu zawsze może zajrzeć do sklepu spożywczego albo na stację benzynową, gdzie sprzedawca „z tradycjami” doradzi mu, którą tabletkę połknąć…

A teraz wróćmy na ziemię. Usuwanie krzyży z aptek jest oczywiście absurdem. Jednak wydaje mi się on zaskakująco realny, po lekturze decyzji Dolnośląskiego WIF, który za reklamę apteki uznał znajdujące się na jej szyldzie hasło „Apteka z tradycjami” i podany rok założenia (czytaj więcej: Hasło "Apteka z tradycjami" na szyldzie, to reklama apteki?). Właściciel musiał nie tylko zmienić treść szyldu, ale i zapłacić karę 3000 zł. W uzasadnieniu Inspektor stwierdził, że „dla przeciętnej osoby (przeciętnego konsumenta otrzymującego komunikat w kontekście ogólnie, powszechnie stosowanych praktyk marketingowych na rynku), oczywistym było, że opisane wyżej działanie miało na celu zachęcenie do zakupów w ww. aptece, a bez wątpienia wywoływało zainteresowanie ww. apteką i jej działalnością”. W tej sytuacji samo nasuwa się pytanie czy zielony, świecący krzyż stanowiący element szyldu apteki, pełni inną funkcję? „Udowodniony wzrost obrotów aptek nawet o 40%. Ponad 30% powracających klientów” – chwali się producent takich krzyży na swojej stronie dodając, że to „legalna” reklama apteki…

Nie chciałbym, żeby ten felieton został źle zrozumiany i wykorzystany. Nie jestem przeciwnikiem reklamy aptek. Wręcz przeciwnie – uważam, że wszystkie apteki powinny mieć takie same szanse zawalczyć o zaufanie pacjenta, a konkurencja między nimi powinna odbywać się na płaszczyźnie jakości usług. Jednak czasami czytając decyzje Wojewódzkich Inspektorów Farmaceutycznych zastanawiam się, co jeszcze może zostać przez nich uznane za reklamę apteki? Czy Inspekcja nie ma innych, ważniejszych zadań, jak prowadzenie postępowań w sprawie hasła „Apteka z tradycjami” umieszczonymi na szyldzie? Szczególnie w czasach, gdy nielegalny eksport leków kwitnie, apteki pracuję bez farmaceuty na zmianie, a w sklepach i na stacjach benzynowych leki sprzedają osoby kompletnie nie posiadające do tego kwalifikacji…

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj