REKLAMA
Autor: Wojtek Chudziński Opublikowano: 28 czerwca 2018

Kto ma sprawować opiekę?

Artykuł pochodzi z serwisu

Środowisko farmaceutyczne zelektryzowało doniesienie wiceminister zdrowia o przygotowywaniu w resorcie zdrowia porady pielęgniarskiej. W świetle długotrwałych walk o wprowadzenie opieki farmaceutycznej, nie dziwi chyba poirytowanie i niedowierzanie.

Dlaczego pielęgniarka ma mieć większe kompetencje w wypisywaniu recept niż farmaceuta? (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

Zdaniem wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko, jeśli pacjent przychodzi w celu przedłużenia recepty, uzyskania skierowania na badania, czy kontroli ciśnienia lub poziomu cukru we krwi, to może przyjąć go pielęgniarka. Według danych NFZ, na które powołuje się resort, nawet 30 proc. obecnych porad lekarskich mogłoby być realizowanych właśnie w taki sposób. Czy to jest sprawiedliwe, że nagle tak łatwo udało się podliczyć, jak dużym odciążeniem dla lekarzy są pielęgniarki, a kwestia opieki farmaceutycznej nadal jest tak rozmyta?

Wszystko jest kwestią dostosowania litery prawa. Farmaceuta traci możliwość zgłaszania możliwości wykonania tych samych procedur, które być może za niedługo będą wykonywać pielęgniarki w miejsce lekarzy choćby ze względu na niemożność naruszenia powłok skórnych pacjenta. Czy naprawdę powinno się nam zabraniać wykonania choćby pomiaru poziomu cukru we krwi? Kontynuując wątek, dzięki takiemu prawnemu ograniczeniu jesteśmy poszkodowani w stosunku do zagranicznych koleżanek i kolegów, którzy z powodzeniem biorą udział w szczepieniach profilaktycznych w swoich lokalnych społecznościach.

Oczywiście odrębną kwestią jest możliwość przepisywania leków na receptę pielęgniarską. Wiadomym jest, że nie jest ona tożsama z receptą lekarską, jednakże czy faktycznie ktokolwiek ma wątpliwości co do faktu, iż to farmaceuta dysponuje w tym gronie największą wiedzą co do terapii lekowej? Posiadamy elementarną wiedzę z fizjologii, patofizjologii, jak również farmacji klinicznej, opieki farmaceutycznej czy farmacji stosowanej, nie rozumiem więc, dlaczego pielęgniarka ma mieć większe kompetencje w wypisywaniu recept. Pomijając już kwestię, iż mając uprawnienia – jak choćby farmaceuci w Wielkiej Brytanii – do przedłużania leczenia, ograniczylibyśmy również kolejki do lekarzy, ale też mielibyśmy podgląd pod możliwe interakcje między lekami.

Mimo pilotażu opieki farmaceutycznej – na mikroskalę – mam poczucie, że nikt jej tak naprawdę nie chce.

Tak wiele pozostało do dookreślenia, że wydaje się, iż jeszcze długa droga przed nami. Pojawia się kwestia finansowania, która została również poruszona przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, natomiast to, co w moim odczuciu różni ideę porady pielęgniarskiej od opieki farmaceutycznej to fakt, iż opieka farmaceutyczna – jeśli będzie miała podstawy prawne – będzie mogła zaistnieć nie tylko w aptekach, ale i na oddziałach szpitalnych. A to zdecydowanie spowoduje nachodzenie na siebie obecnych kompetencji lekarzy i przyszłych kompetencji farmaceutów klinicznych i szpitalnych.

Opieka farmaceutyczna jest przedmiotem akademickim od kilkunastu lat, kształcimy farmaceutów w ramach kursów specjalistycznych na farmaceutów klinicznych i wszyscy po całej ścieżce edukacji kończymy z niespełnionymi ambicjami w aptekach ogólnodostępnych bądź szpitalnych. Chyba nie tędy droga. Skoro ministerstwa wprowadziły takie formy kształcenia, powinny dać nam możliwość spożytkowania tej wiedzy w praktyce. Inaczej marnujemy pieniądze podatników. Poza tym, wiedza nieużywana zamiera. Jeśli będziemy zwlekać z wprowadzeniem opieki farmaceutycznej, kolejne roczniki studentów czy specjalistów farmacji klinicznej zwyczajnie odczują spłycenie swojej wiedzy. A to nie będzie dobrym startem w przyszłość. Zatem mamy prawo się niecierpliwić. Jesteśmy coraz bliżej. Nie pozwólmy by tym razem znów ktoś był krok przed nami.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych