REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 16 lipca 2018

Laptop jako podarunek od koncernu farmaceutycznego dla dziennikarza?

Artykuł pochodzi z serwisu

Rok 2015. Gabinet głównego inspektora farmaceutycznego (GIF). Wchodzi do niego wysoki rangą urzędnik francuskiej ambasady. Chodzi o sprawy koncernu Sanofi. Okazało się, że firma – zdaniem GIF – blokowała dostęp polskim pacjentom do swoich specyfików. W efekcie GIF zakazał prowadzenia hurtowni francuskiej firmie. Interwencja ambasady na nic się zdała. W sprawie Sanofi do drzwi GIF zapukał wkrótce ktoś jeszcze. Tym razem był to Igor Radziewicz-Winnicki, ówczesny wiceminister zdrowia…

Firmy często przekazują dziennikarzom informacje prasowe na nośnikach danych, lecz zazwyczaj są to tanie pendrive’y. (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

Radziewicz-Winnicki, zażądał od GIF, by sprawa Sanofi została rozstrzygnięta po myśli koncernu. Bo – jak później publicznie przyznał – „musiał dbać o interes pacjentów, a wyjście przez Sanofi z Polski pozbawiłoby tysiące pacjentów potrzebnych im leków”.

– Minister wnikliwie i szczegółowo dopytywał nas o motywy wydanej decyzji oraz zwracał uwagę na jej niekorzystne konsekwencje dla polskiej polityki lekowej – wyjaśniał ówczesny rzecznik GIF Paweł Trzciński. GIF, podlegający pod nadzór Ministerstwa Zdrowia, nie ugiął się. Wiceminister wyszedł z niczym, a cała Polska się dowiedziała, że lobbował za francuskim gigantem farmaceutycznym. Sprawa rozeszła się po kościach kilka miesięcy później – m.in. dlatego że Sanofi zmieniło praktyki. Dziś Polacy mają dostęp do innowacyjnych leków tego koncernu, a sama firma chwali sobie obecność na naszym rynku.

W piątkowym numerze Dziennika Gazety Prawnej można przeczytać artykuł Jakuba Styczyńskiego i Patryka Słowka, na temat wpływów jakie firmy farmaceutyczne próbują wywierać na polityków i dziennikarzy. Autorzy opisują w nim między innymi własne doświadczenia ze spotkań w siedzibach koncernów farmaceutycznych.

– Rok 2016. Jeden z nas zostaje zaproszony do siedziby dużego koncernu farmaceutycznego. Zajmujemy się polityką lekową na łamach gazety od kilku lat, można powiedzieć, że nie jesteśmy dla branży anonimowi. Zaproszenie, biorąc pod uwagę zmianę osób zarządzających biznesem w Polsce, więc nie dziwi. Zaskakują za to tematy rozmowy. Dyskusja toczy się wokół tego, czy znamy urzędującego wiceministra zdrowia odpowiedzialnego za politykę lekową Krzysztofa Łandę i pełniącego obowiązki GIF Zbigniewa Niewójta. Pracownicy koncernu dopytują o sytuację w resorcie zdrowia, w tym o komisję ekonomiczną, resortowy organ odpowiedzialny za negocjowanie cen leków pomiędzy państwem a firmami farmaceutycznymi – czytamy w artykule.

Dziennikarze relacjonują, że choć spotkanie skończyło się w nie najlepszej atmosferze, to PR-owiec koncernu chciał im wręczyć „drobny upominek” – laptopa, na którego twardym dysku znajdowały się informacje prasowe. Firmy często przekazują dziennikarzom informacje prasowe na nośnikach danych, lecz zazwyczaj są to tanie pendrive’y.

Rok 2018. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zajmuje się sprawą dwóch koncernów farmaceutycznych: Bayer i Boehringer Ingelheim. Są wątpliwości, czy nie ograniczają one dostępu do swoich leków, w tym takich, których i tak brakuje w naszych aptekach. Chodzi głównie o specyfiki przeciwzakrzepowe Xarelto oraz Pradaxa. Marek Tomków, wiceszef Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA), wyjaśnia, że obie firmy różnie traktują apteki w zależności od tego, z jakiego oprogramowania do prowadzenie biznesu korzystają…

Więcej na ten temat na stronach Dziennik.pl

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych